miniatura

W wiejskim domu rodzinnym na Pomorzu i w domach moich dziadków dużo czytano. Książki i gazety były nieodłącznym elementem codziennego życia. „Przekrój”, „Motor”, „Głos Pomorza”, „Strażnica Ewangeliczna”, „Miś”, „Express Wieczorny”, „Przyjaciółka”, „Świerszczyk”, „Ekran”, „Zwiastun”, „Przyjaciel Młodych”, „Kalendarz Ewangelicki” towarzyszyły czasom mojego dzieciństwa. Wszystkie były czytane i omawiane, wymieniano się wyczytanymi wiadomościami, komentowano je. Kościelne tytuły wyróżniało jedno: nie trafiały na makulaturę, były składowane, do nich się wracało. W drugiej połowie XX wieku gazety, czasopisma i książki trafiały do domów na wsi za pośrednictwem poczty, najczęściej w postaci prenumeraty, bo poszczególne tytuły były rozchwytywane i zakup pojedynczych egzemplarzy był niemożliwy. Domy[...]

miniatura

Kwiecień. Kwitną magnolie. Niektóre już przekwitły, większość jest w szczycie kwitnienia, część dopiero rozkwita. Tu, gdzie mieszkam od dwudziestu lat, magnolie są dość powszechne, rosną niemal przy każdym domu, ale dwadzieścia lat temu wcale tak nie było. A jeszcze wcześniej, kiedy mieszkałam na Śląsku, magnolie zdawały się krzewami czy drzewami wręcz egzotycznymi w tamtejszym krajobrazie roślinnym. Może dlatego tak wielkie wrażenie zrobiły na mnie magnolie rosnące i obficie kwitnące między ówczesną szkołą muzyczną a sąsiadującym z nią Ośrodkiem Wydawniczym „Augustana” w Bielsku-Białej. Napawałam się ich widokiem przez siedem wiosen, idąc do pracy i wracając z niej. W szale kwitnienia wydawały mi się zachwycające, zjawiskowe i urzekające. Po dwudziestu latach zapewne wyglądają już inaczej, ale w mojej pamięci i sercu[...]

miniatura

Spotkania… Chciane i niechciane, przypadkowe i te zaplanowane. Prawie wszystkie pozostawiają jakieś ślady, niekiedy odciskają głębokie piętno. O niektórych chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. O innych pamiętamy do końca życia, gdyż są, jak pisał ks. J. Pietraszko, jak „przejście samego Boga przez środek duszy”. Moje spotkanie ze „Zwiastunem Ewangelickim” miało miejsce bardzo, bardzo dawno temu, bowiem w połowie poprzedniego stulecia. Były to pierwsze, powojenne numery „Strażnicy Ewangelicznej”, bo taką nazwę nosił on w tamtym okresie. Oczywiście nie pamiętam moich reakcji na pojawienie się w domu kościelnego pisma, zresztą innych chyba, jeśli dobrze pamiętam, w moim domu rodzinnym nie było. Mam przed oczami trochę ciężki, czarny, dość duży napis mówiący o pojawieniu się kolejnego numeru „Strażnicy”.  Na pewno[...]

miniatura

„Zwiastun” był w każdym ewangelickim domu. To było oczywiste, takie wyobrażenie wyniosłem z dzieciństwa. Ponieważ wychowywałem się na plebanii, zapamiętałem oprawione wszystkie roczniki „Strażnicy Ewangelicznej”, bo taki nosił przez pewien czas tytuł. Oglądałem je jak książki. Obok „Kalendarza Ewangelickiego” to był moje ulubione pozycje, w których szukałem ilustracji, składałem z liter poszczególne tytuły. Interesowały mnie szczególnie obrazy z dalekich krajów. Mama czytała mi o Albercie Schweitzerze ze „Zwiastuna”. Chciałem być wtedy jak on lekarzem z Lambarene. Jak każde ewangelickie dziecko dostawałem „Przyjaciela Dzieci”. Wiele ilustracji kolorowałem, zanim zacząłem czytać opowiadania. Niektóre zapamiętałem do dziś. Z samym „Zwiastunem” moją pierwszą przygodę przeżyłem podczas studiów w ChAT –[...]

miniatura

Gdy sięgam wstecz, w zakamarkach pamięci nie jestem w stanie odszukać wspomnień, które widziałyby istotne miejsce dla „Zwiastuna” w moim dzieciństwie czy młodości. W domu rodzinnym była obecna ewangelicka literatura, ale to był „Kalendarz Ewangelicki” z nieodłącznym „Z Biblią na co dzień” lub cieszyńskie periodyki parafialne, ale nie „Zwiastun”. W efekcie po raz pierwszy spotkałem się ze „Zwiastunem” dopiero na studiach teologicznych. I to, pamiętam, od dość zaskakującej strony. Jako wprawkę w działalność naukową otrzymałem zadanie weryfikacji zestawienia bibliograficznego tekstów dotyczących różnych aspektów etyki teologicznej, jakie ukazały się w ogólnopolskich periodykach ewangelickich. Oznaczało ono konieczność zagłębienia się w czytelni Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie w oprawione roczniki[...]

miniatura

Moje życie religijne w dzieciństwie było wypełnione pustką samotności, gdyż w miejscu naszego zamieszkania nie było ewangelickiej parafii. Były dwa do trzech nabożeństw w roku w kaplicy dla majstrów – luteran górnośląskich, pracujących w fabryce „Westa” w Wolbromiu. Byliśmy jedyną rodziną ewangelicką w tej miejscowości. Jedyny związek z ewangelicyzmem – mój i mojego brata bliźniaka Rudolfa – to były rozmowy z matką w czasie częstych wędrówek do lasu. Opowieści biblijne wywoływały mnóstwo naszych pytań. Prawdziwy Kościół, prawdziwe nabożeństwo, poznawaliśmy tylko w czasie wakacyjnych wyjazdów do dziadków, a szczególnie w 1938 roku, gdy ojciec wysłał nas z mamą do Wisły. Tam jedna z miejscowych diakonis zajęła się naszą religijną edukacją. Wkrótce jednak wojna oddzieliła nas od Kościoła, od religii chrześcijańskiej i[...]

miniatura

Jesteśmy nielicznym Kościołem. Poza kilkoma liczniejszymi, większość parafii składa się z kilkudziesięciu lub kilkuset osób, a i na nie składają się jeszcze filiały skupiające po kilkunastu wiernych, oddalone od siebie często o wiele kilometrów. Zatem często jest tak, że na nabożeństwach i spotkaniach liczba uczestników jest niewielka, pomimo że parafia liczy więcej osób. Tak było zawsze, nawet jeśli przywołamy lata 70. czy 80. ubiegłego wieku, gdy mówiliśmy, że jest nas, ewangelików, w Polsce ponad sto tysięcy. Oczywiście były i są parafie kilkutysięczne, ale i w nich wiernych mniej, bo społeczeństwa mniej, a i zainteresowanie Panem Bogiem i Kościołem zdecydowanie mniejsze. Piszę o tym, bo obchodziliśmy w tym roku jubileusz 160 lat istnienia „Zwiastuna Ewangelickiego”, naszego ogólnopolskiego ewangelickiego czasopisma o charakterze[...]

miniatura

W roku jubileuszowym 160 lat istnienia naszego czasopisma prezentujemy tekst opublikowany w 1900 roku. To szczególne świadectwo wiary wpisuje się w trwający od 2018 roku cykl pod hasłem W drodze do ewangelickiego Kościoła. Ukazuje on różnorodne poszukiwania i motywacje osób wstępujących do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Tu łatwo zauważyć, że Bóg działa w każdym czasie, wystarczy pozwolić Mu się odnaleźć i uwierzyć Ewangelii. Poniższy tekst, choć powstał w innych czasach i warunkach, podobnie jak współczesne wypowiedzi nowych parafian jest szczerym zaproszeniem do naszego Kościoła. Od dziecięcych prawie lat, będąc Polakiem i katolikiem, byłem oddany jednej tylko myśli, przejęty byłem jedną tylko miłością, miłością do swego ludu. Nie mogę nie wyznać, że wraz z tą miłością do rodaków nienawidziłem innych, co było już[...]

miniatura

– daty i fakty cz. 5 Zwiastun 1961 miejsce: Warszawa  redaktor naczelny: Irena Heintze Głosami czytelników wybrano nazwę „Zwiastun”, nawiązując do czasopisma założonego przez ks. L. Otto. Czasopismo miało podtytuł: „Pismo religijno-kościelne”. 1963 miejsce: Warszawa  redaktor naczelny: Irena Heintze „Zwiastun” kończy 100 lat. W kolejnych numerach ukazuje się historia czasopisma autorstwa ks. prof. Woldemara Gastparego. Irena Heintze 1967 miejsce: Warszawa  redaktor naczelny: ks. Tadeusz Wojak Numerem 14/15 z 15 lipca pracę zakończyła Irena Heintze. Od następnego numeru „Zwiastunem” kieruje ks. T. Wojak. ks. Tadeusz Wojak 1968 Przygotowanie „Przyjaciela Dzieci” przejmuje diakon Helena Gajdacz. diakon Helena Gajdacz 1979 miejsce: Warszawa redaktor naczelny: Ewa Otello-Wiśniewska Ks. Tadeusz[...]

miniatura

– daty i fakty cz. 4 Strażnica Ewangeliczna 1946 miejsce: Bytom redaktor naczelny: ks. Henryk Wegener-Wojnowski, proboszcz parafii w Bytomiu Ks. Henryk Wegener-Wojnowski po powrocie z obozu koncentracyjnego objął stanowisko administratora parafii w Bytomiu. Później został wybrany proboszczem i pracował tam do końca życia. Zaraz też rozpoczął pracę publicystyczną i redaktorską. Wydał wspólnie z innymi księżmi z Górnego Śląska jednodniówkę górnośląską opisującą sprawy kościelne regionu. Widząc, że przedsięwzięcie się udało, ks. Henryk Wegener-Wojnowski zaczął organizować stałe, periodyczne pismo kościelne. Jako redaktor sam wiele pisał. Formalnie pismo wydawał i redagował komitet redakcyjny w składzie: ks. Robert Fiszkal, ks. Feliks Gloeh, ks. Jan Karpecki, ks. Karol Kotula, ks. Jan Lasota, ks. Oskar Michejda, ks. Zygmunt Michelis.[...]