„Piotr (…) przemówił więc do nich: Wiecie, że zabronione jest Żydowi przestawać z cudzoziemcem lub przychodzić do niego. Lecz Bóg pokazał mi, że nie wolno żadnego człowieka nazywać skalanym lub nieczystym. Dlatego też wezwany przybyłem bez sprzeciwu. Pytam jednak, dlaczego mnie wezwaliście? Korneliusz odpowiedział: Cztery dni temu, gdy o godzinie dziewiątej modliłem się w swoim domu, stanął przede mną mężczyzna w lśniącej szacie i powiedział: Korneliuszu, twoja modlitwa została wysłuchana i twoje jałmużny zostały wspomniane przed Bogiem. Poślij więc do Joppy i wezwij Szymona, zwanego Piotrem. Jest on gościem w domu Szymona garbarza, nad morzem. Natychmiast więc posłałem do ciebie, a ty dobrze zrobiłeś, że przyszedłeś. Teraz wszyscy stoimy przed Bogiem, aby wysłuchać wszystkiego, co Pan tobie polecił. Wtedy Piotr przemówił: Przekonuję się naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę, lecz w każdym narodzie jest Mu miły ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie”.
Dz 10,28–35; BE
Staram się poznawać różne kraje – nie tylko oglądając miejsca z widokówek, ale także przez próbowanie miejscowych potraw. Jednak często słyszę ostrzeżenia: „Unikaj tego lub tamtego, bo możesz się zatruć”. A co, jeśli zaryzykuję? Może się wówczas okazać, że to, co dostanę na talerzu, wcale nie jest złe.
Doświadczenie Piotra, o którym czytamy w biblijnym tekście, ma początek m.in. w jedzeniu. Apostoł dorastał w poszanowaniu religijnych zasad Prawa Mojżeszowego i pewne rzeczy traktował jako oczywiste. Unikanie niekoszernych potraw było dla niego naturalne. Prawo sięgało jednak dalej. Samo przebywanie w domu nieczystego człowieka mogło sprawić, że będzie nieczysty przed Bogiem. Religijne wzorce Piotra stały się przeszkodą w misji, do której powołał go Chrystus. Zamykały go one na drugiego człowieka, który czekał na Ewangelię. Sam Piotr potrzebował zatem Epifanii – objawienia, które otworzy jego serce.
Najpierw objawienie przyszło w samym Chrystusie, który powołał go na apostoła. Później podczas modlitwy, w widzeniu, w którym Bóg oznajmił mu, że to, co zostało przez samego Boga oczyszczone, nie może być nazwane skalanym (por. Dz 10,15). Bóg poprzez objawienie swojej woli otworzył Piotra na nowe, zburzył w nim pewne granice i odnowił jego religijność, która dotychczas je wytyczała.
Czy religijność potrafi wytyczać granice? Jak najbardziej. I nie chodzi tu tylko o granice między wielkimi religiami tego świata – one istnieją także w samym chrześcijaństwie. Nierzadko stereotypowe postrzeganie przedstawicieli innych wyznań ogranicza nas, wpływa na naszą wizję Kościoła: „Nasz Kościół jest właściwy i jedyny. Kropka”. W takiej sytuacji stajemy się zamknięci – a nie to przecież jest istotą chrześcijaństwa. Myślę, że jest to szczególnie ważne teraz, gdy kończy się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, będący w kalendarzu Kościoła okazją do spojrzenia na różne sposoby przeżywania chrześcijańskiej wiary.
Objawienie Boga w Chrystusie tworzy w nas nową rzeczywistość. Sprawia ono, że chociaż się różnimy, to zyskujemy świadomość bycia nie tylko dla siebie, ale dla Ewangelii i dla drugiego człowieka. W Chrystusie granice pomiędzy nami tracą znaczenie, bo sam Zbawiciel powołuje nas do bycia dla tych, do których nas posyła. Przez Jezusa stajemy się nowym stworzeniem, oczyszczonym nie naszą pobożnością czy zasadami, ale drogocennym darem Bożej miłości. Tej miłości, która przyszła na świat w Betlejem, doświadczyła krzyża, zmartwychwstania i wniebowstąpienia, a która teraz żyje w Duchu, inspiruje i stale nas zmienia. W tej miłości Bóg uświadamia nam, podobnie jak Piotrowi, „że nie wolno żadnego człowieka nazywać skalanym lub nieczystym”, to znaczy, że nie można nikogo odrzucać tylko dlatego, że jest inny niż my. Dzięki Objawieniu Pańskiemu możemy sami przekonywać się o tym, „że Bóg nie ma względu na osobę, lecz w każdym narodzie jest Mu miły ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie”. Amen.
„Zwiastun Ewangelicki” 2/2026



