miniatura

Jezus wjeżdża na osiołku do Jerozolimy. Na ulicach nie ma tłumów. Mieszkańcy kryją się w podziemnych schronach. Turyści omijają miasto z daleka. Nie słychać okrzyków „hosanna”. Zamiast nich – wycie syren i świst pocisków. Nikt nie rzuca gałązek palmowych. Fruwają rakiety, drony, odłamki. Dla kogo jest to „miasto pokoju”? Dla żydów, chrześcijan, muzułmanów? Targane od wieków konfliktami, podbijane i odzyskiwane, burzone i odbudowywane. Budzące namiętności, skrajne emocje, zachwyt i gniew. Drażliwy pomost łączący Europę, Afrykę i Azję. Wybuchowy styk religii, kultur i nacji. Gordyjski węzeł interesów, marzeń i racji. Miasto Dawida? Jezusa? Mahometa? Miejsce Bożej chwały i męki, miasto profetycznych nadziei? Są ci, którzy wierzą, że pojawi się tu Mahomet. I ci, którzy oczekują nadejścia nieznanego jeszcze Mesjasza. I my –[...]

Musisz się zalogować aby zobaczyć zawartość. Proszę . Nie masz konta? Przyłącz się