miniatura

  Każdy z nas zapewne wiele razy w swoim życiu słyszał słowa: „Nie smuć się”, „Nie lubię, gdy jesteś smutny”, „Hej, głowa do góry, uśmiechnij się!”. Tego rodzaju pocieszenia są często wyrazem troski o nas. To ważne, że ktoś nasz smutek zauważył i nie pozostał obojętny. Czasem jednak smutek trzeba do siebie dopuścić. Czasem takie proste zdanie skierowane w naszą stronę rzeczywiście może wiele zdziałać. Potrafimy się uśmiechnąć, a mgła smutku ustępuje, zaczyna przebijać się słońce, zaczynamy cieszyć się promieniami nadziei. Zdarza się tak tylko wtedy, gdy źródłem naszego smutku jest błaha sprawa lub jeśli uwierzymy, że nie ma się co zamartwiać, a mimo problemu, warto popatrzeć na życie z większym optymizmem. Bywa jednak tak, że na smutek warto sobie pozwolić. Dzieje się tak w przypadku, gdy poniesiemy poważną[...]

miniatura

  Nie będę się zajmował możliwością śledzenia każdego z nas za pomocą urządzeń cyfrowych, o czym ostatnio się mówi. Nie będę też pisał o wskaźniku inflacji ani o cenach, choć są to zapisane za pomocą cyfr – liczby. Chcę podzielić się przemyśleniami o innych liczbach – o liczbie zgonów i o naliczonych naszemu państwu karach, wyrażanych również w konkretnych liczbach. W przestrzeni publicznej pojawiła się niedawno liczba ponad 100 tysięcy zmarłych ze względu na zachorowanie na COVID-19. Na szczęście żaden zgon w związku z pandemią nie dotknął moich najbliższych, ale uczestniczyłem w wielu pogrzebach, które odbyły się, ponieważ wirus okazał się silniejszy. Nie rozumiem oziębłości polityków, hierarchów i chyba także dziennikarzy kształtujących medialny przekaz. To jest straszne. Codziennie na telewizyjnych ekranach pojawia[...]

miniatura

– wspomnienie ks. ppor. Alfreda Figaszewskiego (1924-2020) Na początku lat 90, gdy byłem małym chłopcem, a dziadek dopiero co przeszedł na emeryturę, zjeździliśmy jego niezniszczalnym polonezem pół świata. Długie godziny podróży, przeplatane nieoczekiwanymi awariami tego samochodu, upływały nam na rozmowach. Dziadek chętnie opowiadał o swoich przygodach i młodości. Najwięcej mówił o dzieciństwie i o ojcu. Wspominał lata pracy w Gliwicach. Niechętnie mówił tylko o wojnie. Zawsze lubiłem słuchać tych opowieści, które wydawały się jakby z innego świata i innej rzeczywistości. Ostatnią taką podróż, choć już nie polonezem, odbyliśmy w minionym roku, gdy wiozłem dziadka na Mazury, na chrzest jego prawnuka. Jak się później okazało, była to ostatnia okazja do długiej rozmowy i wspomnień. Dziś zapis tej rozmowy to ostatnia pamiątka po[...]