Wrześniowe refleksje antywojenne potrzebne są nam jak powietrze, żeby się nie zadusić trucizną dzisiejszych wojen. Aby oddychać głębiej – refleksją nad konsekwencjami wojen w ogóle. Wyciągać mądre wnioski na dziś i budować lepsze jutro. Przypominać, jak bezcennym darem jest pokój, który jednak nie jest nam dany raz na zawsze. W poprzednim felietonie napisałem o małej, żydowskiej dziewczynce, ukrywanej, podobnie jak Mojżesz, na wodzie, wśród sitowia. Jej życie było zagrożone, ocalała w niezwykłych okolicznościach. W dorosłym życiu niosła pomoc innym, angażując się w działania Stowarzyszenia Dzieci Holokaustu. Dziś chcę napisać o niej nieco więcej. Z panią Marią Giercuszkiewicz-Robak rozmawiałem wiele razy. Także zimową porą, wieczorami. Zauważyłem, że w jej mieszkaniu zawsze płonęły świece i zapalonych było kilka lamp. Pewnego[...]



