miniatura

W słoneczne popołudnie wybrałem się na dzięgielowski cmentarz, by stanąć przy grobie ks. Emila Gajdacza. Nie przypuszczałem, że doznam głębokiego, duchowego przeżycia. Stało się to za sprawą słowa umieszczonego na nagrobnej płycie. Gdy przeczytałem: „JESTEM” (2 Mż 3,14), wypełniła mnie wdzięczność i radość zarazem. W wyobraźni zobaczyłem bezmiar Królestwa Bożego, a w nim zbawionych wszystkich wieków, którzy żyli kiedyś na tej Ziemi. Wspaniałe doznanie! Taką wiarą, pewnością życia wiecznego żył Marcin Luter. Dał temu wyraz w objaśnieniu do II Artykułu wiary: „mnie, zgubionego człowieka wybawił, odkupił i pozyskał od wszelkiego grzechu, od śmierci i władzy szatana, nie złotem ani srebrem, ale krwią swoją świętą, i drogą, i niewinną męką swoją i śmiercią, abym był Jego własnością, w Jego Królestwie żył, pod[...]

miniatura

Czy Ziemia i życie na Ziemi to wynik błędu i przypadek? Czy możliwe, że i my sami popełniamy błąd śpiewając: „Pochwal, mój duchu, Mocarza wielkiego wszechświata! (…) Mocarza, co Ziemi obroty sprawia” (ŚE 620,1-2)? Swego czasu zwróciłem uwagę na wypowiedź szwedzkich astronomów. Opierając się na swoich badaniach doszli do wniosku, że Ziemia wchodzi w zbiór tryliona planet. Najpierw musiałem sobie uświadomić, co to jest trylion. Zaskoczony, napisałem na kartce cyfrę jeden, dodając potem szesnaście zer! To właśnie jest trylion. Stworzenie I dalej astronomowie: są planety większe niż nasza Ziemia, a także mniejsze. Jednak żadna z nich nie jest taka jak Ziemia z występującym na niej bogactwem form życia. Z racjonalnego punktu widzenia – kontynuują – Ziemia nie powinna istnieć! Do tego miejsca wypowiedź Szwedów przyjmowałem z[...]

miniatura

Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku. Do Karpacza przyjeżdżają tysiące wczasowiczów, turystów. W okresie wiosenno-letnim wielu wczasowiczów przychodzi na nabożeństwa do kościoła Wang. Po jednym z nabożeństw zwraca się do mnie turysta z pytaniem: „To u was się nie klęka?”. Przyznam, że poczułem się zakłopotany. Pytający miał oczywiście na myśli uczestników nabożeństwa. Szukając odpowiedzi na pytanie, czy powinniśmy klękać, przypomnijmy kilka biblijnych świadectw. Padł na kolana i wielbił Boga Zacznijmy od trzech historii ze Starego Testamentu. Dla Izraela nadszedł wielki, długo oczekiwany radosny dzień; poświęcenie zbudowanej przez Salomona świątyni. Tłum zgromadził się wokół Pańskiego przybytku. Na przygotowane miejsce wszedł król, by wypowiedzieć długą, wzruszającą modlitwę. „A gdy Salomon dokończył wszystkich swoich[...]

miniatura

– chrzest przymierzem Pana   U schyłku carskiej Rosji i w pierwszych dekadach bolszewizmu około 4 miliony Rosjan przyznawało się do protestantyzmu. Jednym z liderów ówczesnego duchowego przebudzenia był Iwan S. Prochanow, autor wielu pieśni. To on jest autorem słów śpiewanych i w naszym Kościele:  „Czyliż to miejsca masz tak mało tam, w niebieskiej swej krainie, żeś me znikome obrał ciało i budujesz w nim świątynię? Nigdy by serce nie pojęło, że w duszy mej tak cudne dzieło, Twa miłość stworzy” (ŚE 587,2). Motto: „Rzekł do mnie: Nie odstępuj Mnie, a będzie ci z tym dobrze,za ciebie się poświęcić chcę i walczyć będę chrobrze. Bo Jam jest twój, a tyś jest Mój, przy boku Moim wiernie stój, a wróg nas nie rozłączy”.Marcin Luter, Niech cały się raduje świat, 1523, ŚE 641,7 Rozwój ewangelicznego chrześcijaństwa[...]

miniatura

  Przed laty wysłuchałem cyklu wykładów Leszka Kołakowskiego, wygłoszonych ze swadą, prezentujących poglądy filozofów. Dorobek myśli każdego filozofa streszczał jednym zdaniem! To mistrz, pomyślałem. Podziwiałem nie tylko swobodę poruszania się po arkanach filozofii, ale jego dystans, tak do samej filozofii, jak i do siebie samego. Wyraził ten dystans m.in. w refleksji nad opozycją: amator – zawodowiec. „Zawodowcy mają odpowiednie certyfikaty w odróżnieniu od amatorów, jakimi jest większość z nas; zawodowcy, a więc tacy, co w uprawianiu rzemiosła prawie nigdy błędów nie popełniają i wiedzą wszystko, co wiedzieć trzeba, by rzemiosło dobrze uprawiać. Takich jednakowoż w filozofii nie ma i być nie może – ani nieomylnych, chwalić Boga, ani takich, co mają w swoim zakresie wiedzę pełną – jako że nikt nie wie, co by to znaczyć[...]

miniatura

Od dłuższego czasu powracam z radością do apokaliptycznego obrazu Kościoła Jezusa Chrystusa, wpatrując się w niego, rozkoszując się nim. Widzę na nim siebie samego – ale nie tylko: „Potem widziałem, a oto tłum wielki, którego nikt nie mógł zliczyć, z każdego narodu i ze wszystkich plemion, i ludów, i języków, którzy stali przed tronem i przed Barankiem, odzianych w szaty białe, z palmami w swych rękach” (Obj 7,9). Kilka wierszy dalej apostoł Jan zapisuje pytanie jednego ze starców: „Kim są i skąd przybyli ci, którzy są ubrani w białe szaty” (Obj 7,13; BE). Skąd przyszliśmy i my? – pytamy. I odpowiadamy: To chrześcijanie wszystkich wieków, jacy żyjąc na Ziemi w różnym czasie i miejscu, zachwyceni wielkim dziełem zbawienia człowieka wyznali wiarę w Jezusa z Nazaretu – objawionego Mesjasza – Chrystusa. To ci, którzy powtórzyli[...]

miniatura

  Ośmioletnia wnuczka postanowiła przeprowadzić ze mną wywiad na temat nieba, postrzegając mnie jako specjalistę w tym temacie. Pisemnie przygotowała kilkanaście pytań, między innymi następujące: „Czy będę mogła w niebie przytulić się do Jezusa?”. Uśmiechnąłem się. Pomyślałem: szczęśliwa! Najwyraźniej pytała zainspirowana ewangelicznym świadectwem: „Przynosili do Niego dzieci, aby się ich dotknął” (Mk10,13). Zatrzymajmy się na chwilę przy tej scenie. Jezus swoim zwiastowaniem, działaniem, objawianiem swojej ponadnaturalnej mocy budził podziw, a przede wszystkim zaufanie. Nic dziwnego, że dorośli chcieli poddać pod Jego moc swoje dzieci. Przyszli i prosili: dotknij. Jaka była odpowiedź Jezusa? „I objął je, i błogosławił, kładąc na nie ręce” (Mk 10,16; BE), a jak przetłumaczono ten wers w Biblii warszawskiej – „brał[...]

miniatura

Kilka lat przychodziłem w to miejsce jako kapelan szpitalny. Tym razem znalazłem się tam jako pacjent na okulistyce. Na początek kolejnego w życiu szpitalnego doświadczenia otworzyłem znany i lubiany Psalm 103. W nim miałem podkreślony wiersz czwarty: „On ratuje od zguby życie twoje, On wieńczy cię łaską i litością”. Zainspirowany zawartą w powyższym zdaniu intencją Pana Boga, jaką jest przeznaczenie i mnie do życia wiecznego, przeniosłem się myślą i wyobraźnią w bezmiar rzeczywistości Królestwa Bożego. Tam, dokąd prowadzi mnie Zbawiciel, ratując moje życie, czyli mnie samego, od zguby. Uśmiechnęło się moje serce, gdy rozważałem tę biblijną prawdę. Gdyby nie Pan… Po chwili wróciłem jednak do realiów cieszyńskiego szpitala, usiłując ogarnąć pamięcią wszystkie pobyty w szpitalach, a było ich co najmniej[...]

miniatura

  Gdy jako kapelan szpitalny odwiedzałem chorych współwyznawców, stanąłem pewnego razu przy sędziwym pacjencie. Odniosłem wrażenie, że życie tego człowieka dobiega końca. By wzmocnić go w trudnym dla niego doświadczeniu, przypomniałem mu biblijne obietnice: „jesteś w moich oczach drogi, cenny i Ja cię miłuję” (Iz 43,4) oraz „Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę” (Hbr 13,5). Rozmawialiśmy chwilę. Na zakończenie rozmowy, uśmiechając się do mnie, powiedział słabiutkim głosem: „I grzechów odpuszczenie”. Tamtego dnia wychodziłem ze szpitala zbudowany, rozradowany świadectwem wiary tego beskidzkiego ewangelika. Mogłem o nim wyznać: prawdziwy luteranin! Czy może być coś cenniejszego w doświadczeniu odchodzenia z tego świata nad świadomość uwolnienia od jakiejkolwiek kary za winy, grzechy, za niezliczone kompromitacje wobec[...]

miniatura

– tożsamość cisownickich ewangelików   Patent tolerancyjny cesarza Józefa II z dnia 13 października 1781 roku zezwolił mniejszościom wyznaniowym, w tym ewangelikom, na budowę kościołów – domów modlitwy, jak i zakładanie szkół. Wykorzystali tę cesarską „łaskę” ewangelicy z Cisownicy i założyli pierwszą prywatną szkołę wyznaniową. Według przepisów patentu tolerancyjnego społeczność ewangelicka Cisownicy spełniała warunki do budowy własnego kościoła i utworzenia samodzielnego zboru. Dlaczego do tego nie doszło, dziś już nie wiadomo. Szkoła Szkoła mieściła się w prywatnym pomieszczeniu. Pierwszym nauczycielem był Jan Pellar z Cisownicy. W roku 1835 z inicjatywy ks. Karola Kotschego, ustrońskiego proboszcza wybudowano pierwszy samodzielny budynek szkolny, który w 1850 r. przyozdobiono wieżyczką, a na niej umieszczono dwa[...]