Słucham, czytam i patrzę na aferę w Kielnie – na zdjęcie krzyża w szkolnej sali, burzę medialną, wzajemne oskarżenia – i myślę, że krzyż znowu stał się tym, czym był od początku: znakiem sprzeciwu. Tyle że tym razem nie sprzeciwia się światu, ale stał się pretekstem, by świat sprzeciwił się sobie samemu. Piszę to jako chrześcijanin i ksiądz ewangelicki, który krzyż traktuje z największą powagą, ale i z największą ostrożnością. Dla nas, ewangelików, krzyż nie jest dekoracją. Nie jest talizmanem, pieczęcią „naszości” ani narzędziem wychowawczym. Krzyż jest zgorszeniem – pisze apostoł Paweł – i jeśli przestaje gorszyć, to znaczy, że został oswojony albo użyty nie po Bożemu. Przywołany spór dotyczy niby ściany i gwoździa, a naprawdę dotyka sumień. Jedni mówią: „Zabrano krzyż, zabrano Boga, zabrano Polskę”.[...]
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.



