miniatura

Przypowieści Jezusa odczytane na nowo

Pewien gospodarz postanowił stworzyć coś naprawdę wyjątkowego: założył winnicę, otoczył ją solidnym murem, zbudował nowoczesną tłocznię, a nad całością postawił wieżę – nie tylko mieszkalną, lecz także obronną. Włożył w to przedsięwzięcie serce, czas i niemałe środki.

Gdy wszystko było gotowe, oddał winnicę w dzierżawę rolnikom i wyjechał, ufając, że jego praca będzie przynosić owoce. Rolnicy jednak okazali się ludźmi o sercach z kamienia. Zamiast uczciwie gospodarzyć i oddawać należną część plonów, zaczęli knuć. Uznali, że skoro właściciel jest daleko, to mogą zachować wszystko dla siebie. Bunt zakiełkował w ich sercach szybciej niż winorośl na żyznej ziemi – i był o wiele bardziej toksyczny.

Gdy właściciel winnicy postanowił zebrać od nich należną mu część dochodów, wysłał do nich swojego sługę. Rolnicy jednak pobili go i odesłali z niczym. Kolejnych służących traktowali jeszcze gorzej – jednych ranili, innych zabili. Właściciel wysłał jeszcze swojego jednego, ukochanego syna. Liczył, że jego uszanują. Oni jednak uznali, że jeśli zabiją dziedzica, winnica przypadnie im. Finał jest znany – zamordowali syna i wyrzucili go poza winnicę.

Przed świętami wielkanocnymi pewna młoda osoba powiedziała mi coś, co zapadło mi w pamięć. Według niej, źródło wielu ludzkich krzywd tkwi w lęku. Ludzie potrafią być okrutni, bo panicznie boją się, że sami zostaną skrzywdzeni. Atakują, zanim ktoś zdąży ich zaatakować. Zabierają, zanim ktoś im coś odbierze. Ranią, zanim ktoś ich zrani.

Ten mechanizm – tak boleśnie znajomy – widać w tej przypowieści jak na dłoni. Dzierżawcy nie zaczynają od nienawiści. Zaczynają od lęku, że właściciel wróci i upomni się o swoje. Że stracą to, co nie należy do nich. Obawiają się, że ktoś ich prześwietli, rozliczy, zdejmie maskę. Ten lęk, jeśli nie zostanie nazwany i oddany Bogu, szybko zamienia się w agresję, podejrzliwość, a w końcu w przemoc.

Jezus, opowiadając tę historię, nie chce jedynie wywołać w nas oburzenia zachowaniem dzierżawców. On chce nas zapytać: Gdzie w moim życiu działam z lęku, a nie z miłości? Kogo odpycham, bo boję się, że mnie zrani? Kogo traktuję jako zagrożenie i dlaczego?

Krzyż Jezusa jest odpowiedzią na ten nasz ludzki lęk. Bóg nie odpowiada na przemoc przemocą, lecz uległością. Na strach nie odpowiada grozą, lecz łagodnością. Na ludzką nienawiść Bóg odpowiada miłością, której udziela każdemu, kto pragnie jej doświadczyć bez lęku.