miniatura

W czasie, gdy wspominamy tak radosne wydarzenia, jak zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Jezusa, pisanie o trądzie wydaje się czymś karkołomnym. Jednak czuję wewnętrzny przymus, by pisać o tej chorobie. W ubogich regionach Azji i Afryki zbiera ona nadal swoje żniwo. W zamożnej, sytej Europie trąd został praktycznie wyeliminowany. W skali globalnej walka z nim trwa. Szacuje się, że liczba trędowatych przekracza dziś trzy miliony osób. Co roku odnotowuje się ponad dwieście tysięcy nowych zakażeń. Dzieje się tak dlatego, że w Afryce i Azji są rejony, w których wielkim problemem jest brak żywności, wody i opieki medycznej. Słabą odporność ubogich społeczeństw powodują także epidemie AIDS i COVID-19. Pochodząca z Cieszyna dr Romana Drabik, o której wspominałem w poprzednim felietonie, uświadomiła mi skalę problemu w czasie trzech wywiadów.[...]

miniatura

W ciągu czterdziestu dni po zmartwychwstaniu Jezus rozmawiał z wybranymi osobami. Z ewangelicznych relacji znamy przebieg rozmów Jezusa z Marią Magdaleną, Kleopasem i jego towarzyszem w drodze do Emaus oraz z jedenastoma apostołami, z którymi Jezus spotkał się kilka razy, w Judei i Galilei. Apostoł Paweł wspomina jednak też o innych spotkaniach. W liście skierowanym do Koryntian Apostoł Narodów napisał o wydarzeniu, w czasie którego Zmartwychwstały ukazał się „pięciuset braciom naraz”, a także Jakubowi (por. 1 Kor 15,6–7). Nie znamy żadnych szczegółów z przebiegu tych spotkań. Nie wiemy, gdzie się wydarzyły, kto należał do owego kilkusetosobowego grona ani kim był Jakub. Prawdopodobnie chodzi o Jakuba zwanego Sprawiedliwym, „brata Pańskiego”, przyrodniego brata Jezusa (por. Mt 13,55-56). Wiemy, że bliscy krewni nie rozumieli Jezusa, nie[...]

miniatura

Nie ma dni powszednich, nowiów czy szabatów. Jest nieustająca, radosna Niedziela Zmartwychwstania! Słowa Boga spadają z nieba jak deszcz. Góry i pagórki wybuchają okrzykami radości. Drzewa polne klaszczą w dłonie. Nie ma ciemności nocy, słońca też już nie ma. Wszystko rozświetla Boża chwała. Ten, który stworzył miliardy słońc, całych galaktyk, własną piersią karmi niemowlęta. Trzyma je na kolanach, jak matka. Kwilą szczęśliwe, bezpieczne. Serca rodziców rozpiera ożywcza radość, kwitną nawet ich kości! Rozkwitają radosne wspomnienia. Najpiękniejsze wydarzenia, chwile, przewijają się w pamięci pokoleń jak film. Jest Aaron ze swoją laską, co zakwitła, wypuściła pączki, wydała kwiat i dojrzałe migdały. Rozpromieniony Jonasz rozgłasza Bożą chwałę. Kiedyś uciekał, pomstował, trzy dni cierpiał we wnętrznościach ryby. Teraz[...]

miniatura

Jezus wjeżdża na osiołku do Jerozolimy. Na ulicach nie ma tłumów. Mieszkańcy kryją się w podziemnych schronach. Turyści omijają miasto z daleka. Nie słychać okrzyków „hosanna”. Zamiast nich – wycie syren i świst pocisków. Nikt nie rzuca gałązek palmowych. Fruwają rakiety, drony, odłamki. Dla kogo jest to „miasto pokoju”? Dla żydów, chrześcijan, muzułmanów? Targane od wieków konfliktami, podbijane i odzyskiwane, burzone i odbudowywane. Budzące namiętności, skrajne emocje, zachwyt i gniew. Drażliwy pomost łączący Europę, Afrykę i Azję. Wybuchowy styk religii, kultur i nacji. Gordyjski węzeł interesów, marzeń i racji. Miasto Dawida? Jezusa? Mahometa? Miejsce Bożej chwały i męki, miasto profetycznych nadziei? Są ci, którzy wierzą, że pojawi się tu Mahomet. I ci, którzy oczekują nadejścia nieznanego jeszcze Mesjasza. I my –[...]

miniatura

W wyszukiwarce Google jako pierwsza pojawia się informacja: „Pasja – dramat filmowy z 2004 roku w reżyserii Mela Gibsona. Obraz odtwarza dwanaście godzin w życiu Jezusa poprzedzających jego ukrzyżowanie”. Przyłapuję się na tym, że i w mojej pamięci obraz poruszającego filmu pojawia się jako pierwsze skojarzenie, gdy słyszę słowo pasja. Ale jest tak dopiero od dwóch dekad. Wcześniej pasję kojarzyłem z kompozycjami Jana Sebastiana Bacha. Po raz pierwszy Pasji wg św. Mateusza wysłuchałem, gdy miałem czternaście lat, w czasie kwietniowych świąt Wielkiej Nocy, na miesiąc przed konfirmacją. W mojej pamięci utkwiły szczególnie słowa, wyśpiewane w jednej z arii sopranowych: „Oddam Ci moje serce, Wejdź we mnie, mój Zbawicielu, Ja się zanurzę w Tobie. A jeśli świat jest za mały dla Ciebie, Ach, wtedy Ty sam będziesz dla mnie więcej niż[...]

miniatura

Nazwa drugiego miesiąca roku pochodzi od staropolskiego przymiotnika luty, oznaczającego srogi, mroźny, okrutny. Tegoroczny luty przypomniał nam o swojej naturze. Lute co jakiś czas dają w kość, choć są krótkie. Potrafią zmrozić na dłużej nie tylko kałuże. Dosłownie w kość dał mi luty, gdy przed laty byłem na poligonie w północno-wschodniej Polsce. Nie „zabezpieczono” odpowiedniej liczby piecyków i pierwszą noc w namiocie, dziesięcioosobowej „beczce”, musieliśmy przetrwać bez ogrzewania. Włożyliśmy na siebie wszystko, co mieliśmy: dresy, moro, panterki, grube rękawice, futrzane czapki, grube skarpety, gumofilce, owinęliśmy się kilkoma warstwami grubych koców, mimo to co godzinę biegaliśmy wokół namiotu, przytupując i okładając się rękami, żeby się choć trochę rozgrzać. Przez bite cztery tygodnie temperatura w nocy spadała[...]

miniatura

To archaiczne słowo dobrze opisuje proces, który trwa przez całe nasze życie. Każdy z nas coś sieje i to właściwie nieustannie. Nie musimy być rolnikami czy działkowcami. Siejemy poprzez słowa, gesty, czyny. A czasem przez to, że czegoś nie mówimy i nie robimy. Siejba rozpoczyna się w dzieciństwie. Słowa, zachowania naszych rodziców, nauczycieli, wydarzenia i przeżycia zapamiętane z domu, ze szkoły, są jak ziarna, które tkwią w nas i wzrastają wraz z nami, wpływając na kształtowanie się naszego charakteru, naszej osobowości. Jesteśmy w dużej mierze rezultatem siejby ludzi, którzy inwestowali w nas ziarna zasad, wiary, idei, zwyczajów. Tak na przykład uczymy się odpowiedzialności, spolegliwości, uczciwości. W dorosłym życiu każdy z nas jest zarówno siewcą, jak i żniwiarzem. W Biblii czytamy, że to, co zasiejemy, będziemy też zbierać.[...]

miniatura

Moi starka i starzyk bardzo się starali. Babcia i dziadek też. Pozostawili w mojej pamięci, w moim sercu, trwały ślad wiary, obraz „chodzenia z Bogiem”. Do starzyków Cieślarów szło się wysoko, pod las, w świat wiary i cieszyńskiej gwary. Starka zapraszała: pój, porzóndzymy, porzykómy, czyli chodź, porozmawiamy, pomodlimy się. Rozmowy były mądre i pouczające, niezależnie od tego czy byłem dzieckiem, licealistą, czy studentem. Starzyk opowiadał, co przeczytał w Biblii. W czasie naszej ostatniej rozmowy, kilka dni przed swoją śmiercią, zachwycał się Listem do Rzymian. Odszedł, robiąc notatki. Siedział przy stole, nad otwartą Biblią. U dziadków, w centrum Wisły, używało się raczej polszczyzny literackiej. Dziadek Żwak słuchał Wolnej Europy, objaśniał mi prawdziwy sens wydarzeń w kraju i na świecie. W śnieżne, mroźne zimy[...]

miniatura

W sylwestrową noc wyłowiłem z Olzy butelkę. W środku znalazłem kartkę. Pomyślałem – czeka mnie jakaś zagadkowa zabawa, noworoczna gra. Ucieszyłem się, lubię niespodzianki! Poza tym, jak tu nie cieszyć się w Cieszynie! Wyjąłem kartkę i odczytałem napis: KORK 6202. Aaa, jest zagadka! Szyfr to, hasło, kod, a może PIN? Pytanie, skąd rzucono butelkę, z brzegu polskiego, czeskiego? I o co tu, tak naprawdę, chodzi? Poczułem się jak w czeskim filmie. Poczułem się też jak dziecko. Ożyły przedszkolne wspomnienia. Z „Niespodzianki” w Nowej Osadzie idziemy na spacer doliną Malinki. Po obu stronach drogi stoją małe domki opatrzone imionami. Składam literki: A-D-A-M, dalej A-N-N-A, obok J-A-N… Zabawa ze składaniem literek w wyrazy szybko zamienia się w podróż w świat książek. W wieku sześciu lat czytam W pustyni i w puszczy, z wypiekami na twarzy[...]

miniatura

Łukasz najszerzej i najbarwniej z czterech ewangelistów opisuje okoliczności narodzin Jana Chrzciciela i Jezusa Chrystusa. Podkreśla, że ich matki, Elżbieta i Maria, odegrały kluczową rolę w wypełnianiu się Bożych planów. To one z pokorą i ufnością przyjęły powierzone im niezmiernie ważne zadania. I to one, napełnione Duchem Świętym, jako pierwsze wyśpiewały wspaniałe prawdy o Zbawicielu. Anioł Gabriel objawił Marii, zaręczonej z Józefem, że pocznie i urodzi Syna Najwyższego, a także, że Elżbieta, jej krewna, którą nazywano niepłodną, „poczęła w starości swojej, i jest już w szóstym miesiącu”. Obie ciąże były niezwykłe! Gdy anioł zapowiedział Marii, że zostanie matką, zapytała: „Jak się to stanie, skoro nie znam męża?”. Była przecież dziewicą. Wtedy anioł wyjaśnił: „Duch Święty zstąpi na ciebie i moc[...]