Była zima, styczeń 2024 roku. Dla wielu – zwykły początek kolejnego roku. Dla mnie – początek zupełnie nowego życia duchowego. Wtedy właśnie formalnie wstąpiłem do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Zanim to się stało, przebyłem długą i, jak się okazało, całkiem zaskakującą drogę. Zaczęło się od wypalenia religijnego. Takiego głębokiego, które rozsadza od środka. Przestałem czuć sens uczestnictwa we wspólnocie, coraz częściej łapałem się na tym, że wracam z kościoła bardziej rozdrażniony niż uspokojony. Frustracja rosła z każdym poruszanym tematem. W końcu nadeszła rezygnacja. I cisza. Na jakiś czas zostałem agnostykiem – świadomie zawiesiłem swoją wiarę w próżni. Film otworzył mi drzwi Aż pewnego dnia, zupełnie przypadkiem, znajomy wrzucił w mediach społecznościowych link do filmu Luter. Obejrzałem raz. Potem[...]
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.



