miniatura

Wspominając historię Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego w 30. rocznicę jego reaktywowania, sięgam pamięcią do postaci mojego ojca – ks. Jana Hause, pierwszego powojennego Naczelnego Kapelana EDW. ks. Jan Hause W rodzącej się nowej rzeczywistości, po przełomie ustrojowym, Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP poszukiwał osoby, która to duszpasterstwo mogłoby poprowadzić. Biskup Kościoła Jan Szarek zaproponował to stanowisko mojemu tacie, ze względu m.in. na to, że odbył on przed laty zasadniczą służbę wojskową oraz z uwagi na tradycję rodzinną. Mój dziadek ks. mjr Paweł Henryk Hause był kapelanem wojskowym w Grodnie do czasu napaści wojsk radzieckich na Polskę. Tworzenie EDW, po przełomie ustrojowym, nie było wówczas proste ani oczywiste. Ciągłe prowadzenie pertraktacji ze stroną rządową i wojskową oraz korespondencja pochłaniały[...]

miniatura

„Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył”. 5 Mż 5,9 W tym roku mija 500 lat od czasu, gdy na terenie dzisiejszych Mazur wyznanie ewangelickie uznano za obowiązujące. Nauka reformacyjna, oparta na Piśmie Świętym, zagościła w regionie powszechnie na ponad 400 lat. A spadkobierczynią powstającej wówczas kościelnej struktury jest ewangelicka diecezja mazurska. W tym kontekście zastanówmy się nad istotą ewangelickiej teologii. Przytoczony tekst biblijny odnosi się do ludu Izraela, ale też i do nas dzisiaj. Bożkiem może stać się wszystko, co staje w miejscu jedynego Boga lub ma pośredniczyć między Bogiem a człowiekiem. Zastanawiamy się może czasem, czy potrzebujemy pośrednika pomiędzy nami a Bogiem? Jak dalece był nim Mojżesz? A dla nas, w jakim stopniu był nim Marcin Luter? Czy pośrednikami mogą być kapłani, święci,[...]

miniatura

– jubileuszowe refleksje Zaledwie osiem lat po wystąpieniu ks. Marcina Lutra w Wittenberdze, w 1525 roku książę Albrecht wprowadza w Prusach ewangelicyzm jako obowiązujące wyznanie. Sekularyzuje zakon krzyżacki i składa hołd lenny polskiemu królowi. To znane fakty. Dawne Prusy to w dużej mierze dzisiejsze Mazury. Jak było kiedyś, a jak jest dzisiaj? Ile z mazurskiego ewangelicyzmu przetrwało? Z czego jesteśmy dumni? Przed II wojną światową na terenie obecnej ewangelickiej diecezji mazurskiej istniało ponad 500 parafii z milionem wiernych, po wojnie pozostało 200 tysięcy ewangelików, z których większość wyjechała do Niemiec. Dziś ewangelicy na Mazurach stanowią mniej niż 1% ludności – z 50 kościołami i 15 parafiami. Ewangelicy w Polsce składają świadectwo wiary słowem i czynem wśród katolickiej, coraz bardziej zlaicyzowanej,[...]

miniatura

– o książce i o mazurskiej odrębności Dlaczego akurat mazurskie cmentarze? Po pierwsze, bo niewiele z nich, zwłaszcza przedwojennych, się zachowało. Po drugie, stanowią one część ewangelickiego dziedzictwa na Mazurach. I wreszcie, wpisują się w krajobraz tych ziem, co uwidocznione zostało na zdjęciach wydanej niedawno książki – albumu Historia zapisana w krajobrazie Mazur. Cmentarze ewangelickie. Album prezentuje stan poszczególnych cmentarzy i pojedynczych grobów na przestrzeni kilku ostatnich dziesięcioleci. Porażające jest, że mamy do czynienia z materią, która coraz bardziej zanika. Dawne cmentarze lub ich pozostałości wpisują się w otoczenie kościołów, peryferii, ale i centr miast czy wsi. Najwięcej uroku mają oczywiście małe cmentarze rozsiane po całych Mazurach od Pasymia po Żytkiejmy i od Bartoszyc po Nową Wieś Ełcką. O[...]

miniatura

„Bo wszystko, co stworzył Bóg, jest dobre, i nie należy odrzucać niczego, co się przyjmuje z dziękczynieniem; albowiem zostają one poświęcone przez Słowo Boże i modlitwę”. 1 Tm 4,4-5 Słowo wypowiedziane przez apostoła Pawła do młodego współpracownika mówi o wdzięczności, choć także o innej ważnej rzeczy. Zacznijmy od dziękczynienia, bo ono zdaje się najważniejsze, gdy chodzi o nasz stosunek do Bożych darów. Każdy, także mieszkańcy miast, rozumieją zależność od tego, co daje nam stworzona przez Boga natura. Nasze plony powstałe z trudu i pracy rolnika, zależą także od pogody, która często bywa nieprzewidywalna. Przeżywamy okresy suszy, drżymy przed powodzią. Choć to raczej dobytek ludzi najbardziej ucierpiał z powodu wezbranych rzek i zbyt obfitych opadów, to ucierpieli także rolnicy, ich mienie, zwierzęta i zalane pola. Czy[...]

miniatura

– jak odnaleźć sens życia w ożywczej nadziei Powtórzmy raz jeszcze: oczekiwanie, które wyznajemy, nierozerwalnie wiąże się z nadzieją. A „wierzę” i „oczekuję” należą do siebie i uzupełniają się. Są świadectwem życia w łączności z Jezusem. Wierzyć to znaczy kochać. Bez miłości Boga i bliźniego samo zmawianie wyznania wiary traci sens i jawi się jako obłudne. Grzeszny człowiek usprawiedliwiony przez Boga żyje wiarą okazywaną poprzez miłość. Poszukując Boga składamy świadectwo o tym, że to On sam przez swojego Ducha daje nam łaskę poznania, łaskę wyznawania wiary. A przez swoje Słowo i obietnicę nadaje naszemu życiu sens. Dlatego mogę składać takie, a nie inne świadectwo na dowód, że On tak mnie pierwszy umiłował i uzdolnił do wiary. Więcej, gdy życie doczesne przysparza nam cierpień i zwątpień, rozczarowań i[...]

miniatura

– nadzieja, oczekiwanie i działanie „Oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie”.W obchodzonym w kościele Roku nadziei spoglądam na świadectwa przypominające o tym, czego jako wierzący możemy się uchwycić. Cytat pochodzący z nicejsko-konstantynopolitańskiego wyznania wiary to formuła zmawiana podczas nabożeństwa komunijnego. Jest wyrazem tego, że oczekiwanie, które w nim wyznajemy, nierozerwalnie wiąże się z nadzieją. W Księdze Jeremiasza odnajdziemy słowa o tym, że Bóg chce wierzącym „zgotować (...) przyszłość i natchnąć nadzieją” (Jr 29,11). Oczekujący przyszłej chwały człowiek, musi więc – bo chce – podjąć w swym teraźniejszym życiu dzieło nawrócenia i poszukiwania przyszłego życia. Jakkolwiek paradoksalnie to brzmi, opieramy się na nadziei przyszłości, „gromadząc sobie skarb, jako[...]

miniatura

„Zwiastun” był w każdym ewangelickim domu. To było oczywiste, takie wyobrażenie wyniosłem z dzieciństwa. Ponieważ wychowywałem się na plebanii, zapamiętałem oprawione wszystkie roczniki „Strażnicy Ewangelicznej”, bo taki nosił przez pewien czas tytuł. Oglądałem je jak książki. Obok „Kalendarza Ewangelickiego” to był moje ulubione pozycje, w których szukałem ilustracji, składałem z liter poszczególne tytuły. Interesowały mnie szczególnie obrazy z dalekich krajów. Mama czytała mi o Albercie Schweitzerze ze „Zwiastuna”. Chciałem być wtedy jak on lekarzem z Lambarene. Jak każde ewangelickie dziecko dostawałem „Przyjaciela Dzieci”. Wiele ilustracji kolorowałem, zanim zacząłem czytać opowiadania. Niektóre zapamiętałem do dziś. Z samym „Zwiastunem” moją pierwszą przygodę przeżyłem podczas studiów w ChAT –[...]

miniatura

„Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego, w którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów. On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia, ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone. On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane, On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy, ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości i żeby przez niego wszystko, co jest na ziemi i na niebie, pojednało się z nim dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża jego”. Kol 1,13-20 Pojednanie[...]

miniatura

W regionalnych księgarniach pojawiła się książka napisana przez ewangelika z parafii w Sorkwitach Edwina Banaszewskiego pt. Przeklęty Mazur. Tytuł zaczerpnięty został z jednego z 12 zebranych w niej opowiadań. To już jego druga książka. Poprzednia, o nieco kontrowersyjnym tytule Pijany Mazur była opowieścią po części autobiograficzną. Poprzez wspomnienia rodziców i dziadków ukazał świat Mazurów mieszkających na tej ziemi przed wojną. W drugiej przedstawił powojenną – równie niełatwą dla Mazurów – rzeczywistość. Powojenne losy mieszkańców tych ziem bywały równie tragiczne, jak i sam okres tzw. „wyzwolenia”. Niełatwe było pozostanie na ziemi ojców, funkcjonowanie z przyklejoną łatką niemieckości wśród ludności napływowej. Przyjezdna większość nie była dobrze nastawiona do Mazurów, narzucała swoje standardy, styl życia,[...]