miniatura

Jako ksiądz w niewielkiej parafii, gdzie ludzie jeszcze wciąż patrzą sobie w oczy częściej niż w ekrany telefonów, długo miałem wrażenie, że to, co dzieje się w Internecie oraz w mediach społecznościowych, jest jak odległa burza – słychać grzmoty, ale tu, gdzie stoję, deszcz nie pada. Dziś już wiem, że to złudzenie. Ta burza dotarła także do nas, do miast i wiosek, do dużych i małych parafii. Hejt w Sieci, bo o nim mowa, nie jest już anonimowym zjawiskiem „gdzieś tam”. Dotyka konkretnych ludzi, konkretnych parafii i – nie ukrywajmy – także Kościoła i konkretnych duchownych. Niekiedy internetowe wpisy przybierają formę krytyki, która mogłaby być początkiem rozmowy, jednak zbyt często stają się czymś znacznie bardziej destrukcyjnym: pogardą, uproszczeniem, a nawet mową nienawiści. I żeby była jasność – nie piszę tego, żeby[...]

Musisz się zalogować aby zobaczyć zawartość. Proszę . Nie masz konta? Przyłącz się