miniatura

Najważniejsze od wczesnego dzieciństwa było i pozostanie wychowanie w rodzinie ewangelickiej. To po pierwsze. Jestem ewangeliczką, luteranką – od urodzenia. Rodzice, dziadkowie i jeszcze kilka pokoleń wstecz to ewangelicy mieszkający na Suwalszczyźnie. Od najmłodszych lat wpajano mi, że nie można wstydzić się swojego wyznania. Nawet wtedy, gdy z tego powodu groziły szykany, czy wręcz przemoc fizyczna ze strony rówieśników. Dla nich byłam innowiercą, kimś, komu za to dokuczano w szkole i po lekcjach. W latach 50. i 60. ubiegłego wieku były to niestety częste przypadki. Z domu wyniosłam więc ewangelickie wychowanie. Historie biblijne czytali mi rodzice i dziadkowie, którzy wskazywali mi również na to, że Pan Jezus mnie kocha, zawsze mnie obroni i poprowadzi. To dodawało mi otuchy i odwagi. Uczyli mnie, że miłość należy okazywać wszystkim[...]