„Zapewne słyszeliście o darze łaski Bożej, która mi została dana dla waszego dobra, że przez objawienie została mi odsłonięta tajemnica, jak to powyżej krótko opisałem. Czytając to, możecie zrozumieć moje pojmowanie tajemnicy Chrystusowej, która nie była znana synom ludzkim w dawnych pokoleniach, a teraz została przez Ducha objawiona jego świętym apostołom i prorokom, mianowicie, że poganie są współdziedzicami i członkami jednego ciała i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez ewangelię”.
Ef 3,2–6
Minione niedawno święta Bożego Narodzenia są przede wszystkim świętami radości, wnoszącymi w serca pokój i poczucie bezpieczeństwa. Z kolei Święto Epifanii – Objawienia Pańskiego jest świętem nadziei. Zwiastując Boga objawiającego swoją chwałę, Duch Święty ogłasza nadzieję zbawienia wszystkich ludzi, którzy wierzą, że w Betlejem narodził się Mesjasz.
Ewangelista Mateusz opisuje hołd złożony Królowi wszechświata przez mędrców ze Wschodu. Te postacie, przywiedzione do żłóbka światłem Bożego objawienia, symbolizują całą ludzkość zebraną wokół Zbawiciela. Już w Betlejem wypełnia się zatem tajemnica, którą, poczynając od wydarzenia spod Damaszku, apostoł Paweł poznał dzięki tej samej światłości Bożego objawienia, to jest dzięki Ewangelii: „Mianowicie, że poganie są współdziedzicami i członkami jednego ciała i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez ewangelię”. Świadectwem tego, że realizuje się obietnica dana przez Boga całej ludzkości, jest zbór, nasza wiara i nadzieja. Tworząc jedno ciało Chrystusa – Kościół, jesteśmy dla ludzkości znakiem, że Bóg kocha każdego człowieka.
Ileż nieszczęść i zbrodni w imię swoich religii popełnili ludzie wszelkich plemion i narodów! Wciąż jesteśmy świadkami wyrządzanego pod religijnymi hasłami zła. Weźmy islamski terroryzm, który obok coraz silniejszych struktur mafijnych, jest największym zagrożeniem dla współczesnej Europy. Rzecz ciekawa – wszystko dzieje się w imię bogów, wzywających do miłości. Również islamiści znają największe przykazanie miłości. Niestety nie wyszli jeszcze poza ciasne rozumienie pojęcia bliźniego.
Na pytanie uczonego w Zakonie o to, kto jest bliźnim człowieka, Jezus opowiedział przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, z której jednoznacznie wynika, że bliźnim jest każdy człowiek – bez względu na pochodzenie narodowe i wyznawaną religię.
Nauczyciel z Nazaretu i Zbawiciel z Golgoty, słowem i przykładem życia, które położył w ofierze z miłości do wszystkich ludzi, uczy, że bliźnim jest każdy człowiek. Niestety to poznanie nie wszystkim jest dane i dotyczy to także chrześcijan. Jaki z tego wniosek? Mianowicie, że taki mamy stosunek do drugiego człowieka, jaki obraz Boga nosimy w swoich sercach. Jeśli uznajemy, że Bóg kocha jedynie wybranych, na przykład tych, którzy prawdziwie wierzą albo prawdziwie odrodzili się do nowego życia, wówczas innymi, tymi, którzy nie pasują do naszych wyobrażeń – gardzimy. Mimo znajomości słów: „Jeśli kto mówi: Miłuję Boga, a nienawidzi brata swego, kłamcą jest; albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (l J 4,19n).
Wróćmy do autora kazalnego tekstu. To ten sam gorliwy faryzeusz, który w imię przykazania miłości do Boga Izraela prześladował wyznawców Jezusa Chrystusa. Jego przekonanie podzielało wówczas wielu, a Izrael był pewien, że jest wybranym i umiłowanym ludem Bożym.
Apostoł Paweł, dzięki światłu Bożego objawienia, pod Damaszkiem przeżył osobiste Betlejem. Oślepiony jasnością Ewangelii zwiastującej wybranie i zbawienie wszystkich ludzi, musiał mieć czas, aby spojrzeć w siebie i poznać ciemność swego myślenia i postępowania. Czy podobnie do Pawła możemy przyznać, że oślepiła nas światłość Ewangelii, demaskująca ciemność naszych serc i myśli?
Spoglądając na oblicze narodzonego w Betlejem Dziecka, spoglądamy na Słowo, które stało się ciałem. Spoglądamy na miłość Boga do każdego człowieka. Oby to spoglądanie nas oślepiło. Oby Ewangelia wdarła się w nasze serca i przemieniła nasze myślenie. Amen.
„Zwiastun Ewangelicki” 1/2026



