Moi starka i starzyk bardzo się starali. Babcia i dziadek też. Pozostawili w mojej pamięci, w moim sercu, trwały ślad wiary, obraz „chodzenia z Bogiem”. Do starzyków Cieślarów szło się wysoko, pod las, w świat wiary i cieszyńskiej gwary. Starka zapraszała: pój, porzóndzymy, porzykómy, czyli chodź, porozmawiamy, pomodlimy się. Rozmowy były mądre i pouczające, niezależnie od tego czy byłem dzieckiem, licealistą, czy studentem. Starzyk opowiadał, co przeczytał w Biblii. W czasie naszej ostatniej rozmowy, kilka dni przed swoją śmiercią, zachwycał się Listem do Rzymian. Odszedł, robiąc notatki. Siedział przy stole, nad otwartą Biblią. U dziadków, w centrum Wisły, używało się raczej polszczyzny literackiej. Dziadek Żwak słuchał Wolnej Europy, objaśniał mi prawdziwy sens wydarzeń w kraju i na świecie. W śnieżne, mroźne zimy[...]



