miniatura

„Wtedy przyszli matka i bracia jego, a stojąc przed domem, posłali po niego i kazali go zawołać. A wokół niego siedział lud. I powiedzieli mu: Oto matka twoja i bracia twoi, i siostry twoje są przed domem i poszukują cię. I odpowiadając, rzekł im: Któż jest matką moją i braćmi? I powiódł oczyma po tych, którzy wokół niego siedzieli, i rzekł: Oto matka moja i bracia moi. Ktokolwiek czyni wolę Bożą, ten jest moim bratem i siostrą, i matką”.
Mk 3,31-35

Czy jest coś cenniejszego na tym świecie niż rodzina? Od dzieciństwa uczymy się, że matka, ojciec, rodzeństwo to najbliższe osoby, którym ufamy, które nas kochają bezwarunkowo. Dlatego słowa Jezusa z dzisiejszego fragmentu mogą nas zaskoczyć, a nawet poruszyć do głębi. No, bo jak to możliwe, że Jezus, słysząc o swojej matce i braciach nie wychodzi im naprzeciw, ale zamiast tego mówi: „Kto pełni wolę Bożą, jest bratem, siostrą i matką”?

Czy Jezus zaprzecza wartości rodziny? Czy ignoruje swoją matkę? Nie. Ale pokazuje nam głębszy wymiar więzi – nie tylko krwi, ale i ducha. Pokazuje, co to znaczy należeć do rodziny Bożej. Zachęca nas do zrozumienia, że prawdziwe pokrewieństwo nie kończy się na genach, ale sięga wieczności – jeśli wypełniamy wolę Ojca.

W tamtym czasie rodzina była podstawą tożsamości człowieka. Relacje rodzinne określały jego miejsce w społeczeństwie, obowiązki, możliwości. Tymczasem Jezus ogłasza coś rewolucyjnego – że prawdziwą rodzinę stanowią ci, którzy pełnią wolę Bożą!

To nie znaczy jednak, że odrzuca On swoją ziemską rodzinę. Przecież na krzyżu zatroszczył się o swoją matkę powierzając ją Janowi (por. J 19,26-27). Ale Jezus kieruje naszą uwagę na coś więcej. Mówi: „Ktokolwiek czyni wolę Bożą, ten jest moim bratem i siostrą, i matką” (Mk 3,35).

Dziś wielu ludzi może powiedzieć: „Urodziłem się w rodzinie ewangelickiej”, „Moi rodzice chodzili do Kościoła”, „Znam Jezusa od dziecka”. Ale pytanie Jezusa jest inne: „Czy pełnisz wolę Bożą?”. Jezus mówi wprost: „Kto pełni wolę Bożą”. A co to znaczy? Czy to oznacza bycie doskonałym? Nie, bo nikt z nas nie jest doskonały. Pełnienie woli Bożej to codzienne podążanie za Nim, wybieranie Jego dróg ponad nasze własne. To decyzje w małych sprawach: przebaczyć, choć boli. Zamilknąć, choć chcemy się bronić. Kochać, choć nie otrzymujemy wzajemności. To trwanie przy Bogu wtedy, gdy modlitwa wydaje się „sucha”. To zaufanie Jego Słowu, nawet jeśli wszystko wokół mówi coś innego. Taka postawa czyni nas członkami duchowej rodziny Jezusa Chrystusa. On patrzy dziś na każdego i każdą z nas, i mówi: „Jeśli chcesz iść ze mną, jeśli słuchasz Ojca, jesteś mi jak brat, siostra, matka”. Czy może być większe wyróżnienie?

Dla dopełnienia tego obrazu musimy tu wspomnieć o Kościele jako miejscu realizacji tej duchowej rodziny. Czasem słyszymy, że Kościół to instytucja. W Kościele nikt nie powinien czuć się samotny, wykluczony, niepotrzebny. Każdy, kto pełni wolę Bożą – niezależnie od przeszłości, pochodzenia, narodowości – jest bratem czy siostrą. Kościół to miejsce, gdzie sierota znajduje dom, grzesznik przebaczenie, a zagubiony drogę. W obliczu tej ewangelicznej opowieści każdy z nas musi zadać sobie pytanie: „Czy jestem członkiem duchowej rodziny Jezusa Chrystusa? Czy pełnię wolę Ojca?”. Jezus nie zaprasza nas do powierzchownej relacji. On pragnie głębokiego zjednoczenia – nie tylko uczuciowego, ale duchowego. Zaprasza nas, byśmy byli nie tylko Jego uczniami, ale Jego najbliższą rodziną. To zaproszenie jest ważne dla każdego: dla tego, kto dopiero zaczyna szukać Boga i dla tego, kto idzie za Nim od lat.

Niech ten fragment z Ewangelii Marka będzie dla nas nie tylko piękną metaforą, ale realnym wezwaniem do życia w posłuszeństwie Bożej woli. Tylko wtedy staniemy się prawdziwie bliscy Jezusowi – nie przez słowa, ale przez serce gotowe słuchać Ojca. Amen.

13. Niedziela po Trójcy Świętej