miniatura

  Grzeczne dzieci – ideał, do którego dążymy w naszych domach, parafiach, szkołach i przedszkolach. Najczęściej pierwsze pytanie, jakie zadajemy dziecku po jego powrocie do domu, jest o to, czy było grzeczne. Za tę grzeczność je nagradzamy, a za jej brak karcimy. Chwalimy się grzecznością naszych dzieci albo jej zazdrościmy jedni drugimi. Jednak co to znaczny – być grzecznym dzieckiem? Czy chodzi nam tylko o to, by dziecko było uprzejme i kulturalne? A może raczej posłuszne, układne i spokojne? Grzeczne – a więc niesprawiające nam problemów wychowawczych, nieprzeszkadzające nam w naszej codziennej gonitwie, obowiązkach. Formuła grzecznego dziecka jest jak choroba społeczna, która prowadzi do bycia bezkrytycznie posłusznym, uległym i… nieszczęśliwym. Od przemocy do złości Nieakceptowalne zachowanie dziecka to tylko wierzchołek góry[...]

miniatura

  Jest takie powiedzenie, a nawet pożyteczna rada: „Dwa razy się zastanów, zanim coś powiesz”. Niestety niewielu z tej rady korzysta. Wiele razy sami się ośmieszamy, gdy próbując zabłysnąć, czy to na spotkaniu towarzyskim, czy też publicznym, mówimy, co nam ślina na język przyniesie. Najgorzej, gdy nieprzemyślaną wypowiedzią krzywdzimy innych ludzi lub uruchamiamy ciąg nieprzewidzianych zdarzeń. Wyposażeni w cząstkę wiedzy na dany temat, wyobrażamy sobie nieraz, że jesteśmy specjalistami. Nasz słowotok nie jest poprzedzony myślą. Ileż to razy, ale dopiero po fakcie, uświadamiamy sobie, jaką gafę palnęliśmy swoją wypowiedzią! Często dociera to do nas również poprzez ripostę naszych rozmówców. Sam także na tym się łapię. Wielką sztuką jest prowadzenie konwersacji na odpowiednim poziomie, tak aby rozmówca nie obraził się, nie[...]

miniatura

  „Kochana żono, powiesiłem na lodówce tablicę motywacyjną dla Ciebie. Za każdym razem, gdy zrobisz smaczny obiad, dostaniesz naklejkę, a gdy będzie wyjątkowo dobry, możesz dostać nawet dwie. Gdy nazbierasz czternaście naklejek, zabiorę Cię na kolację do restauracji albo do kina. Zaczniemy od poniedziałku”. Jak zareaguje żona, gdy to przeczyta? Poczuje się upokorzona i nie będzie się odzywać do męża przez tydzień? Poczuje się zraniona, że musi zasłużyć na wspólny czas z mężem, bo jego zainteresowanie nią jest warunkowe? Zastanowi się, czy ocena obiadu postawiona przez męża rzeczywiście może być sprawiedliwa i obiektywna? Czy wcześniej się nie starała? Czy brak nagrody nie stanie się karą? A może wizja wspólnego wyjścia z domu będzie tak kusząca, że się podporządkuje i będzie starać się z całych sił? Można też[...]

miniatura

  Od czasu do czasu wertuję moje zeszyty z notatkami z wielu lat. Nadałam im nawet tytuły: Sielskie-anielskie?, Silva rerum (Las rzeczy), Ultima thule (Kraniec świata), In aqua scribis (Piszesz na wodzie), Das Geheimnis (Tajemnica). Zapisywałam w nich cytaty, wiersze, myśli, modlitwy różnorodnych twórców, które w danym momencie były mi bliskie i dla mnie ważne. I o dziwo, dziś okazują się wyjątkowo aktualne lub przeciwnie, zaskakująco dalekie. Dzięki tym zeszytom mogę śledzić różne fazy moich zainteresowań i fascynacji. Zatrzymuje mnie jeden szczególny wiersz. Autorem jest Jerzy Harasymowicz (1933-1999), którego prochy rozsypano nad bieszczadzkimi połoninami. Pochodzenie narodowościowe i wyznaniowe poety jest dosyć złożone. Harasymowiczowie mieli korzenie ukraińskie, być może ormiańskie. Mimo polonizacji rodziny, zachowali świadomość swego[...]

miniatura

  W szkole owszem, lubiło się niektóre lekcje. Wielu z nas jednak pamięta, że część zagadnień, nawet z tych ulubionych przedmiotów, wkuwało się przed klasówkami czy sprawdzianami. Jak to mówią: „Jednym uchem wleciało do głowy, trochę tam pobyło, a później wyleciało”. Nie widzieliśmy związku przyswajanej wiedzy z naszym życiem, zwłaszcza tym, które ma jeszcze później nastąpić. Pewien dziadek często przechwalał się przed wnukami, że w szkole jego ulubionym przedmiotem była zawsze matematyka i na lekcjach nigdy nie miał z nią problemu. Pewnego razu przychodzi do niego jeden z wnuków z prośbą o pomoc w kwestii wytłumaczenia mu reguł, potrzebnych do rozwiązania zadania domowego. Kiedy dziadek spojrzał na problematyczne dla wnuka działania matematyczne, okazało się, że ni w ząb tego nie pojmuje. Szybko zaczął szukać w pamięci[...]

miniatura

Czy mieliście kiedyś tak, że marzyliście o czymś i ciężko pracowaliście na spełnienie tych marzeń, a potem efekt przeszedł wasze najśmielsze oczekiwania? Przeżyłem taki moment 28 listopada 2021 roku w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie podczas urodzinowego koncertu Zespołu CME zatytułowanego 20+1! Moja opowieść o tym jest bardzo subiektywna i jest peanem na cześć ludzi i nad tym, jak cudownie działa przez nich sam Pan Bóg! Pozwolę sobie na to tylko dlatego, że moja zasługa była w tym koncercie marginalna, a całą pracę wykonali cudowni, powołani przez Pana Boga ludzie, którzy włożyli w to dużo ciężkiej i dobrej pracy. Pewien starożytny skryba, zapytany, co najbardziej ceni w życiu, odpowiedział: „Ludzi. Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy tego najbardziej potrzebowałem”. Gdy patrzę na historię Zespołu CME, który 28[...]

miniatura

  Wielokrotnie mogłam się przekonać, że nie można bezkarnie przeciążać swego organizmu! Gdy jestem mocno przeziębiona, powinnam położyć się do łóżka, powinnam zapomnieć na pewien czas o swoich obowiązkach domowych czy zawodowych. Kilka lat temu spotkało mnie trudne doświadczenie. Na krótko przed ślubem mojego syna struny głosowe, z powodu zapalenia krtani, całkowicie odmówiły mi posłuszeństwa i nie mogłam mówić nawet szeptem. Stało się to w najmniej odpowiednim momencie, ale tak zawsze się dzieje, bo choroby i inne nieszczęścia pojawiają się w naszym życiu nie wtedy, gdy jesteśmy na nie przygotowani. Jak nietrudno się domyśleć, byłam przerażona, bo wszystkie moje plany runęły i nie wiedziałam, czy mój stan zdrowia będzie na tyle dobry, że nikomu nie przeszkodzę w radosnym przeżywaniu tego rodzinnego święta. Zaczęłam się[...]

miniatura

  Zbliżał się koniec roku szkolnego. Adam z pozytywnym wynikiem zaliczył maturę i w myślach widział już siebie na upragnionych studiach prawniczych. Już na luzie poszedł do szkoły. Ostatnie dni stanowiły okazję, aby jeszcze spotkać się w gronie kolegów, zanim rozjadą się do różnych miast, każdy na swoją uczelnię. Kiedy Adam przyszedł do szkoły, zobaczył, że jeden z kolegów, którego najbardziej nie lubił, chwali się posiadaniem najnowszego modelu telefonu. Już od dawna szukał okazji, aby w jakiś sposób upokorzyć tego kolegę i teraz postanowił, że musi go zestresować. Okazja się nadarzyła. Gdy ten w czasie przerwy wyszedł z sali do toalety, zostawił telefon na półce pod stolikiem. Niepostrzeżenie dla pozostałych kolegów Adam zabrał telefon nielubianego kolegi do kieszeni z postanowieniem, że później gdzieś go podrzuci. Miał[...]

miniatura

Gdy przychodzi opamiętanie po niewłaściwym zachowaniu lub pochopnym skierowaniu do bliźniego krzywdzących słów, chciałoby się to wszystko cofnąć, lecz nie można już tego uczynić. Jednak nawet z takiej sytuacji jest wyjście. Można wypowiedzieć słowa, które jak klucze otworzą furtkę pojednania:  „Wybacz mi”, „Przepraszam”. Motto: „Miłość cierpliwa jest i dobrotliwa, nie myśli nic złego, wszystko znosi”. 1 Kor 13,4-7 Możemy wówczas czasem oczekiwać, aby przebaczenie natychmiast stało się faktem. Kiedy tak będziemy oczekiwać z nadzieją, że ta zasmucona osoba, którą zraniliśmy przykrym słowem, wszystko nam zaraz odpuści, to jednak może okazać się, że odwróci się od nas niespodziewanie i nie podając ręki na zgodę – odejdzie. Czyżby zawiodła nas nasza nadzieja, gdy myśleliśmy, że uzyskamy przebaczenie? Dlaczego[...]

miniatura

  Do pisania o moich covidowych doświadczeniach podchodzę z dużymi wątpliwościami i obawą. Z dwóch powodów. Po pierwsze, nie bardzo lubię dzielić się sprawami swojego zdrowia. Często prowadzi to do narzekania i marudzenia, a tego chciałbym uniknąć. Po drugie, mam obawy, jak to zostanie odebrane. Pewnie nie powinienem przejmować się tym, co sobie myślą inni. Jednak przy tej pandemii mam już złe doświadczenia, o czym dalej. Jak dla nas wszystkich, cała historia zaczęła się ponad rok temu, od pierwszych informacji, że gdzieś tam, w dalekich Chinach, pojawił się niebezpieczny wirus, o którym w zasadzie nic bądź niewiele wiemy. Był to dla mnie temat ciekawy, ale jednak odległy – jak same Chiny. Nie wpłynęło to na moje życie. Kolejnym ważnym dla mnie etapem była sytuacja we Włoszech, w których działo się źle, wtedy i ja zacząłem czuć[...]