miniatura

„W tym czasie odezwał się Jezus i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Zaprawdę, Ojcze, bo tak się Tobie upodobało. Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie”.
Mt 11,25–30

Słowa Jezusa zapisane w Ewangelii Mateusza mogą wydawać się nielogiczne: przed mądrymi i roztropnymi zakryte, dla prostych zrozumiałe? Jarzmo, które ze swej natury jest obciążeniem i często udręką, ma być miłe i lekkie… Pytamy: O co chodzi? To wbrew naturze i logice.

Jezus posługuje się paradoksem, ale tak naprawdę mówi o pysze, o ludzkiej pysze. On nie potępia ludzi mądrych i wykształconych, On mówi: Nie od waszego poznania zależy zbawienie. To nie wiedza, wykształcenie i liczba przeczytanych książek czynią człowieka pobożnym i gotowym na przyjęcie Słowa Bożego.

Często zdobyta wiedza i naukowe tytuły prowadzą do – uzasadnionego – podziwiania innych, okazywania im szacunku. Ale to może sprawić, że podziwiany, mądry człowiek dojdzie do przekonania, że jest lepszy od innych, że wie lepiej od innych, rozumie lepiej niż inni. Z kolei to może przyczynić się do zarozumiałości i pychy. Ponadto, człowiek chciałby wszystko zrozumieć, przeanalizować i zdefiniować, ale to, że wiem, co jest dobre, nie jest równoznaczne z czynieniem dobra. To, że znam Ewangelię, nie jest równoznaczne z wiarą w Jezusa Chrystusa, w Jego ukrzyżowanie i zmartwychwstanie.

Wiary nie można zmierzyć ani zważyć, nawet zrozumieć ją jest bardzo trudno. Jest stanem ducha, jest pewnością w sercu, jest przekonaniem, że On jest, że prowadzi mnie i działa w moim życiu. I to jest cudowny dar: „Zaprawdę, Ojcze, bo tak się Tobie upodobało” (Mt 11,26).

Być uczniem Jezusa Chrystusa, to nie oznacza: wiedzieć, znać, analizować i teoretyzować, ale to znaczy – wierzyć i żyć zgodnie z tą wiarą! To znaczy także mieć tylko jeden wzór do naśladowania – Pana i Mistrza: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca”.

Zakon nakładał na ludzi Starego Przymierza wiele kultowych obowiązków. Rabini mawiali często o „jarzmie Zakonu”, o „brzemieniu przykazań”. Podkreślali, że życie zgodne z Bożą wolą jest trudne, pełne obowiązków, wyrzeczeń i poświęceń. Niewielu jest w stanie temu podołać i z pewnością stwierdzić: „Tak, ja żyję zgodnie z Bożymi przykazaniami”. Przypomnijmy sobie, do jakiej rozpaczy doprowadzała Marcina Lutra – zakonnika chęć wypełniania wszystkich nakazów i praktyk zakonnych. A choćby nie wiadomo jak się starał, na końcu i tak pozostawała mu rozpacz.

Jest pewna krótka historia, która dobrze pokazuje, czym jest Chrystusowe brzemię. Pewien chłopiec codziennie nosił do szkoły swojego niepełnosprawnego, młodszego brata. Ktoś patrząc z podziwem na jego wysiłek powiedział: „Chłopcze, nosisz ogromny ciężar”. Chłopiec zaś odpowiedział: „To nie ciężar, to mój brat”.

Dla ukochanej osoby potrafimy zrobić bardzo wiele i wiele poświęcić, a jednak nie patrzymy na nasze poświęcenia jak na trudną ofiarę, nie doprowadza nas do rozpaczy i złości. Cieszymy się z każdego uśmiechu „mojego brata”.

Miłość nie jest brzemieniem, mimo że często wymaga wielu ofiar i poświęceń. Miłość Jezusa Chrystusa uzdalnia nas do dawania, do służby, do dzielenia się nawet wtedy, gdy sami nie mamy zbyt wiele. Jarzmem Chrystusa jest wiara, a Jego brzemieniem miłość. Jeśli z wiarą przyjmujemy miłość, jaką On nam okazuje i jaką nam daje, stajemy się wolni w dawaniu i służbie, i wiele będziemy potrafili poświęcić.

Jezu! Nałóż na mnie Twoje jarzmo i Twoje brzemię, aby moje świadectwo było prawdziwe, abym służyła z radością, a Twoje Słowo przyjmowała w prostocie serca. Amen.