miniatura

Pierwsze muszą pojawić się decyzja i determinacja. Następnie rozpoczynam swój mały rytuał. Otwieram szufladę, w której czeka na mnie lekko sfatygowany kask, żółte rękawiczki, cienka, ale ciepła czapka sportowa i odblaski. Do plecaka ładuję kurtkę, cieplejszą bluzę i dokumenty. Zakładając to wszystko i dopinając wszystkie paski, czuję delikatne mrowienie w mięśniach ud, rąk i brzucha. Ciało wie, że przed nim czas stresu tlenowego i wysiłku. Muszę zmusić swoje nogi do pokonania schodów do piwnicy i wyciągnięcia roweru na parter. Wychodzę za furtkę, wsiadam na siodełko. Po kilku obrotach korbą, podmuch powietrza przypomina mięśniom, co mają robić. Nieważne czy jadę daleko, czy blisko. Rekreacyjnie, czy do praktycznego celu. Zawsze staram się doświadczyć drogi wszystkimi zmysłami. Bardzo doceniam zmysł węchu. Staram się nie[...]

miniatura

  Miałem problem ze znalezieniem tej jednej, najważniejszej rzeczy, która mnie definiuje jako luteranina. Szczególnie, że nasza tożsamość pełna jest sprzeczności. Gdy jest się ewangelikiem w Polsce, jest się w mniejszości. Ten fakt, zdawałoby się, upraszcza zdefiniowanie własnej tożsamości. Niemal za każdym razem, gdy poznaje się nową osobę lub wchodzi w nowe relacje, bez wzmianki „bo ja jestem ewangelikiem”, nie da się uczciwie przedstawić samego siebie. Tak jest wszędzie: począwszy od luźnej rozmowy przy piwie, przez zawodowe ustalenia terminarza, aż po oficjalne rozmowy rekrutacyjne, gdzie omawiam swoje CV. Wszędzie trzeba się dookreślić: „Jestem Karol Śliwka – ewangelik”. Zadane pytanie nie dotyczy jednak określenia przynależności, tylko tego, co ją definiuje. Tutaj zaczynają się schody. Oczywiście, można uchwycić się[...]