miniatura

„Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja. Pan jest moim działem, mówi dusza moja, dlatego w nim mam nadzieję. Dobry jest Pan dla tego, kto mu ufa, dla duszy, która go szuka. Dobrze jest czekać w milczeniu na zbawienie Pana”. Tr 3,22-26

Skończyły się wakacje, przyszedł wrzesień, dzieci wróciły do szkoły, zrobiło się chłodniej, a dzień stał się krótszy. Wróciły również sprawy i problemy, które odeszły gdzieś na bok podczas wakacyjnych miesięcy. Rodzice na nowo zaczęli się zastanawiać, czy nie zostanie wprowadzone zdalne nauczanie, pracownicy i właściciele firm zadają sobie pytanie, czy nie nastąpi kolejny lockdown. Służba zdrowia drży na myśl o kolejnej fali epidemii. Nie piszę tego, by kogokolwiek straszyć, ale by oddać nastroje, które od końca wakacji towarzyszą mnie i wielu ludziom, z którymi się stykam.

Mam bowiem wrażenie, że żyjemy w podwójnej rzeczywistości. Z jednej strony doświadczamy obaw i niepewności, a z drugiej pragniemy, by za wszelką cenę wrócić do normalności i poczucia stabilizacji. Świat nie chce myśleć o pandemii, dlatego wokół nas wiele rzeczy dzieje się szybko, głośno i gwałtownie. Nie ma czasu na skupienie, wejrzenie w siebie i refleksję nad mijającym czasem. Trzeba być ciągle zwartym, gotowym na nowe wyzwania.

Pośpiech i nawał zajęć mają sprawić, że zapomnimy o pandemii i nie będziemy o niej myśleć. Ale to na dłuższą metę nie działa. Problemów nie da się zamieść pod dywan. One wracają w najmniej oczekiwanych momentach, budzą w nocy, a kiedy się nawarstwią, odbierają radość życia.

Dlatego w tym nieprzewidywalnym świecie warto wsłuchiwać się w Słowo Boże, które daje mocne oparcie i pozwala patrzeć w przyszłość bez strachu. Szczególną księgą biblijną są Treny Jeremiasza, napisane przez proroka jako jego przemyślenia związane ze zdobyciem Jerozolimy przez Babilończyków i upadkiem królestwa Judzkiego w roku 586 p.n.e. To nieszczęście wstrząsnęło Jeremiaszem. Zdał sobie sprawę, że skończyło się wszystko, co znał, kochał, co dawało mu poczucie bezpieczeństwa. Przyszłość rysowała się raczej w czarnych barwach i trudno było mieć nadzieję na najmniejszą pozytywną zmianę.

Jeremiasz jako człowiek głęboko wierzący miał świadomość, że ma niewielki wpływ na to, co się dzieje, dlatego całą swoją nadzieję pokładał w Bogu. Zaufał Jego dobroci i łasce, czego dał wyraz w przywołanej tu księdze. Był pewien, że warto wytrwać przy Bogu, gdyż On się nie zmienia, jest zawsze taki sam, dotrzymuje danego słowa i jest wierny swoim obietnicom. Ta wiara pozwoliła żydowskim wygnańcom uprowadzonym do Babilonii przetrwać okres niewoli i po 50 latach wrócić do domu, by zająć się dziełem odbudowy.

Czasy się zmieniły, minęło wiele pokoleń, nasz świat jest zupełnie różny od tego, w jakim żył Jeremiasz. Pozostały jednak ludzkie problemy, podobny jest strach i obawa przed niepewną przyszłością. Na szczęście taki sam pozostał Bóg. Nie zmieniło się również Jego Słowo pełne otuchy i nadziei. Podobnie jak członkowie Narodu Wybranego ponad dwa i pół tysiąca lat temu, my też możemy w słowach zapisanych przez Jeremiasza odnajdywać pociechę w naszym tu i teraz.

Nie rzucanie się w wir pracy, nie szukanie zapomnienia w używkach, ale powierzenie siebie Bogu – to  właściwa droga, by osiągnąć pokój duszy. Objawy Bożej łaski dziś są tak samo niewyczerpane, jak za czasów Jeremiasza. Tak samo nie ustaje Boże miłosierdzie i objawia się każdego nowego dnia. Boża dobroć pozostaje niezmieniona dla każdego, kto Bogu ufa i szuka Go. Warto trwać przy Nim cierpliwie, bo On ratuje i zbawia. Amen.

16. po Trójcy Świętej

„Zwiastun Ewangelicki” 18/2021