miniatura

Dla mnie, podobnie jak dla wielu naszych parafian, konwersja do Kościoła luterańskiego była przemyślaną decyzją, do której dorastałem latami. Wychowany w Kościele Rzymskokatolickim, związany z obrzędami, zmieniłem wyznanie stając się ewangelikiem z wyboru.Dla naszych rodzin – mojej i żony – z dnia na dzień staliśmy się innowiercami, chociaż ciągle łączy nas ten sam Bóg, Kościół powszechny, jeden chrzest i jedna wiara. Co ważne, w moim odczuciu, to nie my porzuciliśmy Kościół Rzymskokatolicki, ale to duchowni rzymskokatoliccy porzucili nas – świadomych chrześcijan czytających Pismo Święte. Aby nie drążyć tego tematu, chciałbym jedynie przytoczyć słowa abp Stanisława Gądeckiego – metropolity poznańskiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Kościoła Rzymskokatolickiego, odczytane 3 czerwca 2021 roku, podczas mszy w[...]

miniatura

Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (J 8,32) – pisze ewangelista. Przez większą część mojego życia w organizacji Świadków Jehowy wpajano mi wiarę w to, że otrzymałam „tajemną wiedzę” o Bogu, Jego niewidzialnym królestwie, nadziei na życie wieczne w ziemskim raju po Armagedonie oraz szczęściu płynącym z codziennej służby „głosiciela królestwa”. Podobnie było z moim mężem, którego poznałam w zborze świadków.Niestety, odkąd sięgam pamięcią, rzadko kiedy odczuwałam spontaniczną, chrześcijańską radość z bycia osobą wierzącą. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego Bóg miałby szantażować ludzi wciąż zbliżającym się końcem świata i wymagać od nich całkowitego podporządkowania się Jego ziemskiej organizacji. Niełatwe też było okazywanie bezkrytycznego zaufania niewielkiej grupie „braci” rzekomo namaszczonych[...]

miniatura

Czy moje przebudzenie było nagłe i prowadziło do gwałtownych zmian w moim życiu? Mogę powiedzieć, że na pewno kilka obrazów z mojego życia ma walor „olśnienia”, które sprawiało, że zbliżałem się do Kościoła.Przebudzenie jest skokiem spadochronowym ze snu. Uwolniony od duszącego wiru podróżnyopada ku zielonej strefie poranka. (...)W pierwszych godzinach dnia świadomość może ogarnąć światjak dłoń chwytająca ogrzany słońcem kamień. Thomas Tranströmer, fragment wiersza PreludiumPierwszy obraz z roku 1994. Idę podczas swojego stypendium w szwedzkim Lund do katedry z kolegą z Instytutu Kognitywistyki, nie po to, żeby się modlić, raczej, żeby po prostu pozwiedzać romańską budowlę. Idziemy do kaplicy. I stajemy przed ścianą. Mój kolega, członek szwedzkiego Kościoła luterańskiego – zauważam – przez krótką chwilę się[...]

miniatura

  Jestem człowiekiem. Jestem zupełnie przeciętną kobietą. Moja droga mogłaby być drogą każdego z was. Urodziłam się, by kochać. Późno to zrozumiałam, choć wydaje mi się, że zawsze to wiedziałam. Wiedzieć bowiem, to nie to samo, co uświadomić sobie, co przekuć w czyn.„Celem pielgrzymki jest drugi pielgrzym”. Olga Tokarczuk, BieguniRozmowy o Bogu były codziennością Od dziecka sprawy boskie podążały za mną. Jako mała dziewczynka pobożnie, co niedzielę uczestniczyłam w mszy świętej. Biegałam nawet na poranne roraty, wlekąc szalik po lodowatej drodze. Bóg był dla mnie kimś wyjątkowym, ale też kimś, kogo bardzo się bałam. Z perspektywy czasu myślę, że ten strach kierował moje kroki do comiesięcznych spowiedzi, wiernego siedzenia w kościelnej ławce, uczęszczania na religię, ściskania paciorków różańca. Moja mama[...]

miniatura

Pierwszy raz zetknąłem się z Kościołem ewangelickim na lekcjach historii w gimnazjum. Moja nauczycielka zainteresowała mnie tym tematem. Potem Reformacją zacząłem interesować się w drugiej klasie liceum. Przeprowadziłem na religii lekcję na ten temat. Gdzieś tam już rodziła się we mnie myśl, że można inaczej wierzyć w Boga – po ludzku!Na początku nauki w liceum nie miałem potrzeby chodzenia do kościoła – przeszedłem przez indywidualizację mojej wiary, przytłaczały mnie nieludzkie dogmaty Kościoła Rzymskokatolickiego, których nie mogłem pojąć. Miłość i prawa człowieka Później trafił mi się ksiądz katecheta, który utwierdził mnie w przekonaniu, że coś jest nie tak, że nie nadaję się do katolickiego Kościoła. Stosował na lekcjach religii mowę nienawiści, straszył, że skoro popieramy Strajk Kobiet, to nie da nam[...]

miniatura

  Nie urodziliśmy się ewangelikami. Nie wzrastaliśmy w tym wyznaniu, nigdy też przed decyzją o zmianie wyznania nie znaliśmy żadnych ewangelików ani nie uczestniczyliśmy w ewangelickim nabożeństwie. Oboje z mężem zostaliśmy wychowani w tradycji i wyznaniu rzymskokatolickim. I właśnie owa tradycja, bardziej niż wiara, stała się w pewnym momencie głównym elementem naszego życia.Pierwszą Komunię Świętą pamiętam bardziej z uwagi na piękną białą sukienkę, którą wtedy dostałam, białe pantofle używane i lekko cisnące w stopy oraz włosy kręcone dzień wcześniej na papiloty tak twarde, że ciężko było w nich spać. To były lata osiemdziesiąte. W tamtych czasach wszystkie uroczystości od ślubu aż po pogrzeb odbywały się w domu, nikt nie zamawiał dla ośmiolatki cateringu ani limuzyny, a fotograf był luksusem, na który było stać[...]

miniatura

  W moim życiu wiara i Kościół były obecne od dziecka. Wychowałem się w rodzinie katolickiej wierzącej, praktykującej, dlatego od dziecka chłonąłem religijne treści. Jako dziecko uwielbiałem biblijne historie, żywoty świętych, bohaterów naszej wiary. Niedzielne nabożeństwa nie były dla mnie obowiązkiem, lecz przyjemnym doświadczeniem.Tak wzrastając przy kościele rozpocząłem posługę w liturgicznej służbie ołtarza jako ministrant, a potem lektor. Zawsze byłem czynnie zaangażowany w swojej rodzinnej parafii. W moim sercu pojawił się głos Bożego powołania. Pragnąłem poświęcić Bogu całe swoje życie myśląc o posłudze zakonnej. Kiedy coraz bardziej wgłębiałem się w Biblię i teologię, miałem przeświadczenie, że coś jest nie tak i że chyba nie do końca znam serce Boga. W takim religijnym sposobie życia nie odnalazłem Boga[...]

miniatura

Gdyby nie mój tata, to pewnie nie poznałbym radości płynącej z momentu, w którym ulubiona drużyna piłkarska zdobywa upragnionego gola dającego zwycięstwo w ważnym meczu. Pewnie nie zakochałbym się też do szaleństwa w naszym mieście – Ostródzie. Gdyby nie moja narzeczona Marta, to pewnie nie dowiedziałbym się, czym jest prawdziwa miłość i faktycznie byłbym „jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący”. Gdyby nie moja firma, do której trafiłem absolutnie przypadkiem, pewnie nie realizowałbym swoich pasji, podróżując przy tym po świecie i rozwijając się na wielu polach.Takich chwil, w których w odpowiednim momencie trafia się na odpowiednią osobę bywa w życiu nas wszystkich więcej. Gdy już myślałem, by całkowicie wypisać się z Kościoła chrześcijańskiego, bo nie odgrywał on w moim życiu praktycznie żadnej roli, poznałem[...]

miniatura

Oficjalnie wstąpiłam do Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Świętej Trójcy w Warszawie w październiku 2020 roku. Była to dla mnie meta bardzo długiej drogi. W pewnym sensie dojrzewałam do tego i przygotowywałam się kilkanaście lat.Wychowana w tradycyjnej katolickiej rodzinie dopiero w wieku całkiem dojrzałym poczułam, że Bóg dotknął mnie palcem. „Dałem ci rozum – poznaj mnie lepiej” – nie zostawił mnie z tym wyzwaniem samej. Bardzo mi pomogli „przypadkowo” spotkani ewangelizatorzy z Międzywyznaniowego Ruchu Mt 28. Przeczytałam dziesięć razy całe Pismo Święte w cyklach rocznych. Uczestniczyłam w wielu konferencjach, dyskusjach, wyjazdach. Pracowałam w małych grupach biblijnych, spotykających się co tydzień. Na tym etapie życia mogłam już świadomie dysponować swoim czasem, budować własne priorytety, czułam się wolna. Rozterki i[...]

miniatura

  Moja przygoda z Kościołem Ewangelicko-Augsburskim zaczęła się w 2009 roku. Wcześniej byłam, można powiedzieć, poszukująca. A jeszcze wcześniej należałam do Kościoła Rzymskokatolickiego. Zostałam w nim ochrzczona, przystąpiłam do pierwszej Komunii Świętej oraz do bierzmowania w siódmej klasie szkoły podstawowej. Nie było mi łatwo, moi rodzice byli ateistami, nie mieli ślubu kościelnego. Kiedy byłam dzieckiem, na religii często słyszałam, że pójdą do piekła, bo żyją w grzechu.Pierwsze zderzenie z rzeczywistością przyszło, kiedy byłam w czwartej lub piątej klasie podstawówki. W moim rodzinnym domu nie działo się najlepiej, szukałam wsparcia. Naiwnie pomyślałam, że znajdę je w Kościele. Niestety, zamiast pocieszenia i ukojenia dostałam reprymendę, by nie zawracać głowy bzdurami i nie histeryzować. Powolne odchodzenie Kiedy[...]