miniatura

– czyli work-life balance

Wracasz po ciężkim dniu pracy do samochodu. Na przedniej szybie leży wezwanie do zapłaty biletu parkingowego – 100 zł. Do tego samochód nie chce przez chwilę odpalić. Dojazd do domu zajmuje ci 30 minut. Padasz na twarz.

Ostatnia przyjemność tego męczącego piątku – drzemka – zostaje przerwana przez nachalne szczekanie psa sąsiadów. I ta drążąca myśl: „Co z tego że weekend, w poniedziałek znów trzeba sobie wypruwać żyły w pracy”.

Co najciekawsze, taka sytuacja może się zdarzyć każdemu. Nawet osobie, która uwielbia swoją pracę. Po prostu w pewnym momencie organizm mówi „dosyć, chcę odpocząć”. Nie bez przyczyny często bywa tak, że gdy jesteśmy mocno przemęczeni, łatwiej dopada nas choroba. Jaki jest więc sposób, aby nie zwariować i pogodzić pracę z wypoczynkiem?

Jest kilka aspektów, które – odpowiadając na to pytanie – warto poruszyć. Pan Bóg przygotował nas do pracy, ale też wspomaga nas w chwilach zmęczenia. Uwielbienie jest Bożym sposobem pocieszenia, z którego możemy skorzystać w chwilach wyczerpania. Jednym z pomocnych utworów jest Psalm 62. W 2 i 3 wersecie czytamy: „Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej, Od niego jest zbawienie moje. Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się nie zachwieję”. Każdego dnia spada na nas sporo obowiązków. Jeśli jednak jesteśmy w bliskości z Panem Bogiem, mamy pewność, że nie pozwoli, byśmy byli przeciążeni.

Warto również myśleć o powyższych słowach Psalmu, gdy mamy poczucie winy, że odpoczywamy. Wszechmocny sam odpoczywał siódmego dnia po stworzeniu świata! Wytchnienie jest więc czymś naturalnym i dobrym.

Aby odpowiednio się zregenerować, musimy poukładać sobie nasze priorytety. Czy Pan Bóg jest dla mnie najważniejszy? Zdarza się niestety, że to praca jest na pierwszym miejscu. Z jakiegoś powodu uciekamy od Stwórcy, od naszej rodziny, naszych relacji z bliskimi – na przykład w pracoholizm. Czasem nawet rozczarowani wszystkim wokół (w tym pracą), wpadamy w stany depresyjne, a w końcu w depresję. Pan Bóg może jednak załagodzić każde zranienie, jeśli Mu zaufamy. We wcześniej przytoczonym Psalmie w wersecie 12 czytamy: „Jeden raz przemówił Bóg, a dwa razy to usłyszałem, że moc należy do Boga”. Bóg może wszystko, i nie musi tego powtarzać dwa razy – a mimo to jego Słowo wszędzie dociera!

Ewangelicki etos pracy nie wymaga od nas, byśmy zaharowywali się na śmierć. Polega on na tym, żeby pracą wypełniać nasze powołanie, ale nie kosztem relacji, odpoczynku czy zdrowia. Pan Bóg przygotował dla każdego wspaniałą służbę – czy to w pracy zawodowej, czy w obowiązkach w społeczności wierzących. Dlatego pozwólmy Bożemu Duchowi, aby nami kierował – wypełniajmy tylko te służby, do których jesteśmy przeznaczeni – inaczej szybko się wypalimy.

Uzbrojeni w słowa Ojca – bądźmy tam, gdzie naprawdę jesteśmy potrzebni! Przed nami wiele trudnych wyzwań, jednak z Bożą łaską jesteśmy w stanie im sprostać. Pan Bóg bardzo dobrze zaprojektował nasze życie, tylko musimy Mu zaufać. Dlatego życzę nam, żeby nasza praca była owocna i lekka, i aby Ojciec prowadził nas każdego dnia!