Nabożeństwo trafia w pierwotną potrzebę człowieka. Daje obecność, rytm, wspólny język, poczucie, że „nie jestem sam”. Jest jednak czymś więcej niż plastrem na samotność, bo prowadzi do sacrum, do spotkania z Bogiem. Badania wciąż wracają do tego samego wniosku: więzi społeczne realnie wpływają na zdrowie i długość życia, a izolacja potrafi człowieka fizycznie „zjadać”. I dlatego „samotny wilk” z filmów jest świetnym bohaterem, tylko że to zwykle nie on przekazywał swoje geny dalej. My jesteśmy spadkobiercami tych, którzy trzymali się wspólnoty, wracali do ognia, do ludzi, do rytuału. Człowiek jest gatunkiem stadnym nie z mody, ale z konstrukcji. W tym sensie nabożeństwo trafia w bardzo pierwotną potrzebę. Daje to, czego brakuje w świecie rozproszonym: obecność, rytm, wspólny język, poczucie, że „jestem widziany”, „nie[...]
Musisz się zalogować aby zobaczyć zawartość. Proszę Login. Nie masz konta? Przyłącz się



