„Anioł powiedział do nich: Nie bójcie się! Oto przynoszę wam dobrą nowinę, wielką radość dla całego ludu. (…) Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, których sobie upodobał”.
Łk 2,10.14; BE
Ewangelia przenosi nas do małej wówczas mieściny – Betlejem, a tam w dwa miejsca. Jedno to grota, pomieszczenie dla bydła. W nim dwoje ubogich podróżnych: Józef z Nazaretu ze swoją żoną Marią. Ze względu na przybyszów na spis ludności, nie było dla nich innego miejsca w całym miasteczku. Ona jest przed rozwiązaniem. On zatroskany, przygotowuje miejsce do spania.
Właśnie tej nocy nadszedł czas. Rodzi się dziecko. Tu, w tych okropnych warunkach. Przecież to stajnia, zwierzęta, zaduch, siano, resztki paszy… i gdzieś, w kącie, ich jakże skromne posłanie. Za łóżeczko służy żłób wyłożony sianem. Józef pełni rolę akuszera. Przezorna młoda matka zabrała pieluchy, w które owija niemowlę. Wydawać by się mogło, że to zwykły los biedaków.
Ale tak naprawdę, o tym, co się tutaj dzieje, dowiadujemy się na drugim miejscu tej mieściny, na polach betlejemskich. Tam pasterze, wraz ze swoim stadem, przygotowują się do nocnego odpoczynku. Rozpalili już ognisko, by chronić się przed chłodem nocy oraz przed drapieżnikami. Owce byłyby smakowitym kąskiem. Pasterze czuwają i na razie nic nie wiedzą o tamtej grocie.
Ale oto na betlejemskich polach dzieje się coś niezwykłego, coś ważnego, nie tylko dla pasterzy, nie tylko dla tej małej mieściny, ale dla całej ludzkości. Tu w widzialny sposób niebo przybliża się do ziemi, światło z nieba i rzesze aniołów, i słowa: „Dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan” (Łk 2,11; BW). Tak, niebo przybliża się do ziemi. Tak naprawdę, dzieje się to nie na betlejemskich polach, ale tam, w stajni. Dzieje się w sposób nie rzucający się w oczy, ale bardzo prawdziwy i realny! Niewiedza pasterzy o tym, a być może i dzisiejsza niewiedza wielu osób, nie zmienia faktu, że na świat przychodzi Zbawiciel. To historyczny moment w dziejach świata. To wydarzenie, które zmieniło bieg dziejów całej ludzkości i zmienia – albo powinno zmieniać – życie niejednego człowieka w każdej epoce, w każdym czasie, na każdym miejscu.
A śpiew aniołów: „Chwała Bogu na wysokościach”? Jest przypomnieniem sensu naszego życia. W tej chwili Bogu chwałę oddają niebianie, ale powinni czynić to także ziemianie. Powinni! Za to, kim On jest! Za to, że nas cudownie stworzył, że uczynił nas koroną stworzenia, że potem powierzył opiekę nad całym pozostałym stworzeniem. Ale też za to, jaki jest! Że teraz, przez to narodzone Dziecko, przygotował dla nas zbawienie. Za to, że mimo nieposłuszeństwa człowieka, nie ma upodobania w sprawiedliwej karze, ale chce nam nieba przychylić i być dla nas Niebiańskim Ojcem. I za to chwała Bogu na wysokościach.
„A pokój ludziom”? Pokój to stan ducha, to zdrowe relacje z Bogiem. Lęk, obawa, strach, trwoga, przerażenie, groza – to chore relacje. One istnieją. Rozpoczęły się już w raju, gdy Adam i Ewa okazali Bogu nieposłuszeństwo. Próbowali wtedy ukryć się przed Bogiem. „Adamie, gdzie jesteś?” – pada ciągle na nowo skierowane do nas pytanie. Odpowiedzmy, bo nie musimy się ukrywać! Nie musimy, bo narodził się Ten, który daje pokój z Bogiem i naprawia nasze z Nim relacje. Na świat przyszedł Książę Pokoju, Ten, który może powiedzieć i powie: „Pokój wam zostawiam, Mój pokój wam daję, Nie tak, jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży wasze serce i niech się nie lęka” (J 14,27).
W historii narodzenia On jeszcze jest niemowlęciem. Ale to nic, ponieważ Jego dzieło, dzieło zbawienia, zaczyna się właśnie przez te narodziny, gdyż narodził się dla nas! Dla nas przyszedł na świat i przychodzi do naszych serc. Drzwi gospód i domów w Betlejem były przed Nim zamknięte. Ale nasze serca mogą być otwarte. Otwórzmy je więc na nowo i śpiewajmy: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, których sobie upodobał”! Amen.
„Zwiastun Ewangelicki” 24/2025



