Człowiek z własnego wyboru naraża się nieraz na Boży gniew. Zapomina o Bożych przykazaniach. To tak przyjemnie unosić się w balonie pychy, ponad nieszczęściami bliźnich, ponad prośbami o udzielenie pomocy. Dążenie do własnego szczęścia, ułudy bogactwa i sławy, jest wbrew pozorom wyborem swojego nieszczęścia. Jak pisze ewangelista: „Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swojej szkodę poniesie?” (Mt 16,26). Takiego wyboru dokonał bogacz ucztujący każdego dnia w swym domu, odziewający się w purpurę i kosztowne szaty, który w swoim dobrobycie czuł się szczęśliwy. Mógłby powiedzieć, że niczego złego nie zrobił leżącemu pod jego bramą głodnemu i choremu nędzarzowi o imieniu Łazarz. Niczego złego nie zrobił, ale nie uczynił też niczego dobrego! Nie przeganiał, ale nie poprosił do stołu. Nie podał[...]
Widzenia własne
Jej charakterystyczny wygląd i brzęczący odgłos towarzyszy nam co roku w pogodne dni od wiosny do późnej jesieni. Szczególnie w sadach i na polach w okresie kwitnienia roślin. Ten sympatyczny owad od tysięcy lat nieodłącznie towarzyszy człowiekowi w produkcji żywności. Obecna wszędzie tam, gdzie znajdzie dla siebie pożywkę. Bez pszczoły człowiek niewiele by pozyskał z sadów czy uprawnych pól. Na świecie jest sto gatunków roślin uprawnych, z których 71 wymaga zapylenia przez pszczoły. Zanim człowiek udomowił te owady zakładając dla nich pasieki, pierwszym ich domem były dziuple w pniach drzew. Można spotkać tego typu ule w niektórych ostępach leśnych, gdzie pszczoły żyją w naturalnych warunkach. Pszczoła kojarzona jest ze smacznym i pożywnym miodem, ale nie jest to jedyny owoc jej mozolnej pracy. Któż nie słyszał o propolisie czy mleczku[...]
Jeśli w przestrzeni publicznej z coraz większą intensywnością słyszy się o aborcji, seksie, gender* albo LGBT**, to znak, że w Polsce zbliżają się wybory. Zwłaszcza w ostatnich latach, bo przecież podczas rodzinnych i towarzyskich spotkań o wielu aspektach życia rozmawiało się zawsze. Wydawać by się mogło, że gdyby nie wybory, to temat dotyczący związków partnerskich i mniejszości seksualnych w ogóle by nie zaistniał. W kontekście wyborczym staje się wręcz numerem jeden, z którym naród musi się zmierzyć oddając właściwy głos. Jakoś dziwnie zapominamy o innych ważnych aspektach życia i gospodarki naszego kraju! Związki partnerskie, seks i aborcja stają się linią podziału społeczeństwa, określaną i podtrzymywaną co kilka wyborczych lat. Ze wszystkich usłyszanych przedwyborczych wypowiedzi zapadło mi w pamięć zdanie jednego[...]
Kilka lat temu rozpoczęło się wytyczanie trasy rowerowej przebiegającej przez nasze podbeskidzkie wioski. Na wiejskich drogach pojawiało się coraz więcej rowerzystów, często zatrzymywali się i długo rozglądali wokoło. Spokojny, malowniczy teren, otoczony pasmem gór, lasami i nadrzeczną olszyną, zachęcał do spędzania na tych ścieżkach wolnego czasu. Nikogo z mieszkańców naszych miejscowości nie dziwiło, że raz po raz ktoś z przejeżdżających turystów pytał o drogę. Pewnego razu na skrzyżowaniu wiejskich dróg zatrzymała się para rowerzystów. Mężczyzna chciał zaimponować swojej towarzyszce znajomością terenu, rozpoczynając od przedstawienia jej propozycji trasy wiodącej na północ lub na południe. Kobieta wybrała drogę na północ, ocienioną szpalerem wysokich drzew. Lecz mężczyzna chciał pojechać ciekawszą trasą, wiodącą[...]
Dni są długie i ciepłe, słońce świeci, jest pięknie i kolorowo, a ja myślę o człowieku, którego znam od dłuższego czasu i widywałam prawie codziennie, ponieważ spędzał on swój drogocenny czas na ławce na pewnym skwerze w centrum Warszawy. Człowiek ma ponad pięćdziesiąt lat, ale jeszcze nigdy nie pracował, bo nie musiał utrzymywać się sam. Robiła to za niego jego kochająca mamusia, z którą mieszkał i która – niestety – oślepiona matczyną miłością tolerowała wybryki swojego dorosłego syna. Kilka lat temu kobieta nagle odeszła do wieczności, a synalkowi pozostał jedynie gruby pies i dwóch braci z rodzinami, którzy mieszkają w tym samym mieście. Tragedia! Człowiek niespodziewanie wszedł w nowy etap swojego życia – mając około pięćdziesięciu lat. Czy byli tacy, którzy chcieli mu pomóc? Oczywiście, że tak, ale on[...]
Skąd się wzięła potrzeba komunikacji? Najprościej byłoby odpowiedzieć, że z konieczności pokonywania odległości w celu zaspokojenia życiowych potrzeb. Czasem za człowiekiem ścieżkami życia podążał niewidoczny wróg. W dawnych czasach, kiedy poszczególne plemiona ludzkie posiadały własną, wyodrębnioną przestrzeń życiową, takie potrzeby były praktycznie bliskie zeru. Ludzkie wspólnoty były samowystarczalne. Na miejscu było rzemiosło, czyli miejsca pracy. Dzieci i młodzież uczyły się od starszych członków rodziny lub też miały nauczyciela w obrębie miejscowego skupiska ludzkiego. Wszelka żywność była wytwarzana na miejscu, czyli pochodziła wyłącznie z uprawy roli i hodowli zwierząt. Poszczególne społeczności, choć niekiedy zamieszkiwały niezbyt odległe od siebie terytoria, nie nawiązywały ze sobą kontaktów. Każde plemię[...]
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w podróży. Poruszamy się samochodem w towarzystwie najbliższej rodziny. Za kierownicą mąż i ojciec, obok żona i matka, a na tylnym siedzeniu dwójka tryskających energią dzieci. Cel podróży został z góry ustalony oraz wybrana odpowiednia trasa. Za bezpieczną podróż i dotarcie na miejsce odpowiedzialny jest kierowca. Na dłuższe odległości z reguły wybieramy jazdę autostradą. Chociaż można szybko się po nich przemieszczać, to nie można zatrzymywać się w dowolnym miejscu. Trzeba przejechać nieraz wiele kilometrów, aby skorzystać z najbliższego zjazdu i dostępnego parkingu. A więc w czasie całej jazdy drzwi samochodu muszą być zamknięte, co gwarantuje podróżującym bezpieczeństwo. Wnętrze pojazdu staje się dla rodziny czasowym domem, przestrzenią życiową. Nie ma „zmiłuj się” dla rozmaitych[...]
Każdy, kto zasadzi kilka drzew jabłoni czy gruszy, oczekuje z niecierpliwością na własne owoce. Trzeba tylko właściwie postępować podczas sadzenia, a później corocznie należycie pielęgnować drzewka aż zaowocują. Ludzie często są niecierpliwi, a gdy nie mogą doczekać się owocobrania, zaglądają do cudzych sadów. Czasami udaje się porozmawiać z właścicielami i nieśmiało przy okazji wprosić się na degustację upatrzonych odmian. Skosztować dobrego gatunku owocu wtedy, gdy przyjdzie na niego ochota, to jednak nie to samo, co cierpliwe doglądanie drzewek we własnym gospodarstwie. Człowiek chciałby mieć zawsze to, co najlepsze, osiągnąć coś dobrego w krótkim czasie. Czy nasze rodziny nie są podobne do sadów i ogrodów, które wymagają codziennej, pieczołowitej pielęgnacji? Kochający rodzice zawsze muszą znaleźć czas na wykonanie[...]
Gdy byliśmy dziećmi, niejeden z nas był przekonany, że gdy stanie się pełnoletni, będzie mógł cieszyć się pełnią osobistej wolności. Nikt wtedy nie będzie mu narzucał, co ma robić i jak postępować. Sam o sobie będzie decydował. Wszyscy znamy, w różnym stopniu, ten syndrom młodzieńczego buntu. Kiedyś, w gronie kolegów, dorosłych już ludzi, rozmawialiśmy na temat działalności opozycyjnej. Wtedy jeden z nich, chcąc się trochę popisać, z całkiem poważną miną rzucił: „Wielkie mi coś! Ja już w podstawówce, w ósmej klasie aktywnie działałem w opozycji”. Powiem szczerze, że udało mu się nas zaskoczyć. Widząc nasze zdziwienie zaraz dodał: „No co, w opozycji do moich starych i do belfrów w szkole! Jak mi czegoś zabraniali, to ja i tak w ukryciu to robiłem. Kazali mi się uczyć i chodzić do szkoły, to ja i tak wolałem[...]
Mija kolejna niedziela ciszy, niewychodzenia z domu i oglądania ewangelickich nabożeństw przez Internet lub w telewizji. Dobrze, że duchowni umożliwiają te spotkania ze Słowem Bożym. Tworzą się w ten sposób nowe formy pobożności i kształtują się nowe relacje społeczne. Jak w każdą niedzielę, raniusieńko otworzyłem na oścież drzwi kaplicy w Lasowicach Małych. Obok mieści się plebania, w której mieszkam. Towarzyszył mi mój pies, suczka Suzi, która razem ze mną weszła do kaplicy i ułożyła się koło mnie. Pomyślałem: ksiądz proboszcz parafii i jego pies o poranku w kościele, w samotności i ciszy, i nikt już dzisiaj nie przyjdzie. Chwilkę tak posiedzieliśmy, bo chłodno, i wyszliśmy: ona z merdającym ogonem i z zadowoleniem, a ja w bezsilności, smutku i pokorze. Kolejna niedziela z pustymi ławkami w kościelnych przestrzeniach, bez[...]



