Mówi się, że studia to najlepszy czas w życiu. Trudno jednoznacznie to ocenić, ale z pewnością jest to okres, w którym, spotykając ludzi często z zupełnie różnych środowisk, możemy skonfrontować nasze dotychczasowe założenia o świecie z odmiennymi punktami widzenia i ocenić ich rzeczywistą wartość.
Dotyczy to również spraw wyznaniowych. Zapewne wielu z nas pochodzi z miejsca czy środowiska, gdzie sporo osób jest tego samego wyznania co my. W takich okolicznościach kwestia tego, że jesteśmy ewangelikami staje się dość przezroczysta i schodzi na dalszy plan. Inaczej jest natomiast, kiedy opuszczamy rodzinne strony i rozpoczynamy kolejny etap życia w całkowicie nowym miejscu. Gdy układamy sobie życie i znajomości na nowo, poznając osoby z odmiennych środowisk i różnego pochodzenia – dotychczasowe przekonania nabierają nowego znaczenia.
Czegoś podobnego zaznałem, rozpoczynając kilka lat temu studia w Warszawie. Doświadczyłem wtedy wielu ciekawych sytuacji, które ugruntowały we mnie przeświadczenie o wartości bycia ewangelikiem.
Były to między innymi rozmowy ze znajomymi ze studiów. Dla większości z nich byłem pierwszą osobą ewangelickiego wyznania, z jaką rozmawiali. Mimo że należeli do innych Kościołów lub określali się jako niewierzący, wypowiadali się o naszym Kościele na ogół z życzliwością i szacunkiem. Wzmocniło to moje przywiązanie do własnych przekonań religijnych. Kilku moich znajomych stwierdziło nawet, że moje wyznanie wydaje im się sensowniejsze od ich własnego!
Odkrywcze były też dla mnie rozmowy na temat zwyczajów religijnych. Doświadczenia małych szoków kulturowych, kiedy tradycje traktowane przeze mnie jako oczywiste były dla moich znajomych czymś nieznanym – i vice versa – sprawiły, że czułem chęć dbania o te zwyczaje i ich kontynuowanie.
Życie w dużym mieście sprawiło również, że doceniłem przestrzeń i poczucie wspólnoty, jaką daje nasz Kościół. Trzeba powiedzieć, że naprawdę jest on miejscem, gdzie można poczuć się jak u siebie, gdzie przez różne inicjatywy, jak na przykład grupy studenckie, ale i przez uczestnictwo w normalnych nabożeństwach można znaleźć poczucie sensu i brać udział w wartych zaangażowania wydarzeniach.
Wreszcie, bycie ewangelikiem jest dla mnie osobiście ważne ze względu na żywotność naszego wyznania w Polsce. Obecnie ukazuje się coraz więcej książek, filmów i treści w mediach społecznościowych, które opowiadają historię luteran w naszym kraju. Biorąc pod uwagę historię XX wieku, wcale nie było oczywiste, czy Kościół ewangelicki przetrwa do współczesnych czasów. Gdy jednak teraz, w demokratycznym państwie, możemy być kim chcemy, gdy są osoby, które z własnej woli przyłączają się do naszego Kościoła – nie pozostaje nam nic innego, jak cieszyć się tą wolnością i wykorzystywać ją do utrzymania naszej społeczności. I wywierania dobrego wpływu na świat.
„Zwiastun Ewangelicki” 5/2026



