miniatura

Długo zastanawiałem się, co bym postawił na pierwszym miejscu, gdyby przyszło mi odpowiedzieć na pytanie, czego powinno być dzisiaj mniej. Co jest dziś największym problemem? Obojętność, pycha, przemoc? Po namyśle stwierdziłem, że jako pierwszą wymieniłbym… nienawiść. Nie jest jak inne uczucia.Starsza i młodsza od nich równocześnie.Sama rodzi przyczyny,które ją budzą do życia. Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym. Bezsenność nie odbiera jej sił, ale dodaje. W tym przejmującym wierszu zatytułowanym Nienawiść Wisława Szymborska opisuje to niezwykle żywotne uczucie jako destrukcyjną siłę, towarzyszącą nam, niestety, od zawsze. Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. Ile stronic historii ponumerowała. Ile dywanów z ludzi porozpościerałana ilu placach, stadionach. Noblistka zadaje poruszające, retoryczne pytania i dodaje: Nie[...]

miniatura

Wrześniowe refleksje antywojenne potrzebne są nam jak powietrze, żeby się nie zadusić trucizną dzisiejszych wojen. Aby oddychać głębiej – refleksją nad konsekwencjami wojen w ogóle. Wyciągać mądre wnioski na dziś i budować lepsze jutro. Przypominać, jak bezcennym darem jest pokój, który jednak nie jest nam dany raz na zawsze. W poprzednim felietonie napisałem o małej, żydowskiej dziewczynce, ukrywanej, podobnie jak Mojżesz, na wodzie, wśród sitowia. Jej życie było zagrożone, ocalała w niezwykłych okolicznościach. W dorosłym życiu niosła pomoc innym, angażując się w działania Stowarzyszenia Dzieci Holokaustu. Dziś chcę napisać o niej nieco więcej. Z panią Marią Giercuszkiewicz-Robak rozmawiałem wiele razy. Także zimową porą, wieczorami. Zauważyłem, że w jej mieszkaniu zawsze płonęły świece i zapalonych było kilka lamp. Pewnego[...]

miniatura

Wojna to czyste zło. Niesie śmierć, powoduje niewyobrażalne straty, zranienia. Dewastuje gospodarkę, oświatę, służbę zdrowia. Odciska piętno na psychice dzieci, młodzieży, rodzin, całych społeczeństw. Jak jej przeciwdziałać? Wrzesień przypomina nam o wybuchu drugiej wojny światowej, którą rozpętały hitlerowskie Niemcy napadając bez ostrzeżenia na Polskę. Szaleństwo wojny rozprzestrzeniło się na cały świat, wszędzie siejąc przemoc, zniszczenie, cierpienie, kalectwo i śmierć milionów ludzi. Stale odczuwamy skutki tej wojny, mamy też w pamięci okrucieństwa poprzedzającej ją, zaledwie o dwie dekady, pierwszej wojny światowej. Powtarzamy, że podobna katastrofa nie może się już wydarzyć. Robimy to jednak z coraz mniejszym przekonaniem. Wybuch trzeciej wojny światowej wydaje się już nie tak niemożliwy. Pojawiają się głosy, że jest[...]

miniatura

Mama! – z akcentem na drugą sylabę wołały bohaterki filmu Duma i uprzedzenie, usiłując powstrzymać niezwykłe zachowania swojej matki. Mame – zwracały się w trudnych chwilach do swojej matki córki filmowego Tewje Mleczarza ze Skrzypka na dachu. Mami – mówi do swojej matki kuzynka na Zaolziu. W różnych językach w podobny sposób zwracamy się do tej jedynej, drogiej nam osoby, która kiedyś nosiła nas w łonie, blisko serca. I która zawsze jest blisko. Moja mama w lipcu skończyła dziewięćdziesiąt pięć lat. Niestety nie mogła już chodzić. Z roku na rok, z tygodnia na tydzień, opadała z sił. Jednak jej życie nadawałoby się na scenariusz filmowy. Gdy miała dziewięć lat, wybuchła wojna. Od trzeciej klasy uczyła się więc w niemieckiej szkole. Przeżyła wiele upokorzeń. Jako jedna z nielicznych była Polką, a właściwie polką – pisaną z[...]

miniatura

W katakumbach, w których pierwsi chrześcijanie spotykali się na sekretne nabożeństwa, znaleziono ponad sześćdziesiąt obrazów z symbolem kotwicy. Na jednym z nich przedstawiona jest łódź miotana potężnymi morskimi falami. Najważniejszym elementem obrazu jest kotwica wbita w ogromną skałę. Wydaje się, że kotwica, podobnie jak ryba, była dla pierwszych chrześcijan ważnym znakiem. Także dzisiaj jest symbolem trwałości i bezpieczeństwa. Ostatnio, w czasie wakacji, mogłem zakosztować przygody żeglowania. Przed wypłynięciem na szerokie wody przyjaciel sternik wyjaśnił mi, jaką rolę w zmaganiach z żywiołami wody i wiatru odgrywa kotwica. Przypomniałem sobie wtedy audycję radiową, w czasie której Charles Stanley, psycholog i biblista, nauczał o kotwicy, jaką w duchowym sensie może być dla nas – podobnie jak dla chrześcijan wczesnego Kościoła[...]

miniatura

Napisać felieton, który by trafił w sedno sprawy. Aby ukazał istotę, jądro ważnego problemu. Który by porwał czytelnika, wstrząsnął jego sumieniem. I w jasny, precyzyjny sposób wskazał drogę postępowania, popchnął do działania. To tylko marzenie czy zadanie felietonisty? Jako licealista i student czytywałem felietony Daniela Passenta, KTT, czyli Krzysztofa Teodora Toeplitza, Kisiela – Stefana Kisielewskiego, Jerzego Pilcha i innych wybitnych autorów. Intrygowało mnie to, że w krótkim tekście, znajdującym się zazwyczaj na końcowych stronach tygodników, potrafili komentować rzeczywistość w sposób niezwykle przenikliwy, celny, nieraz błyskotliwy, piękny. Jakby ucieleśniali myśl Słowackiego: „Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa”. Lekturę „Zwiastuna Ewangelickiego” też zaczynałem od końca. Przez[...]

miniatura

Kolejny piękny maj za nami. Świętujemy obecność Ducha. Jak zapowiedział Jezus, Duch Święty wieje, gdzie chce i jak chce! Czy przewiewa nasze okolice? Nasze domy, umysły i serca? Znów pięknie kwitły bzy, kasztanowce, wiśnie, śliwy, jabłonie. Znów maj rozbudzał nowe życie. Wszystko nadal rośnie, rozwija się, szykuje do owocowania! Jezus jest naszym duchowym majem. Prawdziwym światłem, życiem, jedyną nadzieją. On może wszystko odrodzić, ożywić, zmienić. Wszystko i wszystkich, ciebie i mnie też. Czy żyjemy odmienionym życiem? Duch Chrystusowy działa wśród nas i w nas? To widać, słychać i czuć? Przypominamy kwiaty, owoce, pachniemy wonią Chrystusową? Krążą w nas soki miłości? Stawiajmy sobie te pytania, bo są ważne! Bracia Kuneccy śpiewają: „Pamiętaj, że ślub biorą kotki i misie, rozwodzą się krowy i świnie” (cyt. MuzyKuny[...]

miniatura

Spośród pięćdziesięciu dni okresu wielkanocnego chyba najmniej wiemy o dziesięciu dniach, które dzieliły Wniebowstąpienie Pańskie od Zesłania Ducha Świętego. Co działo się wtedy w niebie? Co działo się na ziemi? Radosny okres wielkanocny powoli zbliża się do końca. Szkoda! Przypominamy sobie o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią, o zadziwiających spotkaniach Zmartwychwstałego z wybranymi przez Niego kobietami i mężczyznami, o tym, że po czterdziestu dniach wstąpił do nieba. I że dziesięć dni później na ziemię zstąpił Duch Święty. Te fascynujące wydarzenia zmieniły bieg historii i mają wpływ na życie każdego z nas. Na ziemi było wtedy wielkie oczekiwanie. Jezus zapowiedział apostołom, że Duch zostanie zesłany wkrótce, więc zebrali się w Jerozolimie i trwali w modlitwie. Były też z nimi kobiety, w tym Maria, matka Jezusa, byli też[...]

miniatura

Dlaczego Jezus po swoim zmartwychwstaniu pojawiał się i znikał? Czy wędrował pomiędzy niebem a ziemią? Dlaczego ukazywał się tylko wybranym osobom? Dlaczego trwało to czterdzieści dni? Czy Jezus nie mógł ukazać się kapłanom w świątyni? Czy nie powinien spotkać się z Kajfaszem, Piłatem, Herodem, by udowodnić religijnym i świeckim przywódcom jak bardzo się mylili? Czy nie mógł w centrum Jerozolimy publicznie zamanifestować zwycięstwa nad śmiercią, by dowieść swojej boskości? Jezus postępował zupełnie inaczej, niż można by się spodziewać. Ukazał się najpierw kobietom, których zdanie w tamtym czasie niewiele znaczyło. Dołączył do dwóch piechurów z szerszego grona uczniów i długo z nimi rozmawiał w drodze do Emaus, nawet dał się im zaprosić na posiłek. To niezwykłe, że poświęcił im tyle czasu, pierwszego dnia po[...]

miniatura

Szarzało. Rósł radosny świergot ptaków. U stóp Groniczka szemrała wezbrana wiosną, wartka, górska Wisła. Stanęliśmy na schodach cmentarnej kaplicy i włączyliśmy się w ten poranny koncert, intonując z radością refren: „Królów Król i Panów Pan, chwała, Alleluja!”. Dwa tygodnie wcześniej wysprzątaliśmy nasz wiślański cmentarz, żeby było uroczyście, wielkanocnie. Było nas kilkadziesiąt osób, więc szybko usunęliśmy śmieci, stare liście, trawę, kamienie. Pomysł, by przed wielkanocną jutrznią zaśpiewać przy wtórze gitar kilka radosnych pieśni, zrodził się spontanicznie. Bezpośredni impuls dało spotkanie z rodzicami Jerzego Pilcha. Opowiedzieli nam, młodym, ciekawym życia, o swoich wrażeniach wyniesionych z nabożeństwa w jednym z afrykańskich kościołów luterańskich. Jako stateczni, spokojni ewangelicy – jak sami siebie[...]