Kościoły nasze nieubłaganie pustoszeją. Gdyby chociaż 10% parafian przychodziło na zwykłe nabożeństwa, to w niektórych miejscach byłby powód do świętowania. A za dziesięć lat pewnie ktoś by się pokusił o jubileusz dnia, gdy w tysiącosobowej parafii na nabożeństwie było 100 wiernych. Może w diasporze błyska światełko nadziei, ale i ono szybko zblednie w oparach laicyzacji. Czy można jeszcze coś zrobić? Czy jest jakaś szansa na poprawę naszego losu i losu naszego Kościoła? Czy jest jeszcze szansa, by Ewangelia rozbrzmiewała w kościołach pełnych wiernych? Szansa jest. Trzeba zmienić budynki na mniejsze. Szukamy więc winnych. Jedni mówią, że to agenda, inni – że świat się zmienił. Cóż pozostaje? Rozmowy o zmianie agendy kończą się kampaniami krytykujących każdą zmianę i uwagami, że zmiany wprowadzają uczestników w niepewność[...]
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.



