miniatura

„I rzekł [wąż] do kobiety: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie ze wszystkich drzew ogrodu wolno wam jeść? A kobieta odpowiedziała wężowi: Możemy jeść owoce z drzew ogrodu, tylko o owocu drzewa, które jest w środku ogrodu, rzekł Bóg: Nie wolno wam z niego jeść ani się go dotykać, abyście nie umarli. Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie, lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło. A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła. Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł”.
1 Mż 3,1–6

„Zakazany owoc dumnie krąży mi nad głową, zakazany owoc – marzeń ciemnych tabu” – śpiewał kiedyś Krzysztof Antkowiak. Trzeba przyznać, że coś w tym jest. Lubimy, oj, lubimy zajadać się zakazanym owocem, ponieważ zawiera w sobie ciekawość, obietnicę przyjemności oraz poczucie wolności.

Jako ludzie ukochaliśmy wolność. Bardzo nie lubimy, gdy ktoś bez przerwy mówi nam, jak mamy się zachować, jak odżywiać czy jak mamy żyć. Chcemy być niezależni. Nic w tym dziwnego. Nie ma w tym również niczego złego, jeśli… No właśnie.

Rozdział wcześniej czytamy takie słowa: „I wziął Pan Bóg człowieka i osadził go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł. I dał Pan Bóg człowiekowi taki rozkaz: Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz” (1 Mż 2,15–17). Zauważmy, że Pan Bóg nie wydał pierwszym ludziom całej opasłej księgi reguł, według której mieli żyć. Dał im tylko kilka zasad: mieli strzec ogrodu, uprawiać go oraz nie jeść owoców z drzewa poznania dobra i zła. Adam i Ewa, którzy wówczas nie znali jeszcze grzechu, żyli w prawdziwej wolności i niezależności. Jak się później dowiadujemy, to im jednak nie wystarczało. Chcieli czegoś więcej.

I wtedy wkracza szatan. Szatan, który bardzo dobrze wie, gdzie znajduje się ich słaby punkt. I właśnie w to miejsce uderza. Nie zaczyna od namawiania do jawnego buntu. Zaczyna od zasiania wątpliwości: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział? Czy na pewno chce dla was dobrze? Czy czegoś przed wami nie ukrywa?”. Jeśli szatanowi uda się podważyć zaufanie do Boga, to człowiek bardzo szybko zaczyna żyć na własnych zasadach.

Czy w takim razie w naszej potrzebie niezależności jest coś złego? Nie, jeśli nie „chcemy być jak Bóg”. Pierwsi ludzie nie zjedli zakazanego owocu tylko dlatego, że ładnie wyglądał. Najgłębszym rdzeniem tej pokusy było podejrzenie, że Bóg wcale nie chce dla nich dobrze! Dlatego bunt wobec Boga zaczyna się w momencie, gdy pomyślimy: „Sam wiem lepiej, co jest dla mnie dobre” lub „Absolutnie nikt nie będzie mi mówił, jak mam żyć”. A jest to nic innego jak rezygnacja z zaufania Bogu.

Człowiek został stworzony do wolności w relacji, zaufaniu, ale nie do wolności bez Boga. Adam i Ewa byli ludźmi wolnymi, ale nie byli ostatecznym źródłem prawdy i dobra. Warto zatem zadać sobie pytanie: Czy chcemy wolności dziecka w domu Ojca, czy wolności sieroty, żyjącej bez Boga, która musi sama wszystko definiować, a zaufanie musi pokładać tylko w swoich rękach? A jednak Bóg nie zostawia człowieka w tej sierocej samotności – On wciąż wychodzi nam naprzeciw i zaprasza do powrotu.

I drugie pytanie, na które szczerze sobie odpowiedzmy: W jakich przestrzeniach i sferach życia nie ufam Bogu, lecz polegam na samym sobie?

Prawda jest bolesna: Ilekroć wybieramy życie na własnych zasadach, tyle samo razy kończymy bardziej zmęczeni niż wolni. Bóg nie stawia zakazów, żeby odebrać nam radości życia, ale by nas ochronić przed tym, co nas niszczy. W życiu nie chodzi o to, żeby udowodnić Bogu, że damy radę sami, ale żeby znowu Mu zaufać. Największą wolnością nie jest życie bez Boga, ale życie blisko Niego. A zakazany owoc? On dalej krąży. Pytanie tylko, czy naprawdę wierzymy, że Ojciec wie lepiej, co jest dla nas źródłem życia. Amen.

– 1. Niedziela Pasyjna – Invocavit (Wysłucham go, gdy będzie Mnie wzywał. Ps 91,15) – Niedziela Diakonii