– zaszyfrowane odszyfrowujemy
W książce Lew, czarownica i stara szafa dzieci trafiają do niezwykłej krainy zwanej Narnią. Jednak nie przypomina ona baśniowego świata pełnego radości. W Narnii panuje Biała Czarownica, a razem z nią niekończąca się zima. Lasy są skute lodem, drogi zasypane śniegiem, ludzie żyją w strachu. Pada tam zdanie, które dobrze ukazuje klimat tej krainy: „Zawsze zima, ale nigdy Boże Narodzenie”.
Królestwo Boże
To chyba właśnie jest w tej historii najsmutniejsze. Nie sama zima, ale brak nadziei, że coś może się jeszcze zmienić. Świat wygląda tak, jakby życie powoli z niego uciekało.
W pewnym momencie zaczynają jednak dziać się dziwne rzeczy. Śnieg topnieje. Lód pęka. Pojawia się ciepło. Mieszkańcy zaczynają mówić o powrocie Aslana – prawdziwego króla Narnii. I właśnie jego przyjście zmienia wszystko! Nie dlatego, że mieszkańcy sami pokonali zło. Zmiana zaczyna się dlatego, że wraca prawdziwy Król.
Ten obraz bardzo przypomina to, w jaki sposób Jezus mówił o Królestwie Bożym.
Dziś słowo „królestwo” brzmi dość obco. Kojarzy się z zamkami, koronami albo historią z podręcznika. Tymczasem, gdy Jezus mówił o Królestwie Bożym, nie chodziło Mu o jakieś państwo czy miejsce na mapie. Chodziło o rzeczywistość, w której Bóg naprawdę działa pośród ludzi.
Dlatego Jezus tak często mówił, że Królestwo Boże jest blisko. Nie miał na myśli jedynie życia po śmierci. Królestwo zaczyna się tam, gdzie człowiek spotyka Chrystusa. Tam, gdzie wraca nadzieja. Gdzie pojawia się przebaczenie. Gdzie ktoś podnosi drugiego człowieka, zamiast go niszczyć. Tam, gdzie życie okazuje się silniejsze niż strach i zło.
Chyba nietrudno zauważyć, że nasz świat czasami też przypomina Narnię pod panowaniem zimy. Wystarczy się rozejrzeć, by zauważyć lęk, samotność, hejt czy podziały między ludźmi. Wielu żyje tak, jakby już nie wierzyło, że coś może się zmienić. Łatwo wtedy przyzwyczaić się do chłodu i uznać go za normalny stan.
Chrześcijaństwo proponuje jednak coś zupełnie innego. Mówi, że prawdziwy Król już przyszedł. Jezus nie pojawił się po to, żeby przestraszyć świat jeszcze bardziej, ale żeby go uratować. Dlatego Królestwo Boże nie rozprzestrzenia się przemocą ani siłą. Ono często przychodzi bardzo cicho. Jezus porównywał je do małego ziarna albo odrobiny zaczynu ciasta. Na początku prawie go nie widać, ale z czasem zmienia wszystko od środka.
Królestwo Boże zaczyna się często w prostych rzeczach. W przebaczeniu komuś, z kim trudno się pogodzić. W pomocy drugiemu człowiekowi. W modlitwie. W nadziei, która nie gaśnie nawet wtedy, gdy świat wydaje się zimny i ciemny. Tam, gdzie pojawia się Chrystus, zima już nie trwa wiecznie.
Cykl przygotowują studentki i studenci ChAT
„Zwiastun Ewangelicki” 18/2026



