„Sprawiedliwość wywyższa naród, lecz grzech hańbi ludy.”
Prz 14,34
Jedenasty dzień listopada. Flagi w oknach, hymn w szkołach, na chwilę zwalnia ruch. Ale ja widzę też zwykłe, ciche sceny: ktoś oddaje portfel znaleziony w tramwaju, urzędniczka wybiera uczciwość zamiast „po znajomości”, kierowca przepuszcza pieszego. Niby drobiazgi. A jednak to z takich „małych cegieł” powstaje dom o nazwie Ojczyzna. Nurtuje mnie wciąż aktualne pytanie: Co nas realnie wywyższa – patetyczne słowa czy codzienna sprawiedliwość?
Przypowieści Salomona to mądrość na zwykły poniedziałek. Wskazują, że trwałość wspólnoty nie wynika z propagandy ani z samej siły, lecz z moralnego kręgosłupa: rzetelności w pracy, wierności przysięgom, prawdy w słowach, troski o słabszych. Tak działa słowo „wywyższa”: podnosi ludzi i instytucje na wyższy poziom zaufania. „Hańbi” – to wszystko, co niszczy relacje od środka: przyzwolenie na kłamstwo, cynizm, pogarda, drobne oszustwa wkalkulowane w codzienność i uznane za normalność.
Biblia łączy duchowość z etyką publiczną. Prorocy wołają o prawo i sprawiedliwość. Jezus streszcza Prawo do miłości Boga i bliźniego. Kościół żyje łaską – ale łaska nie jest tania. Przemienia sumienia i tworzy kulturę prawdy. Dlatego przytoczone tu zdanie z Księgi Przypowieści jest także patriotycznym rachunkiem sumienia.
Ktoś powie: „To naiwne. Świat działa inaczej: liczy się siła, spryt, narracja”. Rozumiemy ten realizm. Historia uczy jednak, że cywilizacje częściej rozpadają się od wewnątrz niż pod naporem wroga. Korozja zaczyna się od drobnych kompromisów: „wszyscy tak robią”, „byle się opłacało”. W takiej atmosferze żadna flaga nie zasłoni braku moralnego kręgosłupa.
Potrzebujemy mądrości, która widzi dalej niż aktualne trendy. Sun Tzu, starożytny myśliciel, notuje: „Najwyższą sztuką wojny jest pokonać wroga bez walki”. Siła charakteru, dyscyplina, porządek – to wygrywa, zanim padnie pierwszy strzał. Społeczeństwo, które w większości wybiera prawdę, odpowiedzialność i służbę, wygrywa „wojnę o przyszłość” bez defilad. Ks. Dietrich Bonhoeffer dopowiada: „Cisza wobec zła jest złem”. Gdy dziękujemy za wolność, sprawdzianem patriotyzmu staje się odwaga codziennych, nieefektownych decyzji przeciwko złu – także temu naszemu, „swojskiemu”.
Co z tego wynika dla nas luteran żyjących w Polsce? Dla parafii, rodzin, pojedynczych osób? Ano, warto zacząć od małych, konkretnych kroków: prawda w rozmowie, rzetelność w pracy i parafialnych finansach, rezygnacja z rozliczeń „pod stołem”. Dalej: kultura sporu bez pogardy, przyznanie się do błędu i naprawienie krzywdy, używanie w sieci języka, który leczy, a nie rani. Kościół nie jest przestrzenią „specjalnych zasad”, ale miejscem uczenia się przejrzystości i troski o słabszych. Jeśli w parafii potrafimy słuchać się nawzajem i rozmawiać ponad podziałami, to taki styl przenika także do życia publicznego.
Patriotyzm bez codziennej sprawiedliwości staje się dekoracją. Sprawiedliwość bez miłości bywa chłodna i bezduszna. Ewangelia wnosi jedno i drugie: prawdę, która uwalnia oraz miłość, która podnosi. Naród naprawdę rośnie, gdy sumienie jednostek bywa większe niż ich interes. Gdy uczciwość staje się standardem, a nie wyjątkiem – wtedy słowa z Księgi Przypowieści stają się doświadczeniem, a nie tylko cytatem.
Proponuję jeden czyn, który realnie „podniesie” naszą wspólną ojczyznę: pojednać się z kimś, kogo skrzywdziliśmy albo odmówić nieuczciwej propozycji. Wesprzeć kogoś, kogo nikt nie zauważa, a może zmienić ton naszej obecności w sieci? Miarą świętowania nie jest długość przemówień, lecz długość cienia dobra, jaki rzucą nasze decyzje następnego dnia rano.
Niech sprawiedliwość wywyższa nasz naród – od domu, przez parafię, po organizm państwowy. Niech wolność, którą otrzymaliśmy, zostanie obroniona przez prawdę, którą wybieramy. I niech Bóg sprawi, byśmy mieli sumienia większe niż przewidywana korzyść, a oczy szerzej otwarte niż nasze przekonania. Wtedy narodowe święto 11 listopada będzie świętem nie tylko pamięci, ale i nadziei. Amen.
Święto Odzyskania Niepodległości
„Zwiastun Ewangelicki” 21/2025



