miniatura

„I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Stań na nogi, a będę z tobą rozmawiał! A gdy przemówił do mnie, wstąpił we mnie Duch i postawił mnie na nogi, i słyszałem tego, który mówił do mnie. I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Posyłam cię do synów izraelskich, do narodu buntowników, którzy zbuntowali się przeciwko mnie, zarówno oni jak i ich ojcowie odstąpili ode mnie i odstępują aż do dnia dzisiejszego, do synów o zuchwałej twarzy i nieczułym sercu – do nich cię posyłam, a ty mów do nich: Tak mówi Wszechmocny Pan, A oni – czy będą słuchać, czy nie – bo to dom przekory – poznają, że prorok był wśród nich”.
Ez 2,1–5

Czy spoglądaliście dzisiaj w lustro? Co w nim zobaczyliście: niewyspaną twarz, nowe zmarszczki, kilka siwych włosów? A może starannie ułożoną fryzurę? Lustro towarzyszy nam codziennie. Pokazuje to, co zewnętrzne, widzialne, łatwe do ocenienia.

A czy próbowaliście kiedyś spojrzeć w swoje oczy – tak naprawdę, tak uważnie? Gdy patrzymy sobie w oczy, uruchamia się coś więcej niż tylko wzrok. Zaczyna mówić sumienie. Człowiek staje wobec prawdy o sobie samym. Lustro nie kłamie. Pokazuje rzeczywistość taką, jaka jest.

Dlatego proroka można porównać do lustra. Prorok przekazuje prawdę – nie swoją, lecz Bożą. Nie mówi tego, co ludzie chcą usłyszeć, ale to, co mówi Pan. W prorockim zwiastowaniu człowiek może przejrzeć się jak w lustrze i zobaczyć rzeczywisty stan swojej wiary. A to nigdy nie jest łatwe.

W historii Izraela prorocy pełnili niezwykle ważną rolę. Byli doradcami królów, stróżami moralnego porządku, wreszcie – sumieniem narodu. Czuwali, by ogień wiary nie zgasł. Nie bali się mówić rzeczy niewygodnych, niepopularnych, sprzecznych z obowiązującą „poprawnością polityczną”. Upominali władców, demaskowali niewierność kapłanów, wzywali lud do nawrócenia.

Przytoczony tekst biblijny opisuje powołanie Ezechiela – proroka działającego w jednym z najtragiczniejszych momentów historii Izraela. Jerozolima została zdobyta przez wojska babilońskie. Król Judy, Joakin, poddał miasto, a Nebukadnezar wywiózł do niewoli elitę narodu. Wśród wysiedleńców znalazł się młody kapłan Ezechiel. Pięć lat później Bóg powołał go na proroka.

Jego zadanie było wyjątkowo trudne. Miał mówić do ludzi, którzy nie chcieli słuchać. Miał głosić, że bez nawrócenia nie będzie ocalenia, a bez pokuty – wolności. Ezechiel stawał się Bożym lustrem dla narodu o zuchwałej twarzy i nieczułym sercu.

Izraelici czcili obce bóstwa, dopuszczali się bałwochwalstwa i rozpusty, a jednocześnie byli przekonani, że nic im nie grozi, bo składali ofiary Jahwe. Ezechiel obnażał ten fałsz. Wzywał do pokuty. Ale nikt nie chciał spojrzeć w to lustro. Aż w końcu Jerozolima i świątynia zostały zniszczone – dokładnie tak, jak zapowiadali prorocy.

Czy Bóg powołuje proroków także dzisiaj? Tak. Może nie w sposób spektakularny, ale bardzo realny. Każdy, kto sięga po Słowo Boże i pozwala mu mówić prawdę o sobie, staje się prorokiem – najpierw dla samego siebie.

Biblia jest lustrem. Pytanie brzmi: Czy chcemy w nie spojrzeć? Czy czytamy Pismo Święte po to, by się uczyć jak żyć, czy tylko po to, by wypełnić religijny obowiązek? Czy jesteśmy gotowi przyjąć Słowo Boże, nawet wtedy, gdy jest niewygodne?

Pokora. Szczerość wobec Boga. Lustro. Spójrzmy w swoje oczy. Amen.

2. Niedziela przed Postem – Sexagesimae (60 dni przed Wielkanocą)