miniatura

Mam wrażenie, że coraz częściej żyjemy „za rogiem”. Fizycznie jesteśmy tutaj, ale głową już gdzieś za rogiem. Tam, gdzie lepsza praca, spokojniejsze życie, bardziej udane małżeństwo, mądrzejsze dzieci, dojrzalsza wspólnota i Kościół dokładnie taki, jaki powinien być. Jeszcze tylko ktoś lub coś przestanie nam przeszkadzać, ktoś coś zrozumie, znajdą się pieniądze, czas, zmienią się ludzie na stanowiskach, i wreszcie tam dotrzemy. To potencjalne życie za rogiem potrafimy zobaczyć zadziwiająco wyraźnie. Być może dlatego, że żyjemy w świecie ogromnych możliwości. Codziennie oglądamy tysiące wersji tego, jak można mieszkać, pracować, wychowywać dzieci, podróżować, prowadzić firmę, budować Kościół. Naoglądaliśmy się tyle „instagramów”, że wszystko wydaje się możliwe. A skoro możliwe, to niemal już prawie, tuż, tuż[...]

Musisz się zalogować aby zobaczyć zawartość. Proszę . Nie masz konta? Przyłącz się