Pierwsze muszą pojawić się decyzja i determinacja. Następnie rozpoczynam swój mały rytuał. Otwieram szufladę, w której czeka na mnie lekko sfatygowany kask, żółte rękawiczki, cienka, ale ciepła czapka sportowa i odblaski. Do plecaka ładuję kurtkę, cieplejszą bluzę i dokumenty. Zakładając to wszystko i dopinając wszystkie paski, czuję delikatne mrowienie w mięśniach ud, rąk i brzucha. Ciało wie, że przed nim czas stresu tlenowego i wysiłku. Muszę zmusić swoje nogi do pokonania schodów do piwnicy i wyciągnięcia roweru na parter. Wychodzę za furtkę, wsiadam na siodełko. Po kilku obrotach korbą, podmuch powietrza przypomina mięśniom, co mają robić. Nieważne czy jadę daleko, czy blisko. Rekreacyjnie, czy do praktycznego celu. Zawsze staram się doświadczyć drogi wszystkimi zmysłami. Bardzo doceniam zmysł węchu. Staram się nie[...]
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.



