miniatura

„Nakazujemy wam, bracia, w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyście stronili od każdego brata, który postępuje wbrew porządkowi, a nie według nauki, którą od nas otrzymaliście. Sami przecież wiecie, jak należy nas naśladować, ponieważ nie postępowaliśmy wśród was wbrew porządkowi ani u nikogo nie spożywaliśmy chleba za darmo, ale w trudzie i mozole pracowaliśmy dniem i nocą, aby nikogo z was nie obciążać. Nie dlatego, że nie mamy do tego prawa, ale po to, abyśmy mogli samych siebie dać wam jako przykład do naśladowania. Gdy bowiem byliśmy u was, to nakazywaliśmy wam: Jeśli ktoś nie chce pracować, niech też nie je”.
2 Tes 3,6–10

O nie! Znowu poniedziałek! Pewnie słyszymy to nieraz, z ust wielu osób: uczniów, studentów, ludzi pracujących. Poniedziałek zwykle rozpoczyna kolejne dni pracy, a to oznacza koniec wolnego, koniec pięknego weekendu, gdy można było odpocząć, bawić się, spędzać czas ze znajomymi. Ludzie zdecydowanie wolą weekendy – szczególnie te długie – święta, wakacje, urlopy, a pracę najczęściej traktują jako uciążliwy obowiązek.

Czym dla nas powinna być praca? W Liście do Tesaloniczan apostoł Paweł dosadnie pisze: „Jeśli ktoś nie chce pracować, niech też nie je”.

Po pierwsze, praca jest ustanowiona przez Boga i jest naszym obowiązkiem. Już w stworzeniu Bóg pokazał nam własny przykład: sześć dni wypełnionych stwórczą pracą wszechświata, roślin, zwierząt, a w końcu człowieka. Pierwsi ludzi również otrzymują zadanie, pracę do wykonania: „I wziął Pan Bóg człowieka i osadził go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł” (1 Mż 2,15). Zauważmy, że było to przed upadkiem człowieka w grzech, a więc praca jest Bożym planem dla człowieka, a nie jakąś karą! Upadek w grzech sprawił niestety, że praca nie jest już tak łatwa i przyjemna, i nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty. Po upadku Bóg mówi do Adama: „W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty” (1 Mż 3,19).

Po drugie, w naszej pracy powinniśmy być sumienni i wykonywać ją najlepiej jak umiemy. W Nowym Testamencie znajdujemy kilka razy nawoływanie, by chrześcijanie wykonywali swoją pracę dla Boga. I nie chodzi tu tylko o tych, którzy służyli w zborze, ale o każde zajęcie, każdy rodzaj pracy. Widzimy tę zależność już w Starym Testamencie. Hebrajskie słowo awoda oznacza zarówno pracę, trud, jak również służbę dla Pana, oddawanie czci. Tak więc każda nasza praca ma być również sposobem na uwielbianie Boga. Apostoł Paweł pisze do Koryntian: „A więc: Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą (1 Kor 10,31).

Przyznajmy, że coraz łatwiej ulegamy innymi postawom. Pracę utożsamiamy tylko ze sposobem na zdobycie pieniędzy i staramy się oszczędzać, szukając odpowiedzi na pytanie: „jak to zrobić, żeby zarobić, a się przy tym nie narobić”. Jeśli praca jest słabo płatna, naszym zdaniem niezbyt ważna, to nie przykładamy się zbytnio. Znane jest też powiedzenie: pracuję tylko wtedy, gdy szef patrzy. Ale w takim razie nawet trzymając się tego powiedzenia, pamiętajmy, że nasz Bóg (szef), widzi nas cały czas i On wie o nas wszystko!

 Znany kaznodzieja Charles Spurgeon zapytał raz młodą dziewczynę, która była służącą w pewnej rodzinie, czy coś się zmieniło w jej życiu, odkąd została chrześcijanką. Odpowiedziała pokornie: „Teraz zamiatam również pod dywanami”.

Po trzecie, nasza praca powinna służyć wspólnocie. I nie chodzi wcale o przywoływanie propagandowych haseł poprzedniego w naszym kraju ustroju, ale o biblijną zasadę, o której pisał też apostoł Paweł. W liście do zboru w Tesalonice Paweł przypomina, że praca ma służyć całej wspólnocie. Największy zarzut wobec ludzi w zborze dotyczył tego, że nie chcieli pracować, a tylko korzystać z dóbr wspólnoty. Podejmując więc różne zadania, chciejmy też pamiętać o innych, nie koncentrujmy się tylko na sobie.