miniatura

Obudziłem się wyspany i wypoczęty. Prawdą jest, że wyśpisz się tak, jak sobie pościelisz. Nauczyłem się, że warto poświęcić czas i uwagę temu, co ostatecznie wpłynie na moje samopoczucie. pilnowałem, by pierwsza na podłodze stanęła noga prawa. Nie chciałem wstawać lewą, bo to nie zwiastuje niczego dobrego. To mogłoby sprawić, że miałbym dzień jak co dzień. A przecież chciałem, by dzisiaj było lepiej niż wczoraj. Zacząłem się ubierać. Niby wiem, że nie szata zdobi człowieka, ale nie chciałem wyglądać jak ostatnie nieszczęście. Starałem się też ubrać tak, by koszula była bliższa ciału. Ale nie najbliższa. W końcu nie zawsze koncentrowanie się na własnej korzyści jest najlepsze. Czasem można wyjść na tym jak Zabłocki na mydle. Zjadłem proste śniadanie. Nie było tego wiele. Ale wystarczyło. „Lepiej jest mieć jedną[...]

miniatura

W sylwestrową noc wyłowiłem z Olzy butelkę. W środku znalazłem kartkę. Pomyślałem – czeka mnie jakaś zagadkowa zabawa, noworoczna gra. Ucieszyłem się, lubię niespodzianki! Poza tym, jak tu nie cieszyć się w Cieszynie! Wyjąłem kartkę i odczytałem napis: KORK 6202. Aaa, jest zagadka! Szyfr to, hasło, kod, a może PIN? Pytanie, skąd rzucono butelkę, z brzegu polskiego, czeskiego? I o co tu, tak naprawdę, chodzi? Poczułem się jak w czeskim filmie. Poczułem się też jak dziecko. Ożyły przedszkolne wspomnienia. Z „Niespodzianki” w Nowej Osadzie idziemy na spacer doliną Malinki. Po obu stronach drogi stoją małe domki opatrzone imionami. Składam literki: A-D-A-M, dalej A-N-N-A, obok J-A-N… Zabawa ze składaniem literek w wyrazy szybko zamienia się w podróż w świat książek. W wieku sześciu lat czytam W pustyni i w puszczy, z wypiekami na twarzy[...]

miniatura

Dziś przekazujemy najcenniejsze przepisy na ten wyjątkowy świąteczny czas. Zajmiemy się absolutnie najdelikatniejszym, najbardziej kruchym i jednocześnie najbardziej przejmującym elementem ludzkiego życia. Sporządzimy tęsknotę. Co będzie nam potrzebne? Zacznijmy od przygotowania. Weźmy pomarańczę i nabijmy ją goździkami. Powoli, cierpliwie, tak by aromat zaczął krążyć w powietrzu i budzić w nas coś, co nie do końca umiemy nazwać. Kiedy zapach się uwolni, spróbujmy wciągnąć go całym sobą. Niech przypomni coś, co jest dla nas wyjątkowe. Dzieciństwo. Dom pełen ludzi. Choinkę. Szczególny rodzaj światła. Dźwięki, atmosferę. Kogoś, kto być może już nie wejdzie do pokoju i nie powie: „Chodź, pomożesz mi z tą sałatką”. Pomocny może być również przedmiot z historią, którą znamy tylko my. Może być to coś niepozornego,[...]

miniatura

Prawdopodobnie przed i w święta Bożego Narodzenia 2025 roku znów będę się irytował, gdy w mediach, zarówno publicznych, jak i prywatnych będą podawane informacje, że „Kościół katolicki w Polsce obchodzi święta Bożego Narodzenia”. Katolicki – czyli Rzymskokatolicki. A czy poza rzymskimi katolikami jest pustka? Być może znów pojawią się pytania, czy ewangelicy też obchodzą święta Bożego Narodzenia, czy mamy choinki w kościołach i domach. Coroczne sprostowania niewiele dają. A przecież już Matka Ewa z Miechowic pisała o narodzonym w Betlejem Dzieciątku Jezus, że „to nie jest moje ani twoje dziecko, to jest nasze wspólne dziecko, to jest dziecko całej ludzkości”. Być może i w naszych myślach pojawia się pokusa, żeby odmówić prawa do świętowania wigilii i świąt Narodzenia Pańskiego tym, którzy na co dzień deklarują się jako[...]

miniatura

Łukasz najszerzej i najbarwniej z czterech ewangelistów opisuje okoliczności narodzin Jana Chrzciciela i Jezusa Chrystusa. Podkreśla, że ich matki, Elżbieta i Maria, odegrały kluczową rolę w wypełnianiu się Bożych planów. To one z pokorą i ufnością przyjęły powierzone im niezmiernie ważne zadania. I to one, napełnione Duchem Świętym, jako pierwsze wyśpiewały wspaniałe prawdy o Zbawicielu. Anioł Gabriel objawił Marii, zaręczonej z Józefem, że pocznie i urodzi Syna Najwyższego, a także, że Elżbieta, jej krewna, którą nazywano niepłodną, „poczęła w starości swojej, i jest już w szóstym miesiącu”. Obie ciąże były niezwykłe! Gdy anioł zapowiedział Marii, że zostanie matką, zapytała: „Jak się to stanie, skoro nie znam męża?”. Była przecież dziewicą. Wtedy anioł wyjaśnił: „Duch Święty zstąpi na ciebie i moc[...]

miniatura

Rozpoczyna się od opowieści o Elżbiecie i Zachariaszu. To szczególne małżeństwo. Oboje należą do rodu kapłańskiego, oboje są „sprawiedliwi wobec Boga, postępując nienagannie według wszystkich przykazań i ustaw Pana”*. Mają jednak wielkie zmartwienie, nie mają potomstwa, a oboje są już w podeszłym wieku. Wydarza się coś niebywałego. Gdy Zachariasz, sprawując służbę kapłańską, wchodzi do świątyni jerozolimskiej, by w miejscu świętym złożyć ofiarę z kadzidła, obok ołtarza kadzidlanego pojawia się anioł, który widząc jego zatrwożenie mówi: „Nie bój się Zachariaszu, bo wysłuchana została modlitwa twoja, i żona twoja, Elżbieta, urodzi ci syna i nadasz mu imię Jan”. Zachariasz nie dowierza, mówi: „Jestem stary i żona moja w podeszłym wieku, wtedy anioł oznajmia: Jam jest Gabriel, stojący przed Bogiem, i zostałem[...]

miniatura

Jasne i przytulne wnętrze dziennego pokoju. Wygodny fotel, a w nim starszy pan. Wspomina. Pamięć mogłaby już szwankować, ale jedno wspomnienie pozostaje niezatarte. Mężczyzna wspomina wczesnodziecięcy czas, gdy miał zaledwie cztery lata. Wtedy to jego rodzony dziadek dał mu cukierka. Cukierka nie byle jakiego. Cukierek był słodki, śmietankowy, po prostu pyszny. Smak nie stanowił jednak o całości wspomnienia. Było jeszcze uczucie. Mały, czteroletni chłopiec, z cukierkiem w ustach poczuł się jak ktoś zupełnie wyjątkowy! Po długim czasie od tamtego wydarzenia siedzący w fotelu, sam będąc dziadkiem, nie widzi innej możliwości, jak powielić tamto zachowanie i dać cukierka również swojemu wnukowi. W końcu jego wnuk także jest kimś wyjątkowym. Ach, te reklamy z lat dziewięćdziesiątych! Po trzech dekadach wydają się śmieszne. Że to się wtedy[...]

miniatura

Z radością siadam, żeby pisać o miłości. A może nie powinienem siedzieć, tylko biegać lub tańczyć? Nie ma przecież niczego ważniejszego i piękniejszego niż miłość! Od niej się wszystko zaczęło i na niej wszystko się kończy. A właściwie nie kończy, a rozpoczyna na nowo. I będzie trwało. Niezmiennie radośnie i twórczo. Wiecznie. Wszystko zaczęło się od miłości. Doskonałej Miłości pomiędzy Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Bóg, który jest, ponad przestrzenią i czasem trwa w niezgłębionej relacji Miłości. Właściwie nie trwa a działa, żyje, tworzy! Nie znajduję innej przyczyny istnienia Wszechświata niż miłość. Bóg stworzył przeogromną przestrzeń z niewyobrażalnie wielką ilością energii i materii. Z przytulnym zakątkiem, drobiną otuloną troskliwie dobrocią i łaską. Jest tu jednak dość miejsca, by uczyć się[...]

miniatura

Mógłbym pominąć ten niepotrzebny wstęp, ale tego nie zrobię. Przyczyna jest prozaiczna – muszę zapełnić ten akapit. Tekst musi powstać i mieć do czterech tysięcy pięciuset znaków ze spacjami. Nie muszę więc oszczędzać. Tym bardziej, że nie mam niczego do przekazania. Nie przeszkodzi mi to jednak w dokończeniu artykułu. Muszę tylko zadbać o kilka elementów, które nadadzą mu pozory głębi. Nie mam niczego do przekazania, ale postaram się pisać tak, by wyglądało, że jednak mam. Tak oto wstęp do tekstu o niczym został ukończony, a przy okazji ponad sześćset znaków wykorzystane. Teraz czas na konkret – coś, co powinno zabrzmieć mądrze i zachęcić czytelnika do przemyśleń. Musi być związane z codziennością, a jednocześnie postawić autora w pozycji wnikliwego i refleksyjnego obserwatora rzeczywistości. Musi wciągnąć czytelnika w[...]

miniatura

Trudno mi sobie wyobrazić życie pozbawione nadziei. Nadziei, że uda się przezwyciężyć dzisiejsze problemy, że możliwe są pozytywne zmiany. Nadziei na poprawę relacji, począwszy od rodzinnych po międzynarodowe. Wiary w lepsze jutro. Życie bez jakiejkolwiek nadziei byłoby smutną egzystencją, trwaniem w monotonnej, przygnębiającej rzeczywistości. Nihilistycznym grzęźnięciem w codzienności pozbawionej przyszłości, dreptaniem w miejscu, bez poczucia głębszego sensu i celu istnienia. Wydaje się, że najczęściej wyrażaną dziś nadzieją jest ta, iż nastąpi coś, co powstrzyma negatywne zjawiska współczesności, diagnozowane jako poważne zagrożenia przez ekologów, ekonomistów, socjologów, politologów. Że wrócimy do jakiejś równowagi, do stanu przynajmniej sprzed pandemii, sprzed kryzysu migracyjnego. Czyli do spokojniejszego wczoraj. Że uda[...]