miniatura

Nie pochodzę z przesadnie wierzącej rodziny, choć moich rodziców, jak wielu w latach 80. ubiegłego wieku dotknęło ożywienie religijne na fali walki z tzw. komuną. W okresie młodzieńczych poszukiwań jako – dość samotna – nastolatka w późnej podstawówce otarłam się o rzymskokatolickie grupy młodzieżowe przy moim kościele parafialnym w rodzinnym mieście. Jeździłam na rekolekcje, brałam udział w zlotach Taizé. Z tego okresu zostało mi kilka cennych doświadczeń czy przeżyć duchowych w wymiarze indywidualnym – jak choćby z Taizé w Pradze, gdzie spędziłam tydzień kompletnie sama jako 15-latka, bo zgubiłam swoją grupę. Telefonów komórkowych jeszcze nie wynaleziono, ale poradziłam sobie i spotkałam wielu życzliwych ludzi. Myślę teraz, że w moim przypadku kontakt z Transcendencją pojawiał się zawsze albo w całkowitej samotności, albo[...]

miniatura

  Wychowywałam się w rodzinie rzymskokatolickiej, ale nieprzywiązującej wagi ani do tradycji, ani do pogłębiania wiary. Sakrament Komunii Świętej przyjęłam w terminie, natomiast do bierzmowania podeszłam później, gdy sama do tego dojrzałam. Wierzyłam, że tak chce Bóg. Potem był ślub i piętnaście lat spędzonych razem z mężem i dziećmi. Wspólnie chodziliśmy na niedzielne msze, na które zabieraliśmy również naszych dwóch synów. Moja wiara wtedy zasadniczo ograniczała się do tych cotygodniowych mszy oraz porannej i wieczornej modlitwy. Radiowe zwiastowanie Pewnego dnia odkryłam, że w Programie 2 Polskiego Radia w niedzielne poranki są nadawane nabożeństwa różnych wyznań chrześcijańskich. Szczególnie spodobały mi się nabożeństwa ewangelickie. Uwielbiałam słuchać pastorów mówiących o miłosiernym Bogu, kochającym nas wszystkich[...]

miniatura

  Stawiane w lasach czy na ich skraju leśne ambony to dobre punkty obserwacyjne. Wchodząc na nie możemy zachwycić się roztaczającym się z nich widokiem tętniącej życiem przyrody, a także zachodzącymi w niej zmianami, które mają miejsce w krótkim czasie. Także z kościelnej ambony może roztaczać się niekiedy nowa perspektywa. W lesie nieraz wystarczy godzina lub dwie, aby dostrzec coś ciekawego, przyjrzeć się zwierzętom czy obserwować ptaki, na przykład popularne na Pomorzu żurawie. Leśne ambony, choć głównie stawiane i wykorzystywane przez myśliwych, mogą służyć każdemu użytkownikowi lasu, który zaciekawiony jest jego życiem i niezauważony chce w nim choć przez chwilę uczestniczyć. Widoczne zmiany Staję na „mojej” słupskiej ambonie, nie tej leśnej, ale tej kościelnej, już – choć dla niektórych zaledwie – od 17 lat. Oprócz[...]

miniatura

Pierwszą styczność z protestantyzmem miałem przez płyty winylowe z muzyką gospel. Ojciec przywiózł je z USA, z Kalifornii, gdzie w latach 60. ubiegłego wieku pracował w obserwatorium astronomicznym na Palomarze. Słuchał ich często. Chłonąłem tę muzykę, czytałem niewiele mi mówiące nazwy, takie jak Abyssinian Baptist Church, marzyłem o tym, żeby znaleźć się w takim kościele i zastanawiałem się dlaczego takiej muzyki nie ma w naszych kościołach. Naszych – czyli mariawickich, bo wychowałem się w Kościele mariawickim. I to niemal dosłownie. Ojciec z zawodu był astronomem, ale był też księdzem i administratorem placówki mariawickiej w Krakowie. Z zaangażowaniem działał w krakowskim oddziale Polskiej Rady Ekumenicznej oraz w komisji mieszanej mariawicko-rzymskokatolickiej. Komisji, która po paru latach obradowania ustaliła mniej więcej tyle,[...]

miniatura

  „Już przeszło czterdzieści lat jestem protestantką, nie mając o tem żywnego pojęcia!” – tak, parafrazując słowa molierowskiego pana Jourdain, mogłabym opisać swoją historię z chrześcijaństwem. Wychowałam się w ateistycznej rodzinie. Jednak choć w domu w ogóle nie mówiło się o Bogu, to dużo mówiło się o stosunku do człowieka i świata. Wartością była pracowitość, nauka, prawdomówność, aktywność społeczna. Do szkoły chodziłam w czasach, gdy lekcje religii odbywały się w salkach katechetycznych, a nie w szkole, więc tylko za pośrednictwem moich koleżanek dowiadywałam się o słowach księdza ostrzegającego mnie, że Bóg chce mnie ukarać za mój ateizm oferując mi piekielne męki. Byłam dobrą uczennicą i starałam się być grzeczną dziewczynką, więc w ogóle nie rozumiałam, dlaczego miałoby mnie to spotkać. Nie[...]

miniatura

  Żyjemy w zaskakujących realiach codzienności. Wśród wielu jej aspektów, odcieni, ważnym jej elementem jest wzmożone zainteresowanie naszym Kościołem oraz chęć uczestniczenia w tworzeniu wspólnoty wiary i nadziei. Takie sygnały nadchodzą zewsząd, w szczególności z dużych aglomeracji miejskich. Jednak dzieje się tak również w drogomyskiej parafii, niewielkiej, cichej miejscowości na ziemi cieszyńskiej. Ostatnio w Drogomyślu cieszyliśmy się z wstąpienia do Kościoła ewangelickiego czteroosobowej rodziny. Wydarzenie to poprzedzone było około ośmiomiesięcznym czasem przygotowań, spotkań wypełnionych studiowaniem Pisma Świętego i szukaniem odpowiedzi na stawiane pytania. Oto w pokoju rozmów duszpasterskich zasiadło przede mną małżeństwo, które z pewnością mogłoby poświęcić się kolejnemu projektowaniu wnętrza swojego domu lub[...]

miniatura

  W życiu czasem zdarzają się momenty, gdy zadajemy sobie egzystencjalne pytania, zaczynamy się zastanawiać, w coś wątpić, tracić poczucie sensu czy też szukać nowych dróg i celów. To przydarzyło się także nam, w mojej najbliższej rodzinie. Oboje z małżonką zostaliśmy wychowani w tradycji katolickiej. Moja rodzina zawsze demonstrowała raczej konserwatywne, zrytualizowane podejście, podczas gdy w rodzinie żony było więcej otwartości, konstruktywnego krytycyzmu i bardziej kultywowało się znajomość Biblii.  Stopniowe oddalanie się Po chyba naturalnym okresie buntu, przez który przeszliśmy jako nastolatkowie – znamy się z żoną od nastoletnich czasów – nasze dorosłe życie duchowe nie stanowiło dla nas żadnego powodu do dumy. Z perspektywy czasu aż wstyd się przyznać, że praca, obowiązki w domu, wychowywanie dzieci i inne[...]

miniatura

  Kiedy byłam w drodze do kancelarii parafialnej, żeby odebrać odpis świadectwa chrztu potrzebne do konwersji, pewna rozkojarzona osoba wjechała mi prosto w bagażnik samochodu. Teraz myślę o tym zdarzeniu jako o swoistej alegorii: coś musiało mną wstrząsnąć, zepsuć się, a następnie zostać naprawione – w moim podejściu do wiary. Moje życie religijne nie odbiegało zasadniczo od normy rzymskokatolickiej w odmianie polskiej. Sakramenty, włącznie z bierzmowaniem, przyjmowałam w terminie i bez przymusu. W domu zawsze stało Pismo Święte, chociaż – z wyjątkiem Wigilii Bożego Narodzenia – zwykle nie było czytane. Chyba, że w formie Biblii z obrazkami. Wiara i zaangażowanie Od późnych lat szkoły podstawowej należałam do kilku grup parafialnych – w tym do scholi młodzieżowej – i często służyłam jako lektor podczas mszy. Pomimo bardzo[...]

miniatura

  Nie urodziłam się ewangeliczką i nie wzrastałam w tym wyznaniu. Przez długi czas nie byłam nawet świadoma, że takie wyznanie istnieje. Poszukiwania mojej duchowej drogi trwały prawie dwadzieścia lat, ale znalazłam ją – w Kościele Ewangelicko-Augsburskim. Wychowałam się w rodzinie katolickiej i w okresie mojego wczesnego dzieciństwa byliśmy dość „praktykujący”. Zmiana nastąpiła po rozwodzie rodziców i wyprowadzce taty. Wiara i Bóg – tematy tabu Mama przestała chodzić do kościoła, przede wszystkim ze względu na to, jak postrzegane i niekiedy krytykowane są osoby rozwiedzione w Kościele Rzymskokatolickim. Zdarzało się jej usłyszeć krytykę ze strony księdza, na przykład podczas kolędy. Temat wiary, duchowości, Kościoła stał się w naszym domu pewnym tabu. Pomimo że razem z siostrą regularnie chodziłyśmy na niedzielne i[...]

miniatura

  Dla mnie, podobnie jak dla wielu naszych parafian, konwersja do Kościoła luterańskiego była przemyślaną decyzją, do której dorastałem latami. Wychowany w Kościele Rzymskokatolickim, związany z obrzędami, zmieniłem wyznanie stając się ewangelikiem z wyboru. Dla naszych rodzin – mojej i żony – z dnia na dzień staliśmy się innowiercami, chociaż ciągle łączy nas ten sam Bóg, Kościół powszechny, jeden chrzest i jedna wiara. Co ważne, w moim odczuciu, to nie my porzuciliśmy Kościół Rzymskokatolicki, ale to duchowni rzymskokatoliccy porzucili nas – świadomych chrześcijan czytających Pismo Święte. Aby nie drążyć tego tematu, chciałbym jedynie przytoczyć słowa abp Stanisława Gądeckiego – metropolity poznańskiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Kościoła Rzymskokatolickiego, odczytane 3 czerwca 2021 roku, podczas mszy w[...]