miniatura

  Ciągłe życie w zawieszeniu, nieprzewidywalność jutra, zbyt powolne tempo powrotu do tzw. normalności. Ponowne zamykanie niektórych instytucji z powodu pozytywnych wyników testów na SARS-CoV-2, ryzyko ewentualnego regresu w procesie odmrażania życia codziennego. Wszystko to rodzi niecierpliwość, zmęczenie, rezygnację. Nawet jeśli jesteśmy wdzięczni, że ani nas, ani nikogo z naszych bliskich wirusowy wróg nie dopadł, nawet jeśli mimo nieprzyjaznych prognoz nie utraciliśmy pracy, nie obniżono nam pensji, nawet jeśli byliśmy na kwarantannie, ale wynik okazał się negatywny, nawet jeśli…, to poddajemy się ogarniającemu nas marazmowi. To powoduje, że nie zawsze umiemy uporać się ze znużeniem. Pozostając w odrętwieniu z powodu ogólnej sytuacji, pragniemy – jako ludzie wierzący – namacalnych dowodów Bożej obecności, konkretnych reakcji,[...]

miniatura

  Jazda niesprawnym technicznie samochodem jest niebezpieczna. Zdarza się jednak, że znajdują się śmiałkowie i podejmują takie ryzyko. W ich mniemaniu, jeżeli silnik jest sprawny i można kręcić kierownicą, to nic nie stoi na przeszkodzie, by wsiąść i jechać. Jednak jest jeszcze coś w pojeździe, co ma sprawić, iż zatrzyma się on wtedy, kiedy będzie to konieczne, osiągnięcie celu podróży, czy niespodziewana przeszkoda na drodze. Jeżeli podejmiemy jazdę bez sprawnego układu hamowania, to marne nasze szanse. Prędzej czy później taka podróż skończy się na przydrożnym drzewie lub w przepaści. Niejednokrotnie możemy przy tym pozbawić życia lub zdrowia innych ludzi. Jeszcze do niedawna życie każdego z nas toczyło się bezpiecznymi drogami. Każdy z nas dążył do wyznaczonego przez siebie celu. Tak się składa, że w tej podróży rzadko wydaje[...]

miniatura

  W związku z pandemią obywatele narodowych państw prawie całego świata gnieżdżą się, zgodnie z posiadanym obywatelstwem, na terytoriach swoich krajów. To zrozumiałe, żadne państwo nie chce podczas tego wyjątkowego stanu brać na siebie odpowiedzialności za cudzoziemców. Wydarzeniom o charakterze ponadgranicznym, jak wojny albo katastrofy ekologiczne, towarzyszy na ogół zamykanie granic i ograniczanie wolności przemieszczania się. Rzekomo dla dobra obywateli i ich bezpieczeństwa. W ten sposób zarazem jednak odbiera się im wolność nawiązywania relacji i choćby porównywania, jak rozwiązuje się problemy w różnych środowiskach i różnych krajach. Po I wojnie światowej społeczeństwa uważały, że zamknięcie granic służy ich dobru i jest tylko czasowe, prawda okazała się inna. Podobnie było po II wojnie światowej, gdy zamknięcie granic w[...]

miniatura

  Znaleźliśmy się w specyficznych warunkach. Na światową sytuację zdrowotną nakłada się w naszym kraju gorąca i zapalczywa retoryka wyborcza. W kręgu najbliższych myślimy o ograniczeniach, jakie nas obowiązują i zagrożeniach, jakie spoglądają nam w oczy. Znakiem tego zagrożenia jest wymagany dystans społeczny i obecność na naszej twarzy osłony – jako przyjętych zasad ochrony. Wszystko to stwarza niekomfortową sytuację. Nie tak dotychczas żyliśmy! Znaleźliśmy się w specyficznych warunkach. Na światową sytuację zdrowotną nakłada się w naszym kraju gorąca i zapalczywa retoryka wyborcza. W kręgu najbliższych myślimy o ograniczeniach, jakie nas obowiązują i zagrożeniach, jakie spoglądają nam w oczy. Znakiem tego zagrożenia jest wymagany dystans społeczny i obecność na naszej twarzy osłony – jako przyjętych zasad ochrony. Wszystko[...]

miniatura

  Odeszła ciepła zima, odchodzi sucha wiosna, więc jakie będzie lato? Meteorolodzy zapowiadają gorące i suche. Czy wobec tego możemy liczyć na plony, gdy ziemia już jest wysuszona, a zapowiedzi deszczu jak na lekarstwo? Do tego zwyżka cen podstawowych artykułów żywnościowych, upadek wielu zakładów pracy i rosnące bezrobocie, obniżenie nastrojów – jednym słowem: pandemia koronawirusa. Dopadły nas rygorystyczne przepisy antyepidemiologiczne, my starcy, mamy siedzieć w mieszkaniu, z zakazem odwiedzin rodziny i nawet ograniczeniem dostępu do lekarza. Typowa wojna bez działań wojennych. Musimy więc coś zmienić w swym życiu codziennym, by nie popaść w depresję. Uczeni uważają, że jesteśmy w okresie typowym dla wielkich zmian, pojawiających się u schyłku każdej epoki. Greckie panta rhei – wszystko płynie, wszystko się zmienia, zaskakuje nas[...]

miniatura

– wychowanie w czasach izolacji Wciąż jesteśmy w izolacji z powodu pandemii koronawirusa. Mimo poluzowania wcześniejszych obostrzeń, pozostajemy w domach: dzieci nie chodzą do szkół, a wielu z nas pracuje zdalnie lub z różnych powodów nie pracuje. Te sytuacje niosą ogromny ciężar emocjonalny. Czy wraz z upływem czasu było nam łatwiej, ponieważ oswoiliśmy się już z nieznanym? Czy wręcz przeciwnie, z każdym dniem zmniejszała się mobilizacja wywołana nadzwyczajną sytuacją? Pierwsze odruchy solidarności, zapału do walki z tym nieznanym przeciwnikiem i zagrożeniem oraz chęć poświęcenia powoli opadały, a w to miejsce stopniowo zaczęła wkradać się niemoc, bezsilność, apatia, rozgoryczenie, złość i zwątpienie. Te odczucia, choć zapewne występują w różnym natężeniu, nie zależą od wieku. Nie można powiedzieć, iż są one jedynie[...]

miniatura

  Sięgnęłam po kazanie z Dambrówki w naszym nabożeństwie domowym, by oswoić się z szokiem współczesnej pandemii, wywołanej koronawirusem. Zdumiała mnie zbieżność wielu rzeczy, podobieństwo zjawiska moru sprzed 400 lat do tego, co obecnie przeżywa świat. Pierwsze wydanie postylli ks. Samuela Dambrowskiego zatytułowa- ne Kazania albo Wykłady Porządne Świętych Ewangelii Niedzielnych na cały rok ukazało się w Toruniu w 1621 roku. Dysponowałam wydaniem z roku 1809, w którym użyto powszechnej w dawnych czasach czcionki, tzw. gotyku. Wydanie daje pojęcie o możliwościach typograficznych brzeskiej drukarni na początku XIX wieku. ks. Samuel Dambrowski Kazanie, jak i cały zbiór, napisane zostało po polsku, ale językiem sprzed 400 lat. Dokonałam jego transliteracji na czcionkę łacińską według dostępnego mi tekstu. Wyraźnie brak wśród[...]

miniatura

  Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że w obecnej sytuacji wielu nabrało przekonania, że opuściło nas Boże błogosławieństwo. Pandemia i wynikające z niej komplikacje mają świadczyć o braku Bożej przychylności. Opustoszałe kościoły niektórym kojarzą się wręcz z niemocą Kościoła, a w konsekwencji właśnie z brakiem Bożej opieki. Zatem wydaje się, że błogosławieństwo trzeba jak najszybciej ponownie zdobyć i to różnymi sposobami. Czasem staramy się o to za wszelką cenę, podejmując próby wręcz „udzielania” go sobie. Staramy się Bożą przychylność udowodnić sobie i pokazać ją innym, by zobaczyli, że nasze relacje z Bogiem są wyjątkowe. Wszyscy powinni wiedzieć, że Bóg nam sprzyja. Niby właściwa postawa składania świadectwa o Bożej obecności w naszym życiu, ale równocześnie świadcząca o tym, że może nie do[...]

miniatura

- szukamy nowych dróg Kolejne tygodnie zmagamy się z pandemią koronawirusa. Pod koniec kwietnia władze państwowe wprowadziły zmiany w przepisach kształtujących nasze życie w tych trudnych czasach. Od 20 kwietnia 2020 r. zmieniono między innymi przepisy związane z odprawianiem nabożeństw. Pojawiła się możliwość, aby w kościołach i kaplicach podczas „sprawowania kultu” przebywała 1 osoba na 15 m2. Podczas całego nabożeństwa należy pozostawać w maseczkach zakrywających usta i nos, a przed wejściem zdezynfekować ręce. Te rozwiązania były krokiem do przodu. W sprawie pewnych korekt w tych przepisach 30 kwietnia br. reprezentanci Kościołów chrześcijańskich (Polska Rada Ekumeniczna i Kościół Rzymskokatolicki) oraz Muzułmańskiego Związku Religijnego wystosowali list do premiera Mateusza Morawieckiego. Nabożeństwa Decyzję o wznowieniu[...]

miniatura

  Mija kolejna niedziela ciszy, niewychodzenia z domu i oglądania ewangelickich nabożeństw przez Internet lub w telewizji. Dobrze, że duchowni umożliwiają te spotkania ze Słowem Bożym. Tworzą się w ten sposób nowe formy pobożności i kształtują się nowe relacje społeczne. Jak w każdą niedzielę, raniusieńko otworzyłem na oścież drzwi kaplicy w Lasowicach Małych. Obok mieści się plebania, w której mieszkam. Towarzyszył mi mój pies, suczka Suzi, która razem ze mną weszła do kaplicy i ułożyła się koło mnie. Pomyślałem: ksiądz proboszcz parafii i jego pies o poranku w kościele, w samotności i ciszy, i nikt już dzisiaj nie przyjdzie. Chwilkę tak posiedzieliśmy, bo chłodno, i wyszliśmy: ona z merdającym ogonem i z zadowoleniem, a ja w bezsilności, smutku i pokorze. Kolejna niedziela z pustymi ławkami w kościelnych przestrzeniach, bez[...]