miniatura

„Miłość braterska niechaj trwa. Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli. Pamiętajcie o więźniach, jakbyście współwięźniami byli, o uciskanych, skoro sami również w ciele jesteście”.
Hbr 13,1–3

Często mam wrażenie, że żyjemy w świecie, który jest wiecznie głodny. Choć w naszym kraju rzadko brakuje chleba, to jesteśmy głodni akceptacji, bezpiecznego życia, sensu życia, a przede wszystkim prawdziwej, autentycznej miłości. Każdy próbuje ten głód zaspokoić na swój sposób: kupuje, goni za sukcesem, ucieka w wirtualny świat. Słowo Boże mówi, że jedynym, który może zaspokoić głód naszej duszy, jest Bóg. A kiedy my jesteśmy napełnieni Bożą łaską, to potrafimy karmić głodny świat miłością, którą otrzymaliśmy.

Autor Listu do Hebrajczyków podaje nam trzy przykłady na to, jak w codziennym życiu przekazywać miłość innym. Być może uważa je za najważniejsze ze względu na sytuację zborów, do których kieruje swój list.

Miłość braterska niechaj trwa”. Społeczność braci i sióstr w Jezusie to parafia, zbór. Czy wraz z upływającym czasem osłabła ich braterska miłość? W świecie, w którym więzi są kruche i łatwo je zerwać, chrześcijańska wspólnota jest miejscem, gdzie miłość nie jest tylko chwilowym impulsem, a człowiek nie zostaje odtrącony, zapomniany.

Co nas łączy w naszej parafii? Czy tylko to, że siedzimy razem w ławce podczas nabożeństwa? A może uczestnictwo we wspólnej wycieczce lub pomoc przy zorganizowaniu pikniku? To chyba za mało.

Trwać w braterskiej miłości – to znaczy budować głębokie, oparte na zaufaniu relacje, które są odporne na codzienne trudności; dzielić się wzajemnie swoimi myślami i uczuciami bez obaw przed oceną; darzyć serdecznością, pomagać, okazywać szacunek, życzliwość i troskę o ziemskie i wieczne szczęście drugiego człowieka. Nasza miłość ma trwać, bo miłość Boga do nas nie ma końca.

Gościnności nie zapominajcie”. W kontekście ewangelicznej historii o nakarmieniu pięciu tysięcy (por. J 6,1–15) gościnność to zaproszenie kogoś do swojego stołu. Abraham ugościł trzech wędrowców w dąbrowie Mamre, nie wiedząc, że gości samego Boga (por. 1 Mż 18,1nn). Pomyślmy, jak często drzwi naszych mieszkań i serc są tak szeroko otwarte dla naszych bliźnich, jak wejście do namiotu Abrahama? Czy nawet niezaproszeni goście są u nas mile widziani i wyciągamy do nich pomocną dłoń? Gościnność to otwartość serca, która widzi w przybyszu, uchodźcy, przyjacielu czy samotnym sąsiedzie kogoś posłanego do nas przez Boga.

Pamiętajcie o więźniach”. Autor listu mówi o tych, którzy więzieni byli z powodu wiary w Jezusa i głoszenia Jego Ewangelii. Jest wiele miejsc na świecie, gdzie chrześcijanie są prześladowani, więzieni, tracą życie. Łatwo jest kliknąć smutną emotikonkę w Internecie lub westchnąć nad ludzką tragedią przekazaną w wiadomościach. Słowo Boże wzywa nas jednak do czegoś więcej: „jakbyście współwięźniami byli”. Mamy poczuć ten sam chłód, ten sam strach i ten sam ból, który czuje nasz brat lub siostra. Dzisiaj więzieniem może być choroba, depresja, długi, samotność. Okazujmy empatię i nie zostawiajmy bez pomocy cierpiących i samotnych.

Skąd wziąć na to wszystko siłę, by ciągle dawać, gościć, pamiętać i współczuć, skoro sami często czujemy się zmęczeni i odczuwamy pustkę w środku? Nasza miłość nie bierze się z własnych, ograniczonych zasobów. My nie produkujemy miłości – my ją tylko przekazujemy dalej! Otrzymujemy ją od Jezusa, który nas ukochał. On, Chleb Żywota, karmi nas i zapewnia: „A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni” (Mt 28,20). Dopiero wtedy, gdy przyjmiemy to nasycenie od Boga, możemy iść i dawać, i nie bać się, że dla nas zabraknie. Amen.