„A trzeciego dnia było wesele w Kanie Galilejskiej i była tam matka Jezusa. Zaproszono też Jezusa wraz z jego uczniami na to wesele. (...) i objawił chwałę swoją, i uwierzyli weń uczniowie jego”. J 2,1-2.11 Kana Galilejska, miejscowość znana dziś pod nazwą Kafr Kanna i licząca obecnie około 20 tysięcy mieszkańców, w czasie wesela opisanego w Ewangelii Jana była niedużą wioską. Miejscowość położona jest nie więcej jak osiem kilometrów od Nazaretu. Różne przekazy spoza Janowej Ewangelii próbują wskazać na rolę Marii w czasie tego wesela. Mogła być krewną pana młodego, którego rodzice, według żydowskiej tradycji, urządzali wesele. Przypadała jej prawdopodobnie szczególna rola dbania o zaopatrzenie stołów. Na to może też wskazywać jej zainteresowanie tym, że zabrakło wina i że to ona wydała polecenie sługom: „Co wam[...]
Słowo Boże
„Ale Jan odmawiał mu, mówiąc: Ja potrzebuję chrztu od ciebie, a ty przychodzisz do mnie?”. Mt 3,14 Zadziwiająca jest ta wymiana zdań między Janem a Jezusem nad Jordanem. Właściwie dlaczego Jan wzbraniał się udzielić chrztu Jezusowi? Czy czuł się niegodny? Czy może widział chrzest wąsko – tylko jako akt pokuty, oczyszczenia sumienia, pragnienie rozpoczęcia nowego życia? Pan Jezus w swoim chrzcie przekazał nam coś znacznie ważniejszego. Zanurzając się w wody Jordanu, Jezus zanurzył się w nasze życie, w brud naszej grzeszności, pozwolił, aby szlachetna biel Baranka przełamana została plamą naszego grzechu. Od chrztu Jezusa w Jordanie zaczyna się świadoma, dobrowolna droga w stronę śmierci, ofiarnej śmierci Baranka dla zbawienia świata i każdego człowieka. W Sakramencie Chrztu Świętego rozpoczyna się droga do życia[...]
„Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Widzieliśmy bowiem gwiazdę jego na Wschodzie i przyszliśmy oddać mu pokłon (…). I wszedłszy do domu, ujrzeli dziecię z Marią, matką jego, i upadłszy, oddali mu pokłon, potem otworzywszy swoje skarby, złożyli mu w darze złoto, kadzidło i mirrę”. Mt 2,1-2.11 Któż z nas nie słyszał historii o mędrcach ze Wschodu! Kiedy byłem małym chłopcem, wraz z kolegami kolędowałem wśród sąsiadów. Była szopka betlejemska, kręcąca się gwiazda i trzej „królowie”. Myślę, że ta tradycja kolędnicza pozostała już tylko w wioskach i w małych miasteczkach. Dzisiaj rodzą się nowe tradycje, których obrzędowość wypiera istotę rzeczy, wypiera samego Chrystusa. Święto[...]



