Takie pytania zrodziły się w moich myślach po lekturze książki Tima Mohra Burning Down the Haus. Punk Rock, Revolution and the Fall of the Berlin Wall (Podpalamy dom. Punk rock, rewolucja i upadek muru berlińskiego; tytuł w oryginale nawiązuje do tytułu piosenki zespołu Talking Heads). Jest to opowieść z jednej strony o tym, jak nieliczna, choć wciąż największa, subkultura punków stała się najbardziej prześladowaną grupą młodzieżową w Niemieckiej Republice Demokratycznej, a z drugiej o tym, jak wspólnymi wysiłkami można dokonać rzeczy niemalże niemożliwej – małymi krokami podkopywać fundamenty totalitarnego państwa. „Too much future” i niecodzienny sojusz Subkultura punkowa w NRD nie miała łatwego życia. Ze względu na charakterystyczny styl i anarchistyczne poglądy, młodzi ludzie – często jeszcze niepełnoletni – narażeni byli na[...]
Polecamy
Poruszył mnie zamieszczony w wielkanocnym numerze artykuł pt. Zdziecinnienie świata ks. Sebastiana Madejskiego. Autor sugeruje w nim, że młodzi ludzie uciekają od dorosłości. Moim zdaniem jest odwrotnie – to warunki społeczno-ekonomiczne uniemożliwiają wejście w dorosłość w tradycyjnym rozumieniu. Zacznę od tego, że wiadomo, że duże miasta, tzw. BIG 5 (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk), różnią się od innych dużych miast, a tym bardziej od miast powiatowych, gminnych czy wiosek. Jednak doszło do dość dużego uspołecznienia problemów, bez względu na miejsce. Coraz głośniej i coraz częściej do ogólnopolskich mediów przebija się problem mieszkaniowy w Polsce – mieszkania są za drogie w porównaniu do dochodu rozporządzalnego, a mówienie w tym kontekście o „problemie demograficznym” bez zrozumienia przyczyn jest, przepraszam[...]
C ieszy mnie tak obszerny i przemyślany komentarz (aż pięć stron tekstu!), który redakcja opublikowała z koniecznymi skrótami. Wiele z opisanych przez mojego adwersarza zjawisk – zwłaszcza dotyczących rynku mieszkaniowego, presji korporacyjnej czy niepewności ekonomicznej – rzeczywiście kształtuje doświadczenie młodych dorosłych w Polsce. Trudno się z tym nie zgodzić. Zaprezentowana diagnoza pokazuje, że wejście w dorosłość w tradycyjnym sensie bywa dziś realnie utrudnione przez czynniki systemowe, a nie przez brak dobrej woli po stronie młodego pokolenia. Jednocześnie chciałbym doprecyzować, że mój tekst nie miał na celu obwiniania młodych ludzi ani sugerowania, że „uciekają” od dorosłości. Raczej próbowałem opisać pewien kulturowy wzorzec – obecny w mediach, popkulturze i stylach życia – który sprzyja naturalnemu[...]
Czy zdajemy sobie sprawę z tego, co znaczy być prześladowanym za wiarę? Czy utrata zatrudnienia, ubóstwo, wykluczenie z części praw i przywilejów obywatelskich, a nawet cierpienie albo utrata życia – ze względu na Chrystusa, nie brzmi dla nas, żyjących w Polsce, jak abstrakcja? Dlatego z pokorą powinniśmy czytać teksty na ten temat i śledzić na bieżąco sytuację, by wspierać duchowo nasze siostry i braci, gdy doświadczają prześladowań. Przykład zboru w Smyrnie – dzisiejszym Izmirze – jest dowodem na to, że wyznawanie Chrystusa w tym czasie i na tym terenie, wiązało się rzeczywiście z poważnymi konsekwencjami. Pomimo że List do zboru w Smyrnie nie wspomina z imienia nikogo, kto zapłaciłby najwyższą cenę – cenę życia – za swoje świadectwo wiary. Dzięki potwierdzonym źródłom historycznym kojarzymy Polikarpa – biskupa Smyrny,[...]
– refleksje po świętach Wielkiego Piątku i Wielkanocy Święta, święta i po świętach. Minęły… i co dalej? W którym miejscu jesteśmy po Świętach Zmartwychwstania Pańskiego? Czy stoimy ciągle w cieniu krzyża, czy w blasku pustego grobu? Są święta, które przychodzą jak światło – rozświetlają codzienność, przynoszą nadzieję, budzą radość. I są takie, które zatrzymują nas w pół kroku, każą zamilknąć, spojrzeć w głąb, zmierzyć się z tym, co trudne, bolesne, niewygodne. W chrześcijańskim kalendarzu te dwa doświadczenia spotykają się niemal bezpośrednio: cień Wielkiego Piątku i światło Poranka Wielkanocnego. I choć liturgia prowadzi nas od krzyża do pustego grobu, życie rzadko bywa tak uporządkowane, bo prawda jest taka, że większość naszych dni rozgrywa się gdzieś pomiędzy. Życie w cieniu krzyża Wielki[...]
Coraz więcej niepokoju na świecie i coraz częściej podczas trwających wzajemnych oskarżeń poszczególne strony przywołują związane z religią aspekty prowadzonych przez siebie działań. Starają się usprawiedliwić własną agresję i powody, które nimi kierują. Odwoływanie się do uczuć i emocji związanych z wiarą to niebezpieczna praktyka. Prowadzi ona do takiego postrzegania przeciwnika w innym narodzie albo wewnętrznego przeciwnika politycznego we własnym, że nazywa się go wcielonym szatanem. Taka narracja tworzy w sercach zwaśnionych stron uproszczony, błędny obraz wyznawanych zasad religijnych czy wyznaniowych i stwarza długotrwałą wzajemną niechęć. Burzy możliwość jakiejkolwiek współpracy i nawiązywania pokojowych relacji. W Izraelu ostatnio przywołuje się biblijne – prorocze słowa o przekazaniu Izraelitom przez samego Boga już[...]
Listy do siedmiu zborów Apokalipsy Listy do siedmiu zborów wymienionych w Objawieniu św. Jana adresowane są do konkretnych społeczności, ale czujemy, że dotykają i naszej rzeczywistości. Zachęcam do lektury tej niesamowitej księgi biblijnej i do poznania Tego, który ukochał nas miłością na życie i śmierć, i nie tylko tu i teraz, ale nawet w wieczności. Ta księga biblijna generalnie przeraża ludzi. Zwana inaczej księgą Apokalipsy, kojarzy się zwykle z przepowiedzianym końcem świata, z wydarzeniami niosącymi chaos i zniszczenie. Ponowne wyzwanie zmierzania się z tym, czym w ogóle jest Objawienie św. Jana, podjąłem przygotowując się do wyjazdu. Zbliżała się parafialna wycieczka śladami siedmiu zborów Apokalipsy. Odkryłem, że można z niej wyciągnąć inspirujące duchowe lekcje, które prowadzą do Chrystusa. Przez tę księgę przemawia[...]
Dlaczego w świecie, który jeszcze nigdy nie był tak rozwinięty i tak „świadomy”, coraz więcej ludzi nie chce wstawać z łóżka? Jako ewangelicki ksiądz coraz częściej spotykam ludzi nie tyle niewierzących, co ludzi głęboko zmęczonych. Zmęczonych życiem. Zmęczonych sobą. Zmęczonych udawaniem, że wszystko jest w porządku. Depresja nie jest kaprysem. Depresja nie jest lenistwem. Depresja nie jest brakiem modlitwy. I – powiedzmy to jasno – depresja nie jest karą Bożą. W Kościele lubimy cytować słowa apostoła Pawła: „Radujcie się w Panu zawsze” (Flp 4,4), ale rzadziej przypominamy, że ten sam apostoł pisał o swoim cierniu w ciele albo że prorok Eliasz chciał umrzeć pod krzakiem jałowca, albo że król Dawid wołał w Psalmie 22: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” – słowa, które później powtórzył na krzyżu sam[...]
We współczesnym świecie można zaobserwować w różnych przestrzeniach zdziecinnienie. Szczególnie wyraźnie widać to w sferze publicznej, również w Kościele. Dawniej za młodzież uważano osoby przed konfirmacją. Później przesunięto granicę „młodzieżowości” na okres licealny, a nawet i studencki. A niedawno powstał trend nazywania osób między 19 a 30 rokiem życia „młodymi dorosłymi”. Zjawiska te prowadzą do tego, że człowiek wchodzi w dorosłość coraz później. Gdzie leży granica między młodzieżowością a dorosłością? Przecież również trzydziesto-, czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie „czują się młodo”. Coraz starsi do miana młodzieży pretendują i usiłują się upodabniać. Styl ubioru, zainteresowania, język – to wszystko sprawia, że coraz starsi ludzie postrzegają siebie jako młodzież. Dorosłe osoby[...]
Od dziecka wiedziałam, że jestem inna. Doświadczyłam wielu przykrości – zarówno w dzieciństwie, jak i w życiu dorosłym. Wciąż jednak byłam i jestem ewangeliczką. Urodziłam się na początku lat 60. XX wieku w typowo ewangelickiej rodzinie w małej miejscowości Hołdunów (dziś część miejscowości Lędziny), gdzie każdy znał każdego. Jeżeli nie znałam kogoś osobiście, to znali go z pewnością moi rodzice. Hołdunów słynął z ciekawostki, że założyli go ewangeliccy przesiedleńcy z małopolskich Kóz, miejscowości leżącej tuż koło Bielska-Białej. Pomimo tych historycznych korzeni, w czasach mojego dzieciństwa była nas, ewangelików, w Hołdunowie jedynie garstka. Od najmłodszych lat nazywana byłam przez inne dzieci „Kozianką”. Dziś wiem, że nazwa pochodziła od założycieli naszej miejscowości. Jednakże wtedy było to zabarwione[...]



