Zbliżają się duże kolokwia – jedno po drugim. Siedzisz już od kilku dni w książkach, ale ciągle masz wrażenie, że niczego nie pamiętasz. Gdy pytasz innych jak im idzie, słyszysz: „będę miał słuchawkę w uchu, koleżanka będzie mi czytać odpowiedzi”, „ja mam notatkę zapisaną na smartwatchu”, „mam odpowiedzi z poprzednich lat”. Nikt tak naprawdę nie próbuje się uczyć, a gdy słyszą, że ty to robisz, zaczynają się śmiać. Masz wrażenie, że to bezsensowny trud. Może faktycznie lepiej byłoby ściągnąć, przecież wszyscy tak robią.
Może ciebie to nie dotyczy, bo już pracujesz. Siedzisz w pracy, nie jest to co prawda poziom pracoholika, ale wykonujesz ją sumiennie. W ciągu dnia nie plotkujesz z koleżankami ani nie rozciągasz swoich przerw. Jedyną osobą, która jest równie zapracowana jak ty – to manager. Ale co dziwne – inni jakby mieli więcej czasu, mniej pracy. W końcu pytasz, jak oni to robią? Odpowiedź cię zaskakuje – niewykonaną pracę i tak nadrobi manager. Wszyscy się śmieją, że ty tyle pracujesz. To zasiewa w tobie myśl: „A może faktycznie odpuścić i nie robić wszystkich powierzonych zadań?”.
Nasze otoczenie często obniża nasze standardy. Gdy ty próbujesz zrobić wszystko jak należy, zaczynasz się czuć jak odludek. Zastanawiasz się, czy warto iść pod wiatr, bo inni wydają się szczęśliwsi, mniej zmęczeni. Ale czy to na dłuższą metę zda egzamin? Czy gdy wiedza z danego kolokwium będzie potrzebna, to wymigasz się bez konsekwencji, mówiąc: – A z tego akurat ściągałem. Albo co zrobisz, gdy nagle zmieni się manager i nie będzie chciał nadrabiać zaległej pracy, tylko będzie odbierał premię za niewywiązanie się z umowy?
Popatrzmy na historię Rachab – nic nie znaczącej nierządnicy. Gdy usłyszała, do czego zdolny jest Bóg Izraela, postanowiła Mu zaufać. Pomogła ukryć się Jego zwiadowcom w swoim domu. Pomimo nacisku ze strony króla, nie wydała ich w jego ręce, ale schowała na dachu. Wiedziała, że tylko tak może zapewnić sobie i swojej rodzinie bezpieczeństwo. Na pewno miała wiele wątpliwości, ale postanowiła stanąć wbrew wszystkiemu co znała, by dać się poprowadzić obcemu Bogu. Dzięki temu Izraelici poznali sytuację w Jerychu. Wysiłek Rachab został nagrodzony – jej rodzina ocalała i zamieszkała wśród ludu izraelskiego.
Myślę, że gdyby Rachab uległa swojemu królowi i wydała zwiadowców, Bóg i tak zdobyłby Jerycho. Ale nie zostałaby uratowana od śmierci dziewczyna, która uwierzyła, pomimo że nie widziała cudów Bożych. Na pewno sytuacja ta była stresująca, ale wiara i zaufanie były silniejsze od strachu. Rachab wiedziała – mimo chwilowej niedogodności – że końcowy efekt jest tego wart.
Czy Rachab było łatwo iść pod prąd? Czy tobie jest łatwo mierzyć się z przeciwnościami? To zawsze jest wielkim wyzwaniem. Jednak ostatecznie opłacało się postąpić inaczej niż wszyscy. Dzięki temu wykonał się Boży plan – zwiadowcy przeżyli i byli bezpieczni. Postępowanie zgodne z Bożymi standardami może więcej kosztować i nieść ze sobą nieprzyjemne konsekwencje – żyjemy w grzesznym świecie. Pamiętajmy jednak, że na końcu czeka na nas nagroda: „Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli” (1 Kor 9,24).
„Zwiastun Ewangelicki” 10/2026



