„Jan, wasz brat i współuczestnik w ucisku i Królestwie, i wytrwałości w Jezusie, ze względu na Słowo Boga i świadectwo Jezusa byłem na wyspie zwanej Patmos. W dniu Pańskim doznałem zachwycenia w duchu i usłyszałem za sobą potężny głos, jakby trąby, który mówił: To, co widzisz, zapisz na zwoju i poślij do siedmiu Kościołów (…) A gdy się odwróciłem, zobaczyłem siedem złotych świeczników, wśród świeczników natomiast kogoś podobnego do Syna Człowieczego, ubranego w szatę długą aż do stóp i przepasanego na piersi złotym pasem. Jego głowa zaś i włosy były białe jak biała wełna, jak śnieg, a Jego oczy jak płomień ognia. Jego stopy były podobne do lśniącego brązu, jakby w piecu rozżarzonego, a głos jak huk wielu wód. W swojej prawej ręce miał siedem gwiazd, a z Jego ust wychodził obosieczny, ostry miecz. Wyglądał jak słońce, które jaśnieje w całej swojej mocy. A gdy Go ujrzałem, upadłem do Jego stóp jak martwy. On zaś położył na mnie swoją prawą rękę i powiedział: Nie bój się! Ja jestem Pierwszy i Ostatni, i Żyjący. Byłem martwy, a oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i Hadesu”.
Obj 1,9–18; BE
Apostoł Jan opisuje wizję, którą miał na wygnaniu na wyspie Patmos. Pewnej niedzieli, bo to właśnie oznacza sformułowanie „dzień Pański”, Bóg dał mu zobaczyć coś, czego nie widział żaden człowiek. Dostał również polecenie, aby wszystko dokładnie opisać. Tak powstała ostania księga biblijna, czyli Objawienie św. Jana, znana również jako Księga Apokalipsy.
Na początku swego objawienia Jan widzi postać. Ubraną w całości na biało, z białymi lśniącymi włosami, przepasaną złotym pasem, trzymającą w dłoni siedem gwiazd.
Światło bijące od tej postaci i jej majestat przeraziły apostoła. Wówczas postać przedstawiła się i Jan dowiaduje się, że stoi przed nim Jezus. Ale nie taki Jezus, jakiego Jan kiedyś poznał. Nie Jezus dziecko w stajence, nie Jezus nauczyciel, nie cudotwórca. Stoi przed nim Jezus zmartwychwstały, uwielbiony i wywyższony, Pan życia i śmierci. Jezus, który wrócił do nieba, o którym wyznajemy, że siedzi po prawicy Ojca, skąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
Zastanawiam się, czy Jan powiązał tę wizję z wydarzeniem sprzed wielu lat? Z chwilą, gdy był jeszcze uczniem Jezusa i wraz z Piotrem, i Jakubem poszli z Mistrzem na wysoką górę, a tam Jego twarz zajaśniała jak słońce, a szaty stały się białe jak światło. Zobaczyli wówczas zapowiedź Jego niebiańskiej chwały.
Czemu ten tekst biblijny wyznaczono na niedzielę, która w kalendarzu kończy okres Bożego Narodzenia? Myślę, że przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że słowo Epifania, kojarzące się z mędrcami ze Wschodu, którzy przybyli, aby oddać cześć małemu Jezusowi, oznacza objawienie. Objawienie to ujawnienie czegoś, co było zakryte, jakiejś ważnej prawdy albo tajemnicy. Dla nas treścią tego objawienia jest Ewangelia – dobra wieść o Bogu, który kocha ludzi, nie tylko członków Narodu Wybranego, ale wszystkich. Dlatego zsyła na ziemię Jezusa, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał nadzieję na życie wieczne.
Po drugie, czytając opis wywyższonego Jezusa, dostrzegamy ogromny kontrast z Tym, którego narodzenie znamy z opisu ewangelisty Łukasza. Z jednej strony Pan życia i śmierci, mocny i potężny, z drugiej strony – bezbronne niemowlę leżące w stajni, zdane na łaskę i niełaskę ludzi i zwierząt. Pięknie ten kontrast oddaje Franciszek Karpiński w kolędzie Bóg się rodzi, pisząc między innymi: „Pan niebiosów obnażony”.
Okres Bożego Narodzenia zaczyna się 24 grudnia opisem narodzenia Jezusa w ciele małego dziecka, a kończy wizją przedstawiającą Go jako wszechmocnego Boga. Taki jest właśnie nasz Zbawiciel! Człowiek i Bóg w jednej osobie. Dzielący z nami wszystkie doświadczenia – za wyjątkiem grzechu. Przychodzący, by za nas umrzeć, ale też, by pokonać śmierć, dać nam życie wieczne i panować na wieki. Nie ograniczajmy Go więc wyłącznie do żłóbka w stajence, ale dostrzeżmy w Nim również Pana, Boga i Króla wszechświata. Amen.
Ostatnia Niedziela po Epifanii
„Zwiastun Ewangelicki” 2/2026



