miniatura

Austria i Australia mają z sobą wiele wspólnego – jeśli chodzi o nazwę. W nazwie tej drugiej można, odpowiednio wykreślając litery, odnaleźć nazwę tej pierwszej. Pomimo to są to jednak dwa absolutnie odmienne kraje, leżące na innych półkulach. Oczywista oczywistość, oznacza to jednak, że nawet jeśli coś wydaje się podobne, niekoniecznie takie jest. Msza za duszę zmarłego i wspomnienie zmarłego podczas nabożeństwa, pomimo pozornych podobieństw, to nie ewangelickie odbicie rzymskokatolickiego zwyczaju. Bywają parafie, w których tak zwana „przypominka” odbywa się po raz pierwszy po sześciu tygodniach od śmierci, a kolejna następuje po roku. Można w tym widzieć oczywiście różne etapy żałoby, można też zobaczyć lokalną tradycję. Różne formy i różne cele Moje doświadczenie, z perspektywy kościelnej ławki, jest różne, czasem[...]

miniatura

– jak rozumieć, że coś jest biblijne Czy wiesz, że samochód, telefon, garnitur, krawat, toga, gitara, mikrofon, druk są tak samo niebiblijne, jak na przykład jajka na bekonie? Podejrzewam, że część czytelników zastanawia się teraz, co ma piernik do wiatraka? Albo inaczej: o co tu chodzi? W odpowiedzi na to pytanie chciałbym zaprosić szanownego czytelnika do refleksji nad biblijnością i niebiblijnością pojęć, na które to możemy natknąć się w Kościele. Gdyby chcieć przyjrzeć się najróżniejszym elementom naszej (i każdej) pobożności, odkryjemy kilka zaskakujących faktów. Po pierwsze, zdecydowanie łatwiej jest znaleźć niebiblijność w innej niż własna grupie, bo my… Po drugie, posługujemy się całkiem niemałym zbiorem zwyczajów, które bezpośrednio lub w ogóle nie wynikają z przekazu Pisma Świętego. Jeśli trudno w to uwierzyć,[...]

miniatura

Pieniądze – coś, co pomaga nam w wymianie dóbr i usług. Przyjmuje się, że to Fenicjanie jako pierwsi użyli monet, choć już przed nimi odkryto, że wymiana barterowa nie zawsze jest prosta. No bo jak tu skórą z niedźwiedzia zapłacić za strzały do łuku i ile skórek z wiewiórki powinien wydać sprzedający kupującemu? Postanowiono ułatwić sobie życie – zanim pojawił się pieniądz przeliczano wszystko: a to na zboże, a to na metale bądź inne jeszcze dobra, które były łatwiejsze w podziale. „Nadziejo moja, która rozpalasz mnie co dnia, (…) pocieszenie mych pustych dni zmiłuj się! Przyjdź wreszcie, wzbogać mnie!(…)Zwierciadło świata odwieczne lustro moich żądz, złoty pieniądzu, błogosławiony twój obraz bez skaz oblicze twe”.fragment piosenki Litania z musicalu Metro O pieniądzu, jego funkcjach, rodzajach, ewolucji, można by[...]

miniatura

– czyli po co jest ksiądz W tym cyklu pokazuję rzeczywistość z mojej perspektywy, chociaż pisanie trochę o sobie nie zawsze jest proste. Staram się bowiem zachować obiektywizm, na tyle, na ile jest to możliwe, a jednocześnie być w zgodzie z samym sobą. Nie inaczej jest i teraz, gdy pytanie dotyczy mnie osobiście, a brzmi: „Po co jest ksiądz?”. Można by zadać to pytanie nieco inaczej: „Po co nam ksiądz, przecież wierzymy w powszechne kapłaństwo?”. Czyż nie oznacza to, że każdy może nauczać? Do każdego przecież Wszechmogący może przemawiać. Oczywiście, że nie i oczywiście, że tak! Każdy może reperować swój samochód nie trzeba do tego mieć dyplomu ukończenia odpowiedniej szkoły. Nie każdy natomiast może takie usługi świadczyć dla wszystkich, mało tego, nie każdy może podpisywać się pod obowiązkowym przeglądem[...]

miniatura

Lekarz, terapeuta, psycholog, pielęgniarka oddziałowa, duchowny, każdy z nich ma inne kompetencje. Każdy trochę inaczej patrzy na pacjenta. Dzięki temu na spotkaniach zespołu terapeutycznego mogą wspierać się wzajemnie swoją wiedzą i doświadczeniem – ze względu na proces zdrowienia pacjenta. To sytuacja idealna, w naszych warunkach zespół terapeutyczny często nie ma aż tak bogatego składu. Bez względu jednak na jego wielkość, zawsze jest to grupa zaangażowanych osób, którym chodzi o dobro pacjenta. Dzięki temu, że mają różny staż, różne doświadczenia zawodowe i osobiste historie, a w efekcie różną perspektywę i różny kontakt z pacjentem – wzbogacają się zasoby zespołu terapeutycznego. Pomaga to głębiej, lepiej postrzegać i poznać pacjenta, nie po to, żeby sobie o kimś pogadać czy wręcz poplotkować, lecz by stwarzać najlepsze[...]

miniatura

– czyli ekumenia może być po coś Jedna ze znanych komedii Szekspira nosi tytuł Wiele hałasu o nic. Pomijając jej treść, myślę, że ów tytuł niejednokrotnie opisuje to, co czasem robimy. Można też przeformułować ten tytuł na: Wiele gadania po nic lub Wiele szumu o niczym. Czy dotyczy to ekumenii? Oczywiście zależy to od tego, jak ją pojmujemy. Jeśli patrzymy na siebie nawzajem z rezerwą czy wręcz z podejrzliwością, jeśli chcemy temu drugiemu udowodnić albo przynajmniej pokazać, że to my jesteśmy lepsi, właściwsi, prawdziwie biblijni, to tak, dotyczy. Jeśli używamy ekumenii, żeby przyciągnąć ludzi z innych Kościołów do nas, co z zasady jest nieuczciwe, to faktycznie lepiej taką „ekumenię” sobie odpuścić. Można oczywiście znaleźć całą gamę argumentów, od tych podszytych poczuciem wyższości po te wynikające ze strachu. Jak[...]

miniatura

– czyli komisja rewizyjna Z czasów słusznie minionych pamiętam emocje towarzyszące wyprawie do drugiej części mojego rodzinnego miasta, która do dziś leży w sąsiednim państwie. Wtedy jednak trzeba było przejść kontrolę graniczną, okazać przepustkę albo paszport. Trzeba też było być gotowym na kontrolę tego, co się ze sobą niesie. Być może na podstawie doświadczeń z tamtych czasów wszelkie kontrole kojarzą się nam z niebezpieczeństwem straty. Czy dobrze? Mam wrażenie, że nie. Ponieważ czasy były nielekkie, rodzice kupili mi w Czechach buty i z obawą przechodzili przez przejście graniczne przenosząc mnie, ubranego w ów nowy nabytek, na tzw. barana. Takie opowieści krążą zapewne w wielu rodzinach. Przypomina mi się jednak również wyjazd moich dzieci na szkolną wycieczkę i policjanci, którzy przed wyjazdem sprawdzali autokar,[...]

miniatura

Kiedy myślę o demokracji ateńskiej, w mojej głowie pojawia się obraz mężczyzn, którzy spotykają się i rozmawiają o istotnych dla nich sprawach oraz wspólnie podejmują ważne dla nich decyzje. Dumając nad tym obrazem zastanawiam się, czy obraz ten może być w pewien sposób obrazem Kościoła albo parafii. Zdaję sobie sprawę z niedoskonałości owego porównania, bo na przykład pomija ono kobiety czy młodzież, ale nie przychodzi mi na myśl nic lepszego.  Ilu z nas zdarzyło się być w jakiejś grupie tylko formalnie, bo taka była potrzeba, wymóg chwili. Gremium takie było „nasze” tak naprawdę tylko z nazwy, bo przecież i tak albo nie mieliśmy ochoty się w nie angażować, albo nie wierzyliśmy, że nasze zaangażowanie będzie miało jakikolwiek sens. Czy czasem nie miewamy tak nadal? Ewangelik należy do jednej z parafii i niejako z automatu,[...]

miniatura

Nie mają nic wspólnego z Harrym Potterem ani wróżką chrzestną z Zasiedmiogórogrodu, ani żadną inną wróżką czy czarodziejem! Ilekroć słyszę sformułowanie „magiczne święta” w odniesieniu do Bożego Narodzenia, coś we mnie krzyczy: Nie! Nie! Nie! Cóż magicznego jest w przepełnionym z powodu spisu ludności Betlejem? Cóż magicznego jest w tym, że młoda, a nawet bardzo młoda kobieta nie znajduje miejsca na nocleg i w efekcie musi nie tylko nocować, ale też urodzić swojego Syna – tak, Tego, który jest Panem panów i Królem królów, przed którym zegnie się każde kolano – w warunkach daleko odbiegających od normalnych? Moim zdaniem nie ma też nic magicznego w bezsilności, którą przeżywa Józef – często marginalizowany w tej opowieści (por. Mt 1,18-2,23). Aniołowie, owszem przyszli do pasterzy – jednej z mniej prestiżowych grup[...]

miniatura

„Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi jak co komu wychodzi. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi”. Niektórzy odwołując się do tego cytatu z najsłynniejszej piosenki wykonywanej przez Jerzego Stuhra dodają, że śpiewać owszem, każdy może, ale nie każdy może tego słuchać.  Jak to jest z tym śpiewem na naszych nabożeństwach, o co w nim chodzi i po co on w ogóle jest? Istnieją różne formy, sposoby i preferencje śpiewu na nabożeństwach. Czasem nie zależy to nawet od czyjegoś upodobania, ale od możliwości. Bywają przecież parafie, gdzie sporo jest muzyków, którzy mogą wspólnie poprowadzić dynamiczny śpiew, ale są i takie, gdzie jedynym grającym na nabożeństwie jest ksiądz, któremu bliżej do Janka Muzykanta niż do muzyka z prawdziwego zdarzenia. Muzyka nie zastąpi Słowa Bożego Oglądałem[...]