miniatura

– czyli o otwartości na zmianę Amerykański teolog Jaroslav Pelikan, badacz tradycji chrześcijańskiej, napisał kiedyś: „Tradycja to żywa wiara martwych ludzi, do której musimy dodać swój rozdział, dopóki posiadamy dar życia. Tradycjonalizm to martwa wiara żywych ludzi, którzy boją się, że jeśli cokolwiek się zmieni, runie całe przedsięwzięcie”. Ten cytat wraca do mnie, gdy w naszym Kościele powracamy do dyskusji o tradycji i naszej tożsamości w jej kontekście. Tak było także przy lekturze uwag o tożsamości i formach pobożności w ostatnim numerze „Zwiastuna Ewangelickiego”. Mądrością XVI-wiecznej Reformacji luterańskiej było to, że przywróciła właściwe proporcje w rozumieniu ważności tradycji i form pobożności. Centrum wspólnoty Kościoła widziała w Ewangelii o zbawczym dziele Jezusa Chrystusa – jej zwiastowaniu w[...]

miniatura

– czyli o tożsamości i formach pobożności O tożsamości ewangelickiej napisano już dużo i jeszcze napisane zapewne zostanie wiele. Chciałbym zatem zwrócić uwagę na drobne szczegóły, może dla wielu nieistotne, wręcz nie warte wspominania. Ale dla wielu przyzwyczajonych od pokoleń do własnych form pobożności mogą być ważne. Do napisania tych słów skłoniły mnie zasłyszane rozmowy o różnych nowych kościelnych formach i zwyczajach, jeszcze kilka lat temu nie do przyjęcia, dziś zadomowionych w naszej ewangelickiej pobożności. Uważam, że nie można o nich mówić czy myśleć w kategoriach: dobre – złe, ale po prostu inne. Jednak ewangelikom, zwłaszcza w starszym wieku, kojarzą się bardziej z Kościołem Rzymskokatolickim. Zauważyć trzeba, że dla wielu są trudne do zaakceptowania, bo burzą ich spokój serca i łamią ich wyuczoną, i[...]