„Nikomu złem za złe nie oddawajcie, starajcie się o to, co jest dobre w oczach wszystkich ludzi. Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie. Najmilsi! Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan. Jeśli tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeśli pragnie, napój go; bo czyniąc to, węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”.
Rz 12,17–21
Zapewne wszyscy z nas spotkali się kiedyś z pojęciami zemsta czy pomsta. Nie chodzi tutaj jednak o słynny zwrot prawny „Oko za oko. Ząb za ząb”, występujący zarówno w starożytnych kodeksach prawnych, na przykład Hammurabiego, jak i w 2. Księdze Mojżeszowej. Mówię o pomstach, zemstach dokonywanych nie drogą sądową – jako wyraz sprawiedliwości w duchu prawa – ale tak zwanego wzięcia sprawy w swoje ręce, czyli samosądu.
W różnych kulturach pojawiają się tego rodzaju zemsty, najczęściej z powodu zabójstwa kogoś bliskiego z danego rodu – i to nieważne, czy umyślnego, czy nieumyślnego – ale mogą występować również w przypadku kradzieży, upokorzenia, zniesławienia itp. Różnego rodzaju krwawe zemsty rodowe występują na przykład w Albanii pod nazwą gjakmarrja, na Sycylii zwane vendettą, znane są samosądy wśród rdzennej ludności Papui-Nowej Gwinei. Krwawa pomsta w tych czy innych kulturach traktowana jest jako coś zupełnie normalnego, naturalnego, a często też obowiązkowego – i to nierzadko w kulturach chrześcijańskich.
Może i my sami, nieraz kierowani emocjami, słysząc o kolejnych zbrodniach (szczególnie tych wobec dzieci), zastanawiamy się, jaka kara będzie adekwatna dla sprawcy. Czasem, gdy emocje biorą górę, zdarzają się samosądy, nierzadko na ludziach niewinnych.
W przytoczonym tekście kazalnym apostoł Paweł zachęca do stosowania innego rodzaju prawa niż prawo zemsty wobec tych, którzy względem nas zawinili. „Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu”. Nie oznacza to, że mamy być ślepi na krzywdę. Reagujmy! Ale nie mścijmy się, nie odtrącajmy tego człowieka i nie uważajmy, że jesteśmy od niego lepsi.
Czasem słysząc takie słowa, możemy się oburzać, bo najczęściej kojarzymy zemstę z wielkimi zbrodniami. Jak można wówczas się nie mścić i wybaczać? Spróbujmy jednak teraz zostawić wielkie zbrodnie i skupmy się na tym, z czym każdy ma do czynienia – na mszczeniu się w rzeczach codziennych. Zauważmy, że prawo zemsty stosujemy już od najmłodszych lat – dzieci oddają, gdy ktoś je uderzy – nawet niechcący, obrażają, gdy ktoś je obrazi. To coś naturalnego, niełatwo z tego zrezygnować. Słowa Pawła tyczą się jednak także i tego. Czy potrafimy nie oddać, nie obrazić, gdy ktoś nas obrazi, okradnie, porysuje nam samochód?
Zauważmy, że gdy oddajemy złem za zło, to wcale nim nie zwyciężamy. Gdy jeden krzyczy na drugiego, to trudno ich powstrzymać, zwłaszcza gdy emocje stają się coraz silniejsze. A może nawet dojść do rękoczynów. Wiele jednak potrafi zmienić wyciągnięta dłoń lub spokojny, pełen miłości ton głosu. Jeśli na swojej drodze spotkamy się po raz kolejny z sytuacją, w której ktoś nie będzie do nas pozytywnie nastawiony, spróbujmy na jego złość odpowiedzieć spokojem i uprzejmością.
Dlaczego jednak powinniśmy tak czynić? Tak bowiem wobec całej ludzkości postępował nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. On nie skorzystał z prawa zemsty wobec tych, którzy mu złorzeczyli, torturowali Go i w końcu zabili, ale zastosował prawo miłości – i dzięki temu prawu my wszyscy możemy otrzymać zbawienie i życie wieczne. Naśladujmy więc naszego Pana w codziennym życiu, a wiele się nauczymy, także w omawianej kwestii. Amen.
„Zwiastun Ewangelicki” 12/2026



