miniatura

Przed nami wakacje! Chyba wszyscy, od siódmego roku życia aż do końca studiów, czekamy na te dwa – trzy miesiące laby – prawdziwego chillu. Nie musimy się już przejmować ocenami, obowiązkami związanymi z nauką. Przed nami czas odpoczynku, chwile oddechu.

W trakcie wakacji zawieszone są różne aktywności. Skończyły się mecze ligowe piłki nożnej. Niektóre programy telewizyjne również mają przerwę. Podobnie jest w Kościele. Koniec roku szkolnego i akademickiego, a więc i przerwy w młodzieżówkach i spotkaniach studenckich.

I co? Część z nas po prostu potrzebuje restartu, naładowania społecznych bateryjek, by później od września mieć nową energię i zapał do angażowania się w swoich grupach parafialnych. Inni już od początku lipca wyczekują kolejnej młodzieżówki, bo przecież tam są kumple, koleżanki. Tam czują się świetnie i mogą być sobą.

Moim zdaniem przerwa od spotkań młodzieżowych jest dobra. To jak urlop w pracy. Nie można pracować przez kilka lat bez przerwy nawet w miejscu, które kochamy, bo w końcu przyjdzie zmęczenie materiału, może wypalenie. Potrzebujemy odpoczynku. To naturalne. Działa to też w przypadku młodzieżówek i wszystkich innych spotkań w naszych parafiach. Chyba lepiej mieć chwilę oddechu niż lecieć na oparach przez kolejny rok.

Choć regularne spotkania mają wakacyjną przerwę, nie oznacza to całkowitego zaniknięcia życia w parafiach. Organizowane są różne obozy. Mamy też Tydzień Ewangelizacyjny w Dzięgielowie oraz półkolonie dla dzieci, gdzie angażuje się wiele osób z młodzieży. Do tych aktywności bardzo wszystkich zachęcam. Zawsze jest to coś innego, odskocznia od rutyny.

Wakacje – pauza, przerwa… Czy jest to w takim razie również przerwa od Pana Boga?

Myślę, że większość z nas odruchowo odpowie: „Oczywiście, że nie”. A jednak warto się nad tym chwilę zastanowić. Choć nie planujemy robić sobie wakacji od Boga, czasami właśnie tak wygląda nasza codzienność. Kiedy kończą się regularne spotkania młodzieżowe, gdy nie ma cotygodniowych wydarzeń, łatwo wpaść w rytm, w którym wiara schodzi na dalszy plan.

W ciągu roku szkolnego czy akademickiego wiele rzeczy pomaga nam pamiętać o Bogu. Są nabożeństwa, spotkania młodzieżowe, studenckie, próby zespołów, różne wydarzenia parafialne. Widujemy się regularnie z ludźmi, którzy mają podobne wartości i zachęcają nas do życia z Chrystusem. Wakacje zmieniają ten rytm. Wyjeżdżamy, spędzamy czas z rodziną i znajomymi, odpoczywamy. To wszystko jest dobre i potrzebne, ale właśnie wtedy łatwo sprawdzić, czy nasza relacja z Bogiem opiera się jedynie na wydarzeniach i spotkaniach, czy rzeczywiście jest czymś osobistym.

Przecież relacja z Bogiem nie działa jak rok szkolny. Nie kończy się wraz z rozdaniem świadectw i nie rozpoczyna na nowo pierwszego września. Pan Bóg nie wyjeżdża na urlop. Nadal jest obecny w naszym życiu, troszczy się o nas i chce być blisko nas każdego dnia – zarówno wtedy, gdy siedzimy w szkolnej ławce, jak i wtedy, gdy odpoczywamy na plaży, w górach czy po prostu w domu.

Może więc warto spojrzeć na wakacje nie jako na czas przerwy od wiary, ale jako na okazję do przeżywania jej trochę inaczej. Może właśnie teraz jest więcej czasu, by spokojnie przeczytać fragment Biblii, zatrzymać się na modlitwie albo zwyczajnie podziękować Bogu za odpoczynek, ludzi, których stawia na naszej drodze i wszystkie doświadczenia, które nas czekają.

Wakacje są potrzebne. Potrzebujemy odpoczynku od wielu obowiązków i aktywności. Ale od relacji z Bogiem nie potrzebujemy odpoczynku. Wręcz przeciwnie – to właśnie w Nim możemy znaleźć prawdziwe odświeżenie i siłę na kolejne wyzwania. Dlatego korzystajmy z wakacji, odpoczywajmy, podróżujmy, spotykajmy się z ludźmi, ale pamiętajmy również o Tym, który jest z nami przez cały rok.