„Widzenie dotyczące Judy i Jerozolimy, które otrzymał Izajasz, syn Amosa. Na koniec nadejdzie czas, że góra domu Pana zostanie umocniona na wierzchołku gór i wyniesiona ponad pagórki. Popłyną do niej wszystkie narody, pójdą liczne ludy i powiedzą: Chodźcie, wejdźmy na górę Pana, do domu Boga Jakuba! Niech nas nauczy swoich dróg, abyśmy chodzili Jego ścieżkami! Prawo bowiem wyjdzie z Syjonu, słowo Pana z Jerozolimy. On będzie rozsądzał między narodami, rozpatrzy sprawy licznych ludów. Wtedy przekują miecze na lemiesze, a włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza i nie będą się już więcej przygotowywać do wojny. Chodźcie, Domu Jakuba, postępujmy w światłości Pana!” Iz 2,1-5; BE
W poszukiwaniu pokoju spoglądam na dzisiejszą rzeczywistość, która nie napawa optymizmem – tuż za wschodnią granicą trwa konflikt zbrojny. A przecież to nie jedyne miejsce na ziemi, gdzie człowiek w drugim człowieku przestał widzieć bliźniego. Gdy spoglądam na Afrykę, mam wrażenie, że tam również nigdy nie było pokoju pomiędzy lokalnymi plemionami, narodami, czy też różnymi grupami interesów. W wielu miejscach giną ludzie, bo człowiek jakby zapomniał o słowach, że stworzony został na obraz i Boże podobieństwo. Człowiek zapragnął być kimś więcej, zapragnął być tym, który zna dobro i zło.
Poznawanie zła, jak się wydaje, stało się tym pragnieniem, które od opuszczenia raju związało się na stałe z doczesną wędrówką człowieka czyniąc go niewolnikiem własnych pragnień i pożądliwości. Potrzeba ich realizacji jest tak samo silna, jak pragnienie Ewy, by sięgnąć po zakazany rajski owoc. Naszą grzeszną naturę obnaża dobro, dlatego też my, ludzie, często próbujemy w tym, co dobre, zasiać ziarno zła. Czynimy tak, aby to, co do tej pory wydawało się dobre, wydawało się nieskalane, zostało dotknięte złem.
Człowiek wdał się w konflikt z Bogiem. Człowiek wdał się w wojnę z drugim człowiekiem. Człowiek nie oszczędził nawet świata stworzonej przez Boga przyrody, z którą też prowadzi swoją wojenkę. Więc jak odnaleźć pokój, jak przeżywać pokój? Tym bardziej, gdy nawet rodzinne domy bywają miejscami przemocy, konfliktów i stają się przestrzenią przeżywania rodzinnych dramatów. W naszych domach przypadek Kaina i Abla nieustannie jest obecny, gdy człowiek przestaje widzieć w drugiej osobie człowieka, nie widzi w niej siostry, nie widzi brata.
Próbuję pokój odnaleźć w sobie, ale czy jestem inny od Ewy sięgającej po zakazany owoc? Czy jestem inny od tego, który bierze do ręki karabin, aby zadawać ból i cierpienie? Czy jestem inny od tego, który w imię wolności ogranicza wolność innych? Apostoł Paweł w liście do rzymskiego zboru przypomina: „Wiem przecież, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro, bo chociaż pragnienie dobra znajduje się we mnie, to wykonania brak. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale dokonuję zła, którego nie chcę. Jeśli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to robię, ale grzech, który mieszka we mnie” (Rz 7,18-20; BE).
Bez przebaczenia nie odnajdę pokoju, bo nie zaznam go sam z sobą! Bez przebaczenia nie odnajdę pokoju z drugim człowiekiem. Bez przebaczenia nie doznam pokoju z Bogiem. Jako człowiek potrzebuję osobistego spotkania z Chrystusem: z Tym, który jest moim Zbawicielem, któremu mogę wyznać moją winę, któremu mogę wyznać swój grzech, doświadczając jednocześnie przebaczającej mocy krzyża. To krzyż staje się dla mnie jako człowieka świątynią, którą mogę opuszczać pojednany z sobą, z drugim człowiekiem, z Bogiem.
W mocy tego przebaczenia pójdę tak długo, jak będę trzymał w swojej dłoni sierp, a nie włócznię, jak długo będę prowadził lemiesz rozcinający glebę, a nie miecz przeszywający serce bliźniego. W mocy przebaczenia pójdę tak długo, jak długo będę zdolny składać realne świadectwo miłości do Boga, stworzonego świata i człowieka, który jak i ja potrzebuje nieustannie doświadczać przebaczającej mocy krzyża, potrzebuje doświadczać uzdrawiającej mocy naszego Pana. Amen.
„Zwiastun Ewangelicki” 15-16/2025



