Jezus opowiedział kiedyś krótką, ale mocną przypowieść: „Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną” (Mt 15,14). Słowa te skierował do faryzeuszy i uczonych w Piśmie – ludzi głęboko religijnych, którzy cieszyli się ogromnym autorytetem.
W czasach Jezusa należeli do najważniejszych osób w lokalnej społeczności. Zajmowali honorowe miejsca w synagogach, byli zapraszani do domów pobożnych Żydów, korzystali ze szczególnych przywilejów i mogli zasiadać w Sanhedrynie. Podczas nabożeństw odczytywali Torę i prowadzili modlitwy. Byli przewodnikami duchowymi dla innych. Dlaczego zatem Jezus nazywa ich ślepymi?
Mówi się, że gdy człowiek traci wzrok, pozostałe zmysły stają się bardziej wyczulone. Miałem okazję przekonać się o tym podczas wizyty z grupą młodzieżową na Niewidzialnej wystawie w Warszawie. To niezwykłe miejsce zostało stworzone przez osoby niewidome, aby pokazać, jak wygląda codzienne życie bez możliwości posługiwania się wzrokiem.
Naszym przewodnikiem był pan Michał, który stracił wzrok w młodym wieku. W całkowitej ciemności poruszał się z niezwykłą pewnością, podczas gdy my co chwilę potykaliśmy się, szukaliśmy rękami ścian i próbowaliśmy odnaleźć właściwy kierunek.
W pewnym momencie znaleźliśmy się na ruchliwej ulicy. Nie mogliśmy nic zobaczyć, ale słyszeliśmy szum drzew, odgłosy przejeżdżających samochodów i klaksony. Dotykałem chropowatej kory drzew, a po chwili poczułem pod stopami zimną wodę – nie zauważyłem kałuży, bo przecież nie mogłem jej zobaczyć. To doświadczenie uświadomiło mi, jak bardzo na co dzień polegamy na wzroku.
Najbardziej zapadły mi jednak w pamięć słowa pana Michała na zakończenie spotkania. Powiedział, że mimo utraty wzroku chce być traktowany jak każdy inny człowiek. Dodał, że wcale nie przeszkadza mu, gdy ktoś mówi do niego: „Do widzenia”. To zwykłe słowa, za którymi kryje się szacunek i normalność.
Po tej wizycie jeszcze lepiej zrozumiałem, z jakimi wyzwaniami mierzą się osoby niewidome. Jednocześnie nabrałem do nich ogromnego szacunku. Dziś wiele z nich prowadzi aktywne i samodzielne życie – czytają książki w alfabecie Braille’a lub słuchają audiobooków, korzystają z Internetu i poczty elektronicznej, pracują, podróżują i poruszają się po mieście samodzielnie albo z pomocą psa przewodnika. Nie poddają się, lecz uczą się żyć w rzeczywistości, która postawiła przed nimi dodatkowe wyzwania.
Inaczej było z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie. Choć mieli sprawny wzrok, nie potrafili dostrzec tego, co najważniejsze. Nie rozpoznali w Jezusie obiecanego Mesjasza. Zamiast otworzyć się na prawdę, pozwolili, by ich serca zostały zaślepione pychą, zazdrością i nienawiścią. To właśnie o takiej ślepocie mówi Jezus.
Można przecież doskonale widzieć, a jednocześnie nie zauważać drugiego człowieka. Można przechodzić obok osób samotnych, odrzuconych, chorych czy zmagających się z niepełnosprawnością i udawać, że ich problem nas nie dotyczy. Taka ślepota nie dotyczy oczu, ale serca. I właśnie przed nią Jezus chce nas przestrzec.
„Zwiastun Ewangelicki” 13–14/2026



