miniatura

– parafia w Poznaniu daje rzeczom drugie życie   Wcale nie potrzeba wielkich akcji i spektakularnych posunięć. O Boży świat można – i warto – dbać prostymi działaniami, drobnymi gestami, małymi krokami. Tak jak w parafii ewangelickiej w Poznaniu, gdzie połączono troskę o bliźniego z myśleniem o przyszłości powierzonej nam planety. Sam pomysł pojawił się wraz z wiosną. W budynku parafialnym w pobliżu sal lekcyjnych i pokoi gościnnych znajduje się niewielki taras. Mógłby być miejscem wytchnienia i spotkań, gdyby tylko odpowiednio go urządzić. To całkiem spora przestrzeń. Do niedawna mieszkające teraz w pomieszczeniach parafialnych uchodźczynie z Ukrainy w ciepłe dni suszyły tam pranie. Nie przeszkadza to jednak, by postawić stolik i krzesła, posadzić kwiaty, zamontować oświetlenie. „Pomyślałam, że korzystające z naszej[...]

miniatura

  Bieżący rok został przez Synod Kościoła luterańskiego w Polsce ogłoszony Rokiem jedności. Wiąże się to z hasłem zbliżającego się XIII Zgromadzenia Ogólnego Światowej Federacji Luterańskiej, które w 2023 roku odbędzie się w Krakowie. Temat roku 2022, jak i samego Zgromadzenia Ogólnego ŚFL, przywołują na myśl inicjatywy na rzecz jedności, które od pewnego czasu podejmowano w naszym Kościele w Polsce. Niektóre z nich przeprowadzono w Lublinie. Już w latach 80. i 90. ubiegłego wieku przedstawiciele Kościołów mniejszościowych obecnych w Lublinie zauważyli potrzebę współpracy ekumenicznej – głównie w jej praktycznym wymiarze. Praktykowanie współpracy Trudne ekonomicznie i politycznie czasy sprzyjały potrzebie jedności, współpracy, pomaganiu sobie nawzajem bez względu na przynależność wyznaniową. Wystarczy przywołać chociażby[...]

miniatura

  Rok 2022 w Kościele luterańskim został nazwany rokiem jedności, co wyrażono hasłem: „Jedno Ciało – Duch Święty tworzy jedność”. Myślący człowiek, obywatel, członek wspólnoty kościelnej, lokalnej społeczności, rodziny – pragnie jedności. Oznacza to w praktyce życie w pokoju – tym wewnętrznym i tym zewnętrznym. Aby te wzniosłe słowa nabrały realności, trzeba nieustannie pytać o to, czym jest jedność. Aby obchody i debaty w różnych gremiach nie stały się „pochwałą niemożliwości”, trzeba – ufając w moc Ducha Świętego – jasno spojrzeć na samych siebie w tej perspektywie. Trudno myśleć o jedności w ojczyźnie, w Europie, w świecie, gdy jest się człowiekiem niepojednanym w różnych wymiarach i aspektach bycia. Kryzys myślenia Pierwszym momentem w myśleniu o jedności jest pytanie o conditio humana, czyli o stan[...]

miniatura

– parafie a energia odnawialna   Historia ludzkości to także historia poszukiwania źródeł energii. Wykorzystywany był ogień, potem para, następnie silnik spalinowy – w nich kolejno upatrywano pożytecznych dla człowieka możliwości rozwoju handlu i przemysłu. Obecnie, aby zasilić wszystkie urządzenia, potrzebujemy coraz więcej prądu elektrycznego. Jadąc na urlop w Polsce przez różne mniejsze i większe miejscowości zauważamy, że krajobraz w nich ostatnio trochę się zmienił. Na dachach lub w ogrodach coraz częściej pojawiają się panele fotowoltaiczne, które przetwarzają światło słoneczne na energię elektryczną. Według organizacji zajmujących się energią elektryczną, w latach 2018-2021 liczba takich mikroinstalacji, w większości przydomowych, wzrosła w kraju czternastokrotnie – z około 54 tysięcy do ponad 760 tysięcy.[...]

miniatura

  Stawiane w lasach czy na ich skraju leśne ambony to dobre punkty obserwacyjne. Wchodząc na nie możemy zachwycić się roztaczającym się z nich widokiem tętniącej życiem przyrody, a także zachodzącymi w niej zmianami, które mają miejsce w krótkim czasie. Także z kościelnej ambony może roztaczać się niekiedy nowa perspektywa. W lesie nieraz wystarczy godzina lub dwie, aby dostrzec coś ciekawego, przyjrzeć się zwierzętom czy obserwować ptaki, na przykład popularne na Pomorzu żurawie. Leśne ambony, choć głównie stawiane i wykorzystywane przez myśliwych, mogą służyć każdemu użytkownikowi lasu, który zaciekawiony jest jego życiem i niezauważony chce w nim choć przez chwilę uczestniczyć. Widoczne zmiany Staję na „mojej” słupskiej ambonie, nie tej leśnej, ale tej kościelnej, już – choć dla niektórych zaledwie – od 17 lat. Oprócz[...]

miniatura

Pierwszą styczność z protestantyzmem miałem przez płyty winylowe z muzyką gospel. Ojciec przywiózł je z USA, z Kalifornii, gdzie w latach 60. ubiegłego wieku pracował w obserwatorium astronomicznym na Palomarze. Słuchał ich często. Chłonąłem tę muzykę, czytałem niewiele mi mówiące nazwy, takie jak Abyssinian Baptist Church, marzyłem o tym, żeby znaleźć się w takim kościele i zastanawiałem się dlaczego takiej muzyki nie ma w naszych kościołach. Naszych – czyli mariawickich, bo wychowałem się w Kościele mariawickim. I to niemal dosłownie. Ojciec z zawodu był astronomem, ale był też księdzem i administratorem placówki mariawickiej w Krakowie. Z zaangażowaniem działał w krakowskim oddziale Polskiej Rady Ekumenicznej oraz w komisji mieszanej mariawicko-rzymskokatolickiej. Komisji, która po paru latach obradowania ustaliła mniej więcej tyle,[...]

miniatura

  „Już przeszło czterdzieści lat jestem protestantką, nie mając o tem żywnego pojęcia!” – tak, parafrazując słowa molierowskiego pana Jourdain, mogłabym opisać swoją historię z chrześcijaństwem. Wychowałam się w ateistycznej rodzinie. Jednak choć w domu w ogóle nie mówiło się o Bogu, to dużo mówiło się o stosunku do człowieka i świata. Wartością była pracowitość, nauka, prawdomówność, aktywność społeczna. Do szkoły chodziłam w czasach, gdy lekcje religii odbywały się w salkach katechetycznych, a nie w szkole, więc tylko za pośrednictwem moich koleżanek dowiadywałam się o słowach księdza ostrzegającego mnie, że Bóg chce mnie ukarać za mój ateizm oferując mi piekielne męki. Byłam dobrą uczennicą i starałam się być grzeczną dziewczynką, więc w ogóle nie rozumiałam, dlaczego miałoby mnie to spotkać. Nie[...]

miniatura

Od dłuższego czasu powracam z radością do apokaliptycznego obrazu Kościoła Jezusa Chrystusa, wpatrując się w niego, rozkoszując się nim. Widzę na nim siebie samego – ale nie tylko: „Potem widziałem, a oto tłum wielki, którego nikt nie mógł zliczyć, z każdego narodu i ze wszystkich plemion, i ludów, i języków, którzy stali przed tronem i przed Barankiem, odzianych w szaty białe, z palmami w swych rękach” (Obj 7,9). Kilka wierszy dalej apostoł Jan zapisuje pytanie jednego ze starców: „Kim są i skąd przybyli ci, którzy są ubrani w białe szaty” (Obj 7,13; BE). Skąd przyszliśmy i my? – pytamy. I odpowiadamy: To chrześcijanie wszystkich wieków, jacy żyjąc na Ziemi w różnym czasie i miejscu, zachwyceni wielkim dziełem zbawienia człowieka wyznali wiarę w Jezusa z Nazaretu – objawionego Mesjasza – Chrystusa. To ci, którzy powtórzyli[...]

miniatura

  Żyjemy w zaskakujących realiach codzienności. Wśród wielu jej aspektów, odcieni, ważnym jej elementem jest wzmożone zainteresowanie naszym Kościołem oraz chęć uczestniczenia w tworzeniu wspólnoty wiary i nadziei. Takie sygnały nadchodzą zewsząd, w szczególności z dużych aglomeracji miejskich. Jednak dzieje się tak również w drogomyskiej parafii, niewielkiej, cichej miejscowości na ziemi cieszyńskiej. Ostatnio w Drogomyślu cieszyliśmy się z wstąpienia do Kościoła ewangelickiego czteroosobowej rodziny. Wydarzenie to poprzedzone było około ośmiomiesięcznym czasem przygotowań, spotkań wypełnionych studiowaniem Pisma Świętego i szukaniem odpowiedzi na stawiane pytania. Oto w pokoju rozmów duszpasterskich zasiadło przede mną małżeństwo, które z pewnością mogłoby poświęcić się kolejnemu projektowaniu wnętrza swojego domu lub[...]

miniatura

  W życiu czasem zdarzają się momenty, gdy zadajemy sobie egzystencjalne pytania, zaczynamy się zastanawiać, w coś wątpić, tracić poczucie sensu czy też szukać nowych dróg i celów. To przydarzyło się także nam, w mojej najbliższej rodzinie. Oboje z małżonką zostaliśmy wychowani w tradycji katolickiej. Moja rodzina zawsze demonstrowała raczej konserwatywne, zrytualizowane podejście, podczas gdy w rodzinie żony było więcej otwartości, konstruktywnego krytycyzmu i bardziej kultywowało się znajomość Biblii.  Stopniowe oddalanie się Po chyba naturalnym okresie buntu, przez który przeszliśmy jako nastolatkowie – znamy się z żoną od nastoletnich czasów – nasze dorosłe życie duchowe nie stanowiło dla nas żadnego powodu do dumy. Z perspektywy czasu aż wstyd się przyznać, że praca, obowiązki w domu, wychowywanie dzieci i inne[...]